Wózek idealny? Nie istnieje! Co warto brać pod uwagę wybierając wózek dla dziecka

Wózek dla dziecka to wybór dla przyszłej mamy co najmniej rzędu wyboru samochodu przez niejednego faceta. To niby dziecko ma w nim jeździć, ale powiedzmy sobie szczerze, frajda jest po naszej stronie. Ma mieć odpowiedni kolor, budę i podwozie. Jednak o ile kolor to kwestia gustu a o gustach się nie dyskutuje, tak buda i podwozie, to już zupełnie inna bajka. To już tu zaczyna się wybór! A od ogromu wózków jakie są na rynku, można zwariować!

Co zrobić jednak by nie postradać zmysłów? Kilka rad od matki, która kilka wtop miała okazje odczuć na własnej skórze!

Spodziewając się drugiego dziecka, bardzo długo zastanawiałam się, czy nie kupić czasem nowego wózka. Nie z próżności, choć może troszeczkę, ale głównie dlatego, że mając już za sobą jeden zestaw 2 w 1 i spacerówkę, bardzo dobrze wiedziałam, gdzie popełniłam błędy. I choć nie wszystko, w momencie wyboru wózka jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, tak naprawdę warto rozważyć wszelkie okoliczności jakie mogą się pojawić na horyzoncie, by ten zakup służył nam jak najdłużej.

Co na początek?

img_0477

Tryb życia

I to wcale nie tryb życia noworodka, ale nasz własny. Moim największym błędem przy wyborze wózka było wyjście z założenia, że nie, ja to nigdzie sama jeździć nie będę. Tylko spacerki pod blokiem a mam przecież windę, w związku z czym wagi wózka nie brałam pod uwagę. Skończyło się oczywiście tak, że byłam bardzo mobilną mamą, która jak na zupełnie nie mobilną mamę przystało taszczyła wszędzie naprawdę sporo ważący sprzęt. Mój wózek Baby Design Lupo miał wiele plusów, ale waga zdecydowanie nie była jednym z nich.

Waga wózka, jest też odrobinę podchwytliwym tematem. Bo na nią składa się nie tylko waga stelaża, ale również kół. I tu pojawia się następny punkt, czyli…

Nawierzchnia naszych wózkowych podróży.

Często, żeby zaoszczędzić na wadze, wózki zostają wyposażone w koła piankowe. Takie koła dają oczywiście radę na równych jezdniach czy chodnikach. Niestety schody zaczynają się, gdy takim wózkiem chcemy ruszyć w teren. Prawda jest taka, że w terenie nic nie zastąpi dobrych, pompowanych kół. Te jednak ważą. W związku z tym, na horyzoncie pojawia się pierwszy kompromis, waga wózka czy komfort jazdy na różnych nawierzchniach. Jeśli najbliższe Waszemu sercu są leśne wędrówki wybór powinien być dosyć oczywisty. Jeśli natomiast nieopodal jest park z chodnikami czy też planujemy głównie miejskie wycieczki, koła piankowe też dadzą radę.

Mój wózek pod tym względem jest niezawodny. Pompowane koła jeżdżą cicho i żadna nawierzchnia im nie straszna. Później jednak okazało się, że moja spacerówka na piankowych kołach od  Mamas&Papas na moje potrzeby była również wystarczająca. I choć na początku, miałam wrażenie, że na kostce brukowej terkocze jak stary traktor, szybko się przyzwyczaiłam i zapomniałam, że koła w ogóle wydają dźwięk.

Słońce, wszyscy kochamy słońce!

Wszyscy bez wyjątku tylko nie koniecznie nasze dzieci. O ile temat ten jest już naprawdę dobrze zaadresowany w spacerówkach, tak budki w gondolach pozostawiają naprawdę wiele do życzenia. Są po prostu za krótkie. Jeśli znajdziecie gondolę z dłuższym daszkiem jest to argument wart odnotowania. Chyba, że lubicie się użerać z parasolką, to zapomnijcie, że o tym wspominałam. Co prawda problem ten adresuje choćby firma Dooky oferując innego rodzaju osłonki, które możecie zobaczyć choćby TUTAJ. Ja sama też pracuje nad pewnym konceptem. Kto wie, może kiedyś ujrzy światło dzienne.

Jednak o ile w gondoli można oko przymknąć na ten daszek tak w spacerówce nie należy odpuszczać. Spacerówka będzie nam długo towarzyszyć w związku z czym tutaj nie ma miejsca na kompromis. Długa buda musi być. Na tym polu, wyprowadźcie mnie z błędu, ale mam wrażenie, że Mamas&Papas rządzi. Zobaczcie sami, choćby TUTAJ.

