Odpieluchowanie dziecka? Bez tego wynalazku ani rusz!

Nigdy nie przypuszczałam, że cały jeden wpis na blogu będzie o nocniku. Ale jednak. Muszę, bo się przysłowiowo uduszę. Nocnik potette plus to więcej niż nocnik turystyczny. Ba, nazywanie go turystycznym to dla niego ujma. Jest to nocnik podręczny i poręczny, który uratuje nas w niejednej sytuacji. Absolutny must have dla rodziców, którzy zmagają się z odpieluchowaniem dziecka, a i później… też.

Odpieluchowanie dziecka? Bez tego wynalazku ani rusz! Potette plus

Uwierzcie mi, że wcale nie od początku byłam do tego wynalazku tak entuzjastycznie nastawiona. Gdy moja kuzynka przychodząc raz w odwiedziny wyciągnęła to cudo z torby o mało nie spadłam z krzesła. Pomyślałam w duchu, że no chyba oszalała. Ale teraz i ja mam stałe miejsce w gronie tych szaleńców. I naprawdę świetnie mi z tym.

O tym jak u nas przebiegał proces odpieluchowania pisać nie będę. Nie bo to dla nas jednak zbyt intymny temat i już. Ważne, że w końcu wyszłyśmy na prostą. A łatwo nie było. Co jest jednak kwintesencją odpieluchowywania? A przynajmniej tak zdają się wszyscy trąbić dookoła? To konsekwencja, czyli… jeśli raz ściągamy pieluchę, nie ma zmiłuj. Brniemy dalej. Nie ma tak, że teraz dziecko nie ma pieluszki, tylko po to by za chwilę zrobić wyjątek od nowej reguły.

Tak przynajmniej powinno być.

Ponoć.

U mnie nie było.

No bo jak… do fotelika samochodowego bez pieluchy? A co jak go zasika… Do sklepu? Na spacer po starym mieście? Na podwórko i biegi w przydomowym lasku śmiało, ale tak? Potette plus to rozwiązanie dokładnie na takie bolączki, i wiele więcej.

Potette Plus. Odpieluchowanie dziecka? Bez tego wynalazku ani rusz!

Zasadniczo potette plus to podręczny nocnik i nakładka na toaletę w jednym. W związku z czym, wcale nie musimy mieć dwóch tych sprzętów oddzielnie. O ile z wersji nocnikowej w domu raczej nie skorzystamy, tak jest to zbawienie, gdy dziecko woła siku a jedyne co mijamy po drodze to autobusowa zatoczka, która autobusu całe wieki nie widziała lub przyautostradowy MOP, na którym do toalety strach zaglądać. W takiej sytuacji wyciągamy nasz nocniczek, hop siup i sprawa załatwiona. Wszystko grzecznie, czysto i sprawnie. O tym jak to przydatne, miałam okazję przekonać się podczas tegorocznego wyjazdu nad morze. Dosłownie nic nie było nam straszne z tym nocniczkiem pod ręką, tfu, w torbie.

Jeśli i Was przerażają takie sytuacje, to naprawdę polecam. Ułatwienie życia z odpieluchowywanym dzieckiem do kwadratu. Nawet wyjście do sklepu, gdzie niby toaleta jest ale nigdy nie mamy gwarancji, że do niej zdążymy. A dzieciaki potrafią nas zaskoczyć jak to zresztą zwykle bywa w najmniej spodziewanym momencie. Nawet dopilnowane przed wyjściem za pięć minut potrafi zawołać… SIUSIU!!!! I nie ważne, czy jesteśmy jak akurat między regałami z kaszą czy ketchupem, na środku dworcowego peronu, czy w autobusie. I szukaj człowieku na gwałt toalety!

Oczywiście wcale nie byłabym skłonna do rozstawiania tego sprzętu we wszystkich wymienionych miejscach, ale chciałam Wam uzmysłowić, jaką pomoc ten mały sprzęt za sobą niesie. Możliwości nieograniczone! Jak służy jako nakładka, tłumaczyć nie trzeba. A jako nocniczek? Wyposażony jest w specjalne woreczki z chłonną wkładką, które po załatwieniu sprawy zawiązujemy i wyrzucamy, jak zużytą pieluszkę. I choć wydatek to nie mały, bo zestaw wraz z tymi woreczkami kosztuje około 100 złotych, to wierzcie mi. Naprawdę WARTO!

PS. Wygląda jak wpis sponsorowany, ale tak nie jest. Choć helloł… producenci Potette, tutaj jestem! A tak całkiem serio, to po prostu bardzo fajny, przemyślany i przydatny sprzęt, który polecam z ręką na sercu! Niech służy!

Odpieluchowanie dziecka? Bez tego wynalazku ani rusz!

(Visited 3 133 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Ola B-Krysa

    Świetna sprawa! Nawet jakby rodzic miał tego nie użyć 1000 razy a jedynie kilka to sama świadomość że masz przy sobie taki kibelek ( 🙂 ) odejmuje tonę stresu. Komfort dla dziecka i komfort dla rodzica.