Powiedz mi, że jestem gruba

Tak sobie siedzę i komponuję swoje poranne smoothie i naszła mnie myśl – czy my w ogóle potrafimy rozmawiać o otyłości? A jeśli tak, to w jakim kontekście? Czy nasze rozmowy wynikają bardziej z troski czy ze złośliwości?

 

To, że jestem na ciągłej diecie od kilku już lat nie wynika z mojej nagłej fanaberii i kaprysu, ale z konieczności. Konieczności, która okazuje się, wyszła na dobre całej naszej rodzinie. I co jakiś czas spotykam się z pytaniami o to, co ja właściwie jem, bo panuje jakieś takie przekonanie, że jak ktoś jest „na diecie” to je wyłącznie kiełki i popija je wodą.

Absolutnie nic mi do tego, jeśli ktoś tak właśnie żyje. Jesteśmy dorośli, odpowiadamy sami za siebie. Ale… zauważyliście, że jeśli ktoś jest bardzo szczupły, to cholernie łatwo przychodzi nam mówienie:

„ale jesteś chuda, nie za bardzo moja droga?”

albo

„kochana, przybierz trochę na wadze, bo jesteś za chuda już, nogi masz jak patyki”

albo

„masz, zjedz sobie jeszcze trochę ziemniaków albo dołóż sobie klusek, bo przecież wyglądasz jak własny cień”

Ale gdy przychodzi do otyłości, języki stają nam kołkiem i zapada cisza.

Przypomniała się mi się anegdota o mnie samej. Było to lat prawie 10 temu, kiedy moja waga oscylowała w tych wyższych liczbach. Przyleciałam do Polski tu i ówdzie zaokrąglona i nie usłyszałam słowa od nikogo na ten temat. Same miłe słowa o tym, jak pięknie i szczęśliwie wyglądam. Po czym prawie 10 lat później dowiedziałam się, że moja ciocia widząc mnie z daleka skomentowała mój wygląd z wujkiem mniej więcej tak: Co jej się stało? Widzę, że Szkocka kuchnia im służy…

Nauczmy się mówić o otyłości

Myślę tu przede wszystkim o przypadkach otyłości wynikającej z lenistwa i niedbalstwa o samego siebie. Przypomnijcie sobie: ile razy spytaliście znajomego, który ewidentnie ma nadwagę, dlaczego nie skorzysta z pomocy lekarza? Dietetyka? Ile razy spytaliście znajomą, która dostaje zadyszki po kilku szybszych krokach, dlaczego zamiast szybkiego obiadu z fast foodem w roli głównej, nie spróbuje ugotować sobie czegoś bardziej zdrowego i pożywnego?

Przypuszczam, że odpowiedzią jest: obrazi się, będzie myśleć że jestem zwyczajnie chamska, arogancka i w ogóle mam się odczepić, bo to nie moja sprawa.

Nie jestem bez winy. Kiedy koledzy i koleżanki z pracy zajadali się w porze lunchu np. bułkami z mięsem lub bekonem polane majonezem i okraszone smażoną cebulą, popijając to colą (dietetyczną) i zagryzając na koniec paczką chipsów, ja siedziałam obok i zastanawiałam się, kiedy będą mieć najbliższą wizytę u kardiologa lub gastrologa ale nie pytałam i nie komentowałam. A mogłam, prawda?

otyłość dzieci, choroba, otyłość

Dieta? To nie nauki ścisłe i fanaberia, to styl życia

Jako osoba, która musi pilnować się z tym, co ląduje na jej talerzu wiem, że wszelkie rozmowy o wadze i odżywianiu to odwieczne pole walki między przeciwnikami glutenu, eko i bio fanatykami, do tego najlepiej jeszcze wegetarianami a tymi, którzy lubią mięcho, jeść czekoladę w ilościach powyżej średniej i na hasło „nasiona chia” sarkastycznie śmieją się pod nosem. Słowo daję, obserwuję to każdego dnia.

