Żłobek. Moja recepta na chwile sam na sam z drugim dzieckiem.

Żłobek. Pisałam o tym niedawno, jak to w ciąży uratował mi wręcz życie. A jak nie życie to niech będzie, zdrowie psychiczne minimum. Natomiast nasza żłobkowa przygoda dalej trwa. I co mi daje teraz, gdy już jest moja druga córa na świecie? Daje mi coś bardzo cennego. CZAS. Czas dla drugiej córki w wydaniu sam na sam.

Jeszcze przed porodem zastanawiałam się, zresztą nie sama nad tym, jak to jest z tą miłością gdy rodzi się drugie dziecko. Tymczasem to nie miłość stanowi problem, jej jest zawsze pod dostatkiem. Ale CZAS? Czas się nie mnoży. A wbrew pozorom, to mniejsze dziecko tego czasu poświęcanego mu na wyłączność ma mniej. Bo to starsze przechodzi przez największą zmianę w swoim życiu. To starszemu siłą rzeczy chcemy w tym czasie pokazać, że choć ma siostrę/brata, nadal jest tak sam kochane.

Żłobek. Moja recepta na czas z drugim dzieckiem

Jako, że Starsza Młoda już przed urodzeniem Młodszej miała za sobą półtora roku chodzenia do żłobka, to z czego się cieszyłam, to to, że żłobek jest częścią jej codzienności. Nie wyobrażałabym sobie posłania jej do żłobka, gdy w domu pojawił się maluch. Jakby się wtedy czuła? Odstawiona na bok, do jakiegoś miejsca bez mamy, bo jej miejsce w domu zostało zajęte przez nowe dziecko. Taki scenariusz nie wchodziłby w grę. Całe szczęście, ten dylemat mnie nie dotyczył.

Jak wyglądałoby moje życie w domu z dwójką dzieci? Gdyby Starsza do żłobka nie chodziła i musiałabym zapewnić jej te wszystkie zabawy i atrakcje i jeszcze ogarnąć malucha, karmienie piersią przez pół godziny, odbijanie, spanie. Autentycznie nie wiem! Wiem, że to musi się jakoś dać, ale wybaczcie mi, cieszę się, że nie muszę sprawdzać na sobie tego JAK to się da.

Gdy na facebook’owym profilu umieściłam niedawno post o tym, jak to znowu mam problem, bo już drugie moje dziecko odmawia ssania smoczka i nie wiem, czy to moje dzieci go nie lubią, czy ja nie potrafię go podać, jedna z czytelniczek skomentowała:

[…] W końcu ten kawałek gumy to tylko coś, co ma zastępować ciepło mamy więc postaram się bez zastępstwa i zachęcania do smoczka (jak przy pierwszym), bo choć wygodne, nie jest to niezbędne. Z powyższych powodów, zastanawiam się, dlaczego w ogóle martwisz się, że nie umiesz młodszej przekonać do smoczka.

I to było to pytanie, które skłoniło mnie do napisania dzisiejszego wpisu. Czemu się martwię, skoro to jedynie zastępstwo dla ciepła mamy? Bo właśnie to ciepło, z szalejącą 2,5 latką w domu siłą rzeczy jest ograniczone. Choćbym na głowie stanęła, nie rozciągnę doby i nie będę w stanie dać Młodszej  tyle samo czasu, ciepła, tulenia i spokoju, które miała Starsza, bo ta nie jest już sama. Jej rzeczywistość siłą rzeczy jest inna od samego początku. Mniej spokojna. Bardziej chaotyczna. I choć mniej wyściskana przeze mnie, jest bogatsza o uśmiechy i buziaki od siostry. O „chcę przytulić” i „czy mogę pogłaskać”.

Między innymi dlatego ponownie żłobek Starszej przychodzi mi na ratunek. Bo przez te kilka godzin, kiedy Starsza tam szaleje z innymi dzieciakami, ja mogę Młodszej poświęcić czas. Mogę ją spokojnie nakarmić, poprzytulać i wycałować. Mogę się nacieszyć jej uśmiechem i słodkim gaworzeniem. To jest ten nasz czas, sam na sam. W ciszy. W spokoju.

Dopóki siostra nie wróci! 😀

Żłobek. Moja recepta na czas z drugim dzieckiem

(Visited 879 times, 1 visits today)

You Might Also Like