Czy napewno 2w1?

Nigdy nie rozważałam zakupu wózka 3w1. Wiecie, dla mnie fotelik to jednak fotelik i tutaj wybór rządzi się zupełnie innymi prawami. O tym jak go nie kupować pisała już u nas Diana. Zostaje więc 2w1. Wygoda, ale czy potrzebna? Z wózkami tego typu jest pewien problem. Z reguły kiepsko się składają. Więc jeśli odnosząc się do punktu o mobilności, jesteście mobilni, składanie i rozkładanie takiego wózka na dłuższą metę może być męczące. Spacerówki mają to o niebo lepiej rozwiązane. Są popularne parasolki, ale też coraz częściej można spotkać wózki składane płasko, jak kanapki. Czasem nawet jedną ręką. Hop siup i gotowe. Wózek złożony razem z siedziskiem. Czy więc warto dla gondoli porywać się na nie wiadomo jaki zakup. Rozwiązania, które mi przychodzą do głowy to wypasiona spacerówka z opcją gondoli, lub tani używany lub też pożyczony wózek na pierwsze miesiące, by później zaszaleć w spacerowym mercedesie!

Czy nasze dziecko będzie uczęszczać do żłobka?

Pewnie nawet sobie nie zadajecie tego pytania. Dziecka jeszcze nie ma a tu już o żłobku myśleć? A to też jest bardzo ważne pytanie. Bo o ile w żłobku wózek zostawić można, tak już miejsca na niego jak na lekarstwo. Jak jeszcze wszyscy zjadą się tymi wielkimi kolubrynami, robi się ścisk nie do pokonania. Ponownie więc istotne jest składanie wózka, ale też to, czy nam go aby szkoda nie będzie? Jak już wydamy te miliony monet na wózkowego mercedesa, czy zostawimy go w żłobkowej stacji? Pytanie pozostawiam otwarte… ale pamiętajcie, żłobek za pozostawione wózki nie odpowiada.

Miałam nie przytyć w ciąży, ale przytyłam, co teraz?

Bieganie! Można biegać z wózkiem. Myślałaś o tym? Po pierwszej ciąży mi się upiekło, przyznaje szczerze, ale teraz waga jakoś nie chce spaść do pożądanego poziomu. Ciało jakieś nie takie. Wiem, można się powyginać z Lewandowską czy Chodakowską, ale skąd na to czas gdy dziecię spania w dzień nie uznaje? Lub uznaje, ale jedynie w wózku? Na późniejszy okres idealnym rozwiązaniem jest wózek do biegania. Połączenie przyjemnego z pożytecznym? Tak mi się na tą chwilę wydaje. Nigdzie nie trafiłam na artykuł, który by mówił o wózku do biegania z maluchem poniżej 6 miesiąca życia. Czyżby to kolejny argument za tanią gondolową używką, i zupełnie innym sprzętem na późniejszy etap? Warto pomyśleć. Ja już buszuje po rynku wtórnym. Może jakąś perełkę znajdę a kilogramy pójdą sobie precz. I może jakiś maraton zaliczę? Kto wie 🙂

A co jak za rok pojawi się kolejne dziecko?

O tym już nie wspomnę. Choć są rozwiązania z dodatkowym siedziskiem. Można zawsze mieć na uwadze.

Z pewnością po tym wpisie wcale nie wiecie jaki wózek jest idealny. Spokojnie, ja też nie. Ale warto z szerszej perspektywy spojrzeć na nasze życie z dzieckiem, nawet jeśli póki co, tylko takie, które sobie wyobrażamy. Są sytuacje oczywiste gdy np mieszkamy na 5 pietrze bez windy wtedy waga staje się kluczowa. Jak mieszkamy na wsi i pokonujemy długie kilometry w terenie wtedy to koła i amortyzacja wyjdą na prowadzenie. Składanie? Zależy od zastosowania i pojemności choćby naszego bagażnika. Dla każdego coś jest. Warto dobrze się rozejrzeć.

I jeszcze jedno. Jak jest jakaś marka, którą bardzo chcemy mieć… to niezależnie od wszystkich powyższych argumentów, mamy ją mieć. Bo zawsze będziemy spoglądać. Myśleć, że mogłam kupić to…

Wiem, bo mam tak co dzień. Mam swoją wózkową niespełnioną miłość. O tyle trudniej, ale jakoś żyję dalej. A kto wie, może kiedyś przy trzecim będę miała okazję spełnić swoje wózkowe marzenie 😀

wózek idealny nie istnieje

 

 

 

(Visited 644 times, 1 visits today)

You Might Also Like