Więcej wyrozumiałości, Mamy!

Styczeń, to siłą rzeczy miesiąc  postanowień. Nowy Rok nakłania do refleksji, wszystko jakby miało zacząć się od nowa. Nie dziwne, że z jego początkiem posypały się lawinowo wpisy o podejmowanych postanowieniach lub wprost przeciwnie, ich braku. Myślałam długo o tym, i doszłam do wniosku, że nie, ja też nic nie postanawiam. Tak właściwie to głównie nam wszystkim życzę. Sobie życzę. I Wam życzę. A czego? WYROZUMIAŁOŚCI! Odrobinę więcej wyrozumiałości dla siebie nawzajem!

Nie od dziś wiadomo, że my Mamy, nie oceniamy nikogo bardziej surowo, niż drugiej mamy. Nie wiedzieć czemu, to dziwne zjawisko oceny, które nosimy w sobie cały czas, tak przybiera na sile, gdy wcielamy się w naszą nową rolę. A tymczasem wszystkie jak jeden mąż mówimy, że to jest właśnie to, co doskwiera nam najbardziej. Że cokolwiek nie zrobimy, jesteśmy pod czyimś obstrzałem – mamy, teściowej, siostry, ciotki, kuzynki, sąsiadki, czy drugiej mamy mijającej nas obok na spacerze.

Piszę wyrozumiałość, ale pod tym pojęciem kryje się chyba ciut więcej. W tym jednym słowie chciałabym chyba zawrzeć jeszcze dystans i zrozumienie. Bo nie każde słowo, to negatywna ocena. Nie każde spojrzenie to karcący osąd. Czasem, to po prostu słowo – wypowiedziane naprędce bez większego zastanowienia. Czasem to zwykłe spojrzenie w dal, które z Tobą ma niewiele wspólnego.

Diana pisała jakiś czas temu o mentalności ludzkiej, pod wpływem innego artykułu pewnej polskiej mamy, która stwierdziła, że Polska to nie kraj dla ludzi miłych. I już wtedy w głowie miałam zarys tego, co napiszę zaraz. Jak widać, musiała jednak chwila upłynąć. Wtedy miałam pisać o nas – Polakach. A wiadomo, mamy swoje przywary narodowe. Z założenia marudzimy i narzekamy. Jesteśmy coraz bardziej zamknięci w sobie i odizolowani. Żyjąc coraz szybciej, mniej czasu poświęcamy drugiemu, a jak poświęcamy, to często w negatywnym kontekście, lub tak też nam się wydaje. A już my Mamy, potrafimy być mistrzyniami osądu. A czasem odrobina wyrozumiałości, zaledwie tyle wystarczy, by było nam wszystkim naprawdę lepiej.

Do tematu podeszłam od analizy kilku własnych zachowań. I pomyślałam o tym, jak mylnie mogą być one interpretowane. Może to któraś z Was nawet mijając mnie na ulicy pomyślała, że się dziwnie patrzę lub oceniam. A tymczasem, rzeczywistość jest dużo… prostsza 🙂 i o wiele przyjemniejsza. Otóż…

  • Tak, zdarza mi się zawiesić na Tobie wzrok.

I wiesz co, masz rację, wtedy bardzo często oceniam. Albo nie tyle oceniam, bo w większej części przypadków – podziwiam. Patrzę, bo zwróciły moją uwagę Twoje piękne włosy. Zauważyłam Twoje pomalowane paznokcie, ciekawy kolor szminki lub misternie zawiązanego kucyka. Możliwe, że właśnie założyłaś spodnie, na które sama poluję i w których chciałabym wyglądać równie dobrze jak Ty. Widzę fajne tenisówki, i potem suszę Mężusiowi głowę „o patrz, patrz, takie właśnie chcę!”. Możliwe, że usiłuję wypatrzeć jaki wózek prowadzisz, bo podoba mi się bardziej niż mój. Widzę super wyściółkę wózka Twojego dziecka i może przy odrobinie odwagi zapytam, gdzie znalazłaś takie cudo. Ale w większości przypadków, będę pewnie po prostu patrzeć. Wybacz mi, bo właśnie podziwiam!