I tak toczą się odwieczne boje o to co zdrowe i zdrowsze, tymczasem temat otyłości pozostaje wciąż tematem tabu. Nie rozmawiamy ze sobą, boimy się komentować i pytać. Tymczasem już co drugi Polak waży za dużo, polskie dzieci tyją najszybciej w całej Europie.

Ba, mam odniesienie do szkockiej rzeczywistości. Tutaj średnio co drugi dorosły Szkot i dziecko cierpią na otyłość i jest to ogromny problem, z którym rząd stara się jakoś walczyć, o czym pisałam we wpisie „Otyłość w Szkocji, czyli choroba dzieci w XXI wieku”.

W Europie otyłość osiągnęła rozmiary epidemii. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci częstość występowania otyłości potroiła się!

Otyłość to choroba!

Otyłość, tak samo jak anoreksja czy bulimia,wpisana jest na listę chorób WHO. Problem ten w różnym stopniu dotyczy różnych państw, grup społecznych, kobiet i mężczyzn, jednak w niemalże wszystkich częściach Europy liczba osób otyłych wzrasta (źródło: WHO).

Otyłość  to zwiększone ryzyko rozwoju wielu poważnych schorzeń, takich jak cukrzyca insulinoniezależna (typu 2), choroba wieńcowa, nadciśnienie tętnicze i udary mózgu, choroby pęcherzyka żółciowego, niektóre rodzaje raka (raka endometrium, jajników, piersi, szyjki macicy, prostaty, jelita grubego, pęcherzyka żółciowego, trzustki, wątroby i nerek) oraz pojawienia się problemów psychospołecznych.

Brzmi poważnie, prawda?

A jednak rozmowy i komentarze w towarzystwie na temat otyłości często sprowadzają się do chamskich odzywek: pasztet, lodówa, wieloryb. Problem otyłości zanika, za to dajemy sobie przyzwolenie na używanie sobie z czyjegoś problemu, z którym być może nie potrafi sobie po prostu poradzić.

Nie wyśmiewaj, nie obrażaj się. Pomóż!

Dzieci tyją w zastraszającym tempie. Ponieważ temat otyłości w rozmowach stał się tematem tabu, nie mamy wystarczająco dużej odwagi, by zwracać komuś na to uwagę.

Najbardziej jednak niepokoi to, że najprawdopodobniej dzieci te pozostaną otyłe także po osiągnięciu dorosłości i będą miały zwiększone ryzyko zachorowania na choroby prowadzące do obniżenia jakości i długości ich życia. Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii prognozuje, że jeśli aktualny trend utrzyma się, to do roku 2050 średnia długość życia mężczyzn zmniejszy się o pięć lat (źródło: WHO).

Utrzymujące się przez całe życie nawyki żywieniowe i związane z aktywnością fizyczną nabywane są w przede wszystkim w dzieciństwie. Zadbajmy o to, w końcu to inwestycja nie tylko w siebie i dziecko, ale również w całe przyszłe pokolenia.

(Visited 261 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Agnieszka

    Też należę do osób które całe życie uważają co jedzą. Zawsze bylam z tych okrąglejszych i z nadwagą choć na szczęście nigdy otyłością. I masz rację nie umiemy ładnie i z szacunkiem rozmawiać nt. otyłości…

    • Bo o rozmowę się tu rozchodzi, prawda? By umieć się przełamać, nie brać do siebie tak bardzo pytań czy uwag, bo mogą one być wynikiem troski, ciekawości. Nie chęcią przytyku, wyśmiania, obrazy. Jako osoba, która miała bardzo widoczną nadwagę wiem, że to jest potrzebne. By się przełamać, móc spojrzeć na siebie oczami drugiej osoby. Jestem naprawdę ciekawa ile czasu upłynie, zanim temat otyłości będzie nam lżejszy, a ludzie przestaną go unikać względem siebie.