Słynny „Pompon” czyli mama, kawa i zabawa, dla dziecka oczywiście!

Miejsca przyjazne mamie i dziecku są na wagę złota. W Warszawie jest już całkiem sporo takich miejscówek. Są różnego rodzaje sale zabaw, kawiarnie i restauracje dla całej rodziny. O „Pomponie” miałam do tej pory jedynie okazję przeczytać. Dużo pozytywnych recenzji i wpisów na blogach innych mam zaciekawiło mnie do tego stopnia, że wiedziałam, że kiedyś będę musiała tam zajrzeć. Pech jedynie w tym, że w żaden sposób mi tam nie było po drodze. W związku z tym, musiałam tę „drogę” wykombinować, i zamiast spotkania w centrum, umówiłam się z kumpelą na omówienie bardzo pilnych „biznesów” we wspomnianym już pomponowym przybytku. Jako, że spotkanie poświęcone rzeczom ważnym, tym razem wizyta bez Młodej. Choć obstawiam, że miejsce by jej się bardzo podobało.

„Pompon” to rzeczywiście połączenie tego, o czym marzy każda mama. To miejsce, w którym dziecko na nudę narzekać nie będzie, a mama w spokoju wypije upragnioną kawę i zje ciastko, lub obiad w zależności od pory dnia. Dla dzieci zresztą też smakołyki się znajdą, więc nie trzeba brać ze sobą wałówki. No chyba, że jakiś przecierek dla niemowlaka, jeśli już konsumuje więcej niż mleczko, ale jeszcze nie kluseczki leniwe czy racuchy z jabłuszkami.

Sala zabaw dla dzieci, jak na jeden z elementów kawiarni jest duża i przestronna. I nawet bez kulek da się obejść, co jest dla mnie zaskoczeniem, bo przyznam szczerze, że już myślałam, że kulki to jedyny wyznacznik dziecięcej zabawy. Jak dobrze być czasem w błędzie. Możliwości wybawienia się będzie miało tam każde dziecko, choć to szaleństwa dla ciut starszej, przedszkolnej młodzieży. Ledwo odrośnięte od ziemi latorośle jak moje dziecię mają inny kącik, bez drabinek i schodów. Ach, jak dobrze, na ziemi jest zawsze bezpiecznie! A w kwestii bezpieczeństwa, poczynania tych starszych można śledzić na telewizorze – nic się nie ukryje.

Na wejściu imponuje menu. Pompon oferuje naprawdę ogromny wybór różnego rodzaju napoi i soków, oraz przekąsek i dań, mniejszych lub większych. Kto lubi wybierać, będzie jak w raju. Jeśli natomiast Waszą przypadłością jest również niezdecydowanie, sugeruje zarezerwować dodatkowe 10 minut więcej :).

Coś jeszcze? Zobaczcie sami. Kilka zdjęć prosto z frontu. Przed nami jesień i zima. Warto pamiętać o takich miejscach, bo przecież nikt z nas nie lubi siedzieć cały czas w domu, a to idealne miejsce na spotkanie z drugą mamą, kawę i pogaduchy. Szkoda niestety, że ode mnie to jednak kawałek. Ale może Wam będzie bardziej po drodze!

 

 

(Visited 201 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Niezaprzeczalnie pompon jest dostosowany do dzieci. Jednak jak dla mnie na dużo wrzasków jak na tak małej przestrzeni (choć może to wynik tego, że siedziałam przy placu, bo byłam z małym dzieckiem). Nie znoszę takich dzieciorów, a jeszcze bardziej tych obojętnych rodziców, bo mają te swoje gnojki za święte krowy i niestety w pomponie za każdym razem na takowych trafiałam. Za to ich koktajle i sałatki, wymiatają. Plac zabaw rzeczywiście imponuje, może kiedyś uda mi się trafić na „normalne” dzieci, a może powinnam rzec na normalnych rodziców 😉 dzieciaków w wieku przedszkolo-szkolnym

    • Ha, Misako wiesz ja Ciebie zupełnie rozumiem. Ja byłam coś mi się wydaje poza godzinami szczytu, i w pewnej odległości od sali zabaw :). Czasem sama siebie łapię na tym, że ja chyba też z dzieci, to toleruje jedynie swoje (no może jeszcze kilka szkrabów znajomych) i takie zbiegowiska mnie przerażają 😉 Ale obiektywnie, idea naprawdę zacna. Bo czasem nawet jak w tle są krzyki i wrzaski, to i tak dla mamy chwila, by no może nie w świętym spokoju, ale usiąść, napić się czegoś i pogadać z przyjaciółką. Jak nie można mieć wszystkiego, to trzeba się cieszyć z tego co jest 😀

      PS. Na sałatkę się nie skusiłam, ale tacos z kurczakiem też dały radę!

      • Moja mama powtarza:”Nie zawsze gęba musi dostać to co chce”, a Miranda z Seksu w wielkim mieście „Nie znoszę dzieci. Poza swoim. Obrzdliwe smarkacze” 🙂