  • Twoje dziecko płacze, a ja patrzę, by po chwili odwrócić wzrok i powiedzieć coś do swojego Męża.

Tak, odnotowałam, że Twój skarb płacze. Płacz ma to do siebie, że trudno go nie słyszeć. Ale też każda mama ten płacz przerabia. Więc gdy mijasz mnie ze swoim wózkiem, z którego dochodzą dźwięki końca świata, a ja na Ciebie spojrzałam, to tak, odnotowałam ten fakt. Ale zaraz potem odwracam wzrok – bo pewnie nie chcesz dodatkowej presji, co? Komentuje? Właśnie mówię mężowi, czy pamięta jak nasze Dziecię darło się wniebogłosy na środku deptaka na ostatnich wakacjach. Wiem, przez co przechodzisz. Każdy tak miał! ( I nie tylko płacz ale i fochy na środku ulicy czy też aferę w alejce sklepowej).

  • Patrzę w Twoją stronę z poważną miną, i ani uśmiechu ani nic.

To najpewniej jedna z tych chwil gdy się zamyśliłam. Zdarza się też Tobie, prawda? I mimo, że Ty możesz myśleć, że patrzę oceniając właśnie na Ciebie, tak duża szansa, że dokładnie tak nie jest. Stałaś się przez przypadek obiektem mojego zamyślenia 🙂 . A zdarza mi się to nie rzadko. Po całym dniu pracy miewam problemy z uporządkowaniem myśli. Usiłuję się wyciszyć i odłożyć myśli związane z pracą w kąt, by przyjść do domu, i być w domu, a nie jedną nogą tu, a drugą tam. Całe szczęście, nawet mi się to udaje.

  • Wcale na Ciebie nie patrzę. Nie uśmiecham się. Na nic nie zwracam uwagi. Jak ten gbur gnam przed siebie.

Tak, też mi się tak zdarza. Zasilać te szare szeregi codziennie zabieganych ludzi, którzy mają głowę zaprzątniętą swoimi sprawami. Ale przecież każdy z nas tak ma. Częściej, rzadziej ale jednak. Nie znaczy to, że jestem nieżyczliwa. Że w innych okolicznościach nie pomogłabym Ci wnieść wózka do autobusu, czy przytrzymała drzwi do wejścia do bloku. Czasem to mój świat się wali, a przynajmniej chwilowo tak mi się wydaje, i nie mam ochoty się tym z Tobą dzielić. A wtedy, to Ty oceniasz mnie.

Między innymi dlatego wydaje mi się, że wystarczy nam odrobina więcej wyrozumiałości w stosunku do siebie nawzajem, a świat będzie wyglądał dużo przychylniej i radośniej. Choć zdaję sobie sprawę, że bywają sytuacje dużo większej rangi, w której oceny wolelibyśmy unikać. Jak u tego lekarza, który nie omieszkał wyrazić swojej opinii na temat karmienia dwulatka, o czym też pisała Diana.

Jednak na co dzień, próbujmy nie odczytywać wszystkiego jako krytyki, bo często tak nie jest. To, że ktoś zapyta czy rodziłaś przez cesarkę czy normalnie, wcale nie musi od razu oznaczać negatywnej oceny. Może to ktoś, kto przez to sam nie przechodził a najzwyczajniej w świecie wypadło mu z głowy, że to o naturalnie a nie normalnie chodzi? Przecież często upraszczamy myśli, stosujemy skróty raz mniej, raz bardziej niefortunne. Jeśli na chwilę sami przestaniemy oceniać, myśleć, że wiemy lepiej co byłoby dobre dla kogoś w danej sytuacji, byłoby nam dużo łatwiej przyjąć to, że ktoś właśnie nie ocenia nas. Po prostu jest i stara się sam najlepiej jak może.

więcej wyrozumiałości, mamy!

(Visited 52 times, 1 visits today)

You Might Also Like