Wesoła codzienność, czyli zabawa w dom

Są takie momenty w ciągu dnia, zwłaszcza mając pod nogami małego brzdąca, że pewne sytuacje są niemal jak wyjęte ze scenariusza z absurdami. W sumie są dwa wyjścia – można się złościć, tracić cierpliwość i jakoś (nie wiem w sumie jak) próbować ich unikać, albo można się z nich śmiać i wspominać z rozrzewnieniem za te kilkanaście lat.

Jasna sprawa, że postawiłam na opcję nr. dwa i śmieję się do rozpuku z tego, czym uraczy nas córa. I tak na podstawie badań i obserwacji mojego dziecięcia, odkryłam jej następujące wcielenia:

  1. Sokole oko, czyli zapomnij o prywatności

Odkąd Mia zaczęła podnosić główkę i odkrywać kolejne swoje możliwości, w tym najpierw raczkowanie a później chodzenie, pojęcie bycia sam-na-sam w jakiejkolwiek postaci jest czymś dla mnie abstrakcyjnym 🙂 Te małe, ciekawe świata oczęta świdrują wszystko i wszystkich, lustrują, skanują, obserwują, wypatrują. Wyłapią każdy niuans, każdą chwilę słabości rodzicielki i potrafią rozkochać w sobie tatusia tak bardzo, że jest w stanie wybaczyć wszystko. Zguba, drodzy rodzice, toż to zguba jest, bo uciec od nich się nie da, a wpatrywać się w nie można w nieskonczoność.

IMG_20141029_162223

  1. Inspektor Gadżet

Nie ma szans, najmniejszych, na zapanowanie nad chęcia eksplorowania przestrzeni przez dziecko. Wejdzie pod stół, pod krzesła (inną kwestią jest, że jakimś sposobem dziecko tam wejdzie, ale już gorzej mu z wyjściem), szafy, łóżka, wózki i generalnie wszędzie tam, gdzie nam nie przyszłoby to do głowy. Nabijanie sobie guzów z tej okazji to już osobna kwestia, ale ja na ten przykład, uwielbiam spoglądać na ten ciekawski kuperek wystający spod stolika 😉

IMG_20150115_165241

  1. Pascal, Okrasa, Nigella, czyli domowe kuchenne rewolucje

Już Wam kiedyś pisałam, że najlepszą dietą dla rodzica, jest po prostu przejście na gotowanie obiadów dla dziecka, z lekką domieszką przypraw dla dorosłych. Dzięki Mii poznałam tak wiele nowych przepisów, że niektóre zostaną z nami już po  wsze czasy. Ale cóż to byłoby za gotowanie, bez zrobienia uprzednio zakupów i ich wyłożenia na swoje miejsce. Tak, no cóż… jak to zapewne bywa i u Was, moja córka doskonale wie co zrobić z pełnymi siatkami i bynajmniej, nie ma to nic wspólnego z porządkowaniem i odkładaniem na miejsce. A potem radź sobie matka i szukaj makaronu i buraków tam, gdzie myślałaś, że będą 😉

IMG_20150120_223946

  1. Kosmetyczka

Bo czym byłoby gotowanie obiadu, bez tak pięknego, małego towarzysza u boku 🙂 a że lakiery są kolorowe i ładnie błyszczą, mam wtedy szansę pokroić marchewkę i pietruszkę nie narażając swoich palców na ich utratę.

IMG_20150225_214510

  1. Człowieczek demolka

Ja to nazywam chaos artystyczny 😉 niby bałagan i nie ma gdzie nogi postawić, a jednak wiem gdzie co leży i w oka mgnieniu znajdę, a Mia porusza się w tym jak mała mróweczka. A jaka radość, że może poprzerzucać sobie czy to pieluchy, czy klocki czy inne zabawki z miejsca na miejsce. Wszak nie od dziś wiadomo, że najlepiej człowiek bawi się w bałaganie. No nie jest tak?

IMG_20150328_123134

  1. Perfekcyjna Pani Domu

I bądź tu człowieku mądry i rób pranie. To jest tak, jakby ktoś nakręcił moje dziecko na bieg wsteczny, bo ja wkładam i chcę iść, a ona wyciąga i zatrzymuje nas w miejscu. I możemy tak przez pół dnia.

IMG_20150331_121654

Kto ma z tego wszystkiego największą frajdę? Chyba wszyscy w tych wcieleniach uczestniczący 🙂
U Was też tak to wygląda? Ślijcie Wasze zdjęcia na naszego mamorkowego maila: mamore.kontakt@gmail.com, a my opublikujemy je w galerii na naszym blogu w specjalnie przygotowanym wpisie 🙂

(Visited 65 times, 1 visits today)

You Might Also Like