Plan na życie

Ostatnio dużo myślę. Nie żebym rzadko to robiła, bo myśli każdego dnia przebiegają mi przez głowę szybciej, niż potrafię je złapać, ale teraz jakoś częściej. Myślę, rozmyślam, zastanawiam się, przemyśliwuję i obmyślam. Plan na siebie, życie, dziecko, miłość, pracę.

Nie jest trudno siedzieć z założonymi rękoma i narzekać na trudy dnia codziennego. Za to problemem staje się znalezienie tej dobrej strony swojego życia, czasu który spędzamy z kimś lub gdzieś dzień po dniu, umiejętności, które posiadamy. Dlaczego tak się dzieje? Czy wyścig szczurów i wszechobecna w świecie konkurencja sprawiają, że zapadamy się w sobie? Cały czas oceniamy, porównujemy do innych, krytykujemy samych siebie i umniejszamy swoje osiągnięcia.

Nie chcę tak. To, jak wygląda moje życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Więc biorę się z nim za bary i próbuję, szukam, walczę o to, by było możliwie jak najlepsze.

Plan na siebie

Podobno macierzyństwo hamuje, ogranicza, wstrzymuje chęci i możliwości do działania. Pewnie, łatwo nie jest, ale czy nie mając córki, wzięłabym się za naukę szycia i szydełkowania? Czy powstałyby Mamorki i czy rozbudziłabym znów w sobie chęć pisania, pisania i jeszcze raz pisania? Ciągłego doskonalenia warsztatu, podejmowania prób napisania czegoś naprawdę dobrego, niekoniecznie na bloga ale dla siebie, pewnie do szuflady, a kiedyś być może dla innych. Ot, takie małe marzenie.

Jestem teraz pełnoetatową mamą, ale nie zapominam o sobie. Nie chcę osiąść i kiedyś żałować, że czegoś nie miałam odwagi zrobić. Pewnie, że czasu jak na lekarstwo, sił jakby mniej, zostają wieczory i te kilka minut, w które próbuję codziennie zmieścić cały mój wszechświat chęci i pomysłów. Często przegrywam ze snem. Ale próbuję.

Mam na siebie plan.

Plan na życie

Gdy spojrzę wstecz to mam wrażenie, że moje ostatnie 10 lat to ciągłe zaczynanie od nowa. Niemal co rok przeprowadzka, urządzanie się, szukanie, meblowanie. Nowa praca, nowi ludzie. Mija półtora roku odkąd jesteśmy w swoim domu, a już nogi chcą nas ponieść w nowe miejsce. Trochę mamy tak sami z siebie, trochę przyczyniają się do tego okoliczności ale wiem jedno – w tym miejscu nie przyjdzie mi się zestarzeć, a moja córka pozna jeszcze, co znaczy ciepłe i słoneczne lato dłużej niż dwa tygodnie w ciągu roku. I będzie mogła pochwalić się, że urodziła się w Szkocji ale wychowała w miejscu, które stało jej się równie bliskie, choć inne. Jakie? Tego jeszcze nie wiem, ale wiem, że będzie pięknie.

Świat wciąż stoi przede mną otworem. Nie będę czekać, aż moje kochane dziecię podrośnie. Po prostu nie mam czasu, by czekać. Szkoda mi go na przekładanie takich marzeń, bo nie wiem, co przyniesie przyszłość i nie chcę żałować, że zwlekałam.

Plan na dziecko

Nie, nie będę planować mojemu dziecku życia. Ale będę ją wspierać w tym, co postanowi. Chcę, by poznała świat i czuła, że może wszystko. By czuła się silną i bezpieczną, niezależną kobietą.

Codziennie na nią spoglądam. Delektuję się jej śmiechem, radosnym piskiem. Płacze, gdy ona płacze ale z całych sił staram się nie złościć, kiedy ona się złości. Niech wie, że jedna z nas potrafi dać drugiej ukojenie.

