Wychowywać i nie zwariować

Ostatnio byliśmy z Małą na kontroli u tutejszej health visitor. To trochę jak lekarz, trochę jak pielęgniarka, generalnie wszystkiego po trochu z każdej parafii. To one odwiedzają świeżo upieczonych rodziców w domu, kiedy brzdąc się urodzi. Sprawdzają stan dziecka i mamy, czy wszystko gra i buczy i zakładają książeczkę zdrowia. I w dalszym ciągu sprawują kontrolę nad nami.

A zatem, musieliśmy iść i pokazać, że Mia rośnie zdrowo, na drożdżach i w ogóle, że jest najlepsza. Kiedy już ją zważyła i zmierzyła zapytała, czy Mia potrafi siedzieć. Wszystkie duchy, wszyscy święci i osobisty Połówek mi świadkiem, że omal nie parsknęłam śmiechem. Wiecie, co zrobiła Mia? Wstała i trzymając się stolika i krzesełka, przeszła się dookoła. Tyle w temacie mobilności mojej córki.

Pisałam ostatnio o tym, że moja córa jest absorbującym dzieckiem, nogi uczepiona, na rękach chce być noszona, tulona, głaskana, całowana i najchętniej wpakowałaby mi się z powrotem do brzucha 🙂 W takich warunkach ciężko jest sobie coś zorganizować, zrobić, przygotować ale też nic nie robić się nie da, bo zjeść, umyć się i utrzymać stan domu w formie umiarkowanej do mieszkania w nim byłoby pożądane. No a jeszcze do tego trzeba wychowywać dziecko.

Dzisiaj siedząc i pijąc poranną herbatę, spoglądając na moje bawiące się dziecko pomyślałam „chwila moment!” Jak moje dziecko ma nauczyć się samodzielności i bycia sama ze sobą, skoro nadzoruję ją niemal nieustannie? Fakt, to że zaczyna chodzić, wdrapuje się i sięga po wszystko nie ułatwia sprawy, bo jestem niemal chora na myśl, że trzaśnie głową o ścianę, że potknie się i poleci buźką do przodu, że coś na nią spadnie itd. Ale nie uchronię jej przed każdym guzem, musi przecież nauczyć się, że jak dotknie gorącego kaloryfera, to może zaboleć rączka, że noga od stołu jest twarda i kanciasta, a schodzenie z łóżka czy kanapy uskuteczniamy z pewnością nie „na Małysza”. Tak jak i ja nauczyłam się kiedyś, że podchodzenie pod huśtającą się huśtawkę może skończyć się wizytą na pogotowiu i szyciem.

I tak jak był etap, kiedy Mała uczyła się przekręcać, siedzieć, wstawać a ostatnio już chodzić, tak teraz wielkimi krokami zbliża się etap nocnikowania. I postanowiłam nie wywierać na dziecku absolutnie żadnej presji. Nauczy się w swoim czasie. Będziemy próbować, pokazywać, tłumaczyć ale nie będę nad nią stać i nadzorować. W swoim własnym czasie zrozumie w czym rzecz.

Mia w zasadzie towarzyszy mi przy wszystkim co robię w ciągu dnia – robimy razem pranie, korzystamy z łazienki, gotujemy, sprzątamy. Obserwacja rodziców to chyba najlepsza lekcja, jaką możemy jej dać. Z kogo ma czerpać wzorzec na początku, jeśli nie z nas. Niech wie, że w kuchni powstaje śniadanie, obiad i kolacja i desery i że jej udział w tym może być fajną sprawą, zabawą i może pomagać. Obserwuje nas krzątających się po domu ze ścierkami do kurzu, osobistego Połówka remontującego i naprawiającego niedoskonałości szkockich myśli technicznych.

Ostatnio zauważyłam, że im częściej podnosimy głos my – rodzice, tym częściej Mia pokazuje swoje złości i humory. Jest jak gąbka- chłonie każdy gest, ton głosu, sposób porozumiewania się. Zdałam sobie sprawę, że już na tym etapie, teraz i natychmiast musimy zacząć bardzo pilnować się ze sposobem komunikowania się, wyrażania swoich myśli i zdania. Dziecko obserwuje i powtarza. I żadne metody i nauki nie przyniosą skutku, jeśli z tego bezpiecznego miejsca, jakie ma przy mnie i osobistym Połówku, nie nauczy się tych najbardziej podstawowych nawet zasad bycia dobrym człowiekiem. To my rodzice uczymy dziecko życia, pierwszych obowiązków, relacji z ludźmi  i jakie miejsce zajmujemy w stadzie, społeczeństwie.

Czytamy książki i książeczki, słuchamy radia i bajek, oglądamy filmy i bajki, odwiedzamy znajomych i przyjaciół, a jeszcze wiele ciekawych wspólnych chwil przed nami. Chcę dążyć do tego, by rozbudzić w Małej zainteresowania, by odkryła w sobie pasję do czegoś. I niech wie, że jeśli znikam na chwilę, to zaraz wrócę i jestem obok, z jej tatą. I że nauczy się wszystkiego, pomału i z dozą cierpliwości ale bez presji. Wszystko w swoim czasie.

IMG_20150209_232507

(Visited 40 times, 1 visits today)

You Might Also Like