Zmienia się każdego dnia. Z każdym dniem jest coraz starsza i nacieszyć się nie mogę widokiem, kiedy powtarza coraz więcej słów, próbuje rozmawiać z maskotkami, sama zakłada i ściąga buty. Uwielbiam nasze leniwe poranki i bieganie po domu w piżamach i z rozwianym w każdą stronę włosem choć wiem, że najpewniej właśnie wtedy zapuka do drzwi listonosz.

Jestem dumna, kiedy widzę, że coś tak bardzo ją pochłania, że nie wyobraża sobie bez tego swojego dnia, a kiedy budzi się w nocy, wciąż o tym myśli i o to prosi. Jak malowanie farbami. Kartkę, ale głównie swoje dłonie i ramiona. Jaką radość sprawia jej łączenie barw i to śmieszne łaskotanie pędzla o opuszki palców.

Chcę chłonąć to wszystko całą sobą, bo cały czas mam w głowie myśl, że to wszystko są chwile ulotne.  Ona rośnie, zmienia się, dorośleje. Wszystko co złe i nie fajne odejdzie w zapomnienie. Chcę pamiętać to, co dobre i piękne. I nasze, takie rodzinne.

plan, życie, rodzina, miłość, dziecko, motywacja, dom, życie

Plan na miłość

Tutaj trzeba po prostu miłości. Jak wszędzie, są chwile lepsze i gorsze. Ale widzę siebie z Nim na starość i tego się kurczowo trzymam. Wiemy oboje czego chcemy i są to wspólne plany, wspólne marzenia, choć każde z nas ma również swoje własne, może i mniejsze ale równie ważne.

Marzy mi się domek. Gdzieś na obrzeżach pięknego i ciekawego miasta. Dookoła las, gdzieś w oddali jakiś strumyk. Pola, pełne kwitnących kwiatów i zbyt romantycznych zachodów słońca, by mogło być to prawdziwe. Na horyzoncie góry, a może morze. Cisza, spokój, harmonia i My.

Nasze pasje, zainteresowania, hobby. Teraz czy na starość, ale pielęgnowane i nie zapomniane przez zapracowaną i zabieganą codzienność. Nadal lubimy sobie usiąść z kubkami gorącej herbaty z imbirem, przeczytać jakąś gazetę i zobaczyć film, aż jedno z nas w międzyczasie uśnie.

Siedzenie na plaży i gapienie się na fale. Wielogodzinne rozmowy bez sensu i bez pointy ale zażarte i pełne wybuchów śmiechu. Czytanie książek, w domu i pod drzewem, w lato i w zimie przy gorącym kominku lub kaloryferze i w dwóch parach skarpetek.

Nie wiem jeszcze gdzie. Tu, czy gdzieś, gdzie jeszcze nie wiemy, że jest to nasze miejsce na ziemi. Ale taki mam plan.

Plan na pracę

“Opportunities don’t often come along. So, when they do, you have to grab them.”

Audrey Hepburn

 

Życie mnie motywuje. Moja rodzina mnie motywuje. Moi przyjaciele mnie motywują. Idzie nowe i lepsze, a ja wypatruję tego z niecierpliwością.

(Visited 616 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Czasem najlepszym planem jest brak planu. A co do zmieniania miejsca zamieszkania, to mam tak trochę jak Wy – nie mogę usiedzieć na jednym miejscu. No i lubię zmiany, coraz to nowsze wyzwania. Bycie mamą wedug mnie nie może ograniczać, no chyba że bardzo tego chcemy… 😉

    • Tak, znam to. Ilekroć coś planowaliśmy, zawsze, ale to zawsze, kończyło się to inaczej 🙂 Dlatego zarys jest, nic doprecyzowanego.
      I myślę tak jak Ty – nie chcę, by łatka bycia mamą w czymkolwiek mnie ograniczała. Biorę moje dziecię kochane pod uwagę, rozważam i decyduję się na to, co będzie też dobre dla niej ale i dla nas. Decyzje, kompromisy 🙂