Gdzie odnaleźć zagubiony czas

Wielkanocny chochlik chciał, żebym zapamiętała tegoroczne święta w jakiś wyjątkowy sposób i mu się udało. Zostałam odłączona od świata w sposób nagły, brutalny i nie znający litości – mój telefon komórkowy odmówił dalszej współpracy. Pytanie brzmi – co z tym zrobić, drogie Bravo?

Tak naprawdę, śmieszne jest w ogóle to, że rozpatrywane jest to w kategoriach tragedii ale umówmy się – dla większości z nas, telefon to jak prawa ręka i głowa razem wzięta. Nie wyobrażamy sobie bez niego codziennego funkcjonowania. Niejednokrotnie dla mam, to czasem jedyne okno na świat, bo włączenie laptopa spotyka się z krzykiem i wyciem w wniebogłosy kochanego dziecięcia. I nie ważne, czy nie podoba mu się to, bo mama nie zwraca wtedy na nie uwagi czy po prostu samo chce sobie poprzyciskać guziczki. Telefon jest wybawieniem.

Telefon zainstalowany w codzienność

Fejs, Insta, Pinterst, Mail, WhatsApp i inne apki, które na stałe wbiły się w naszą codzienna rutynę. No i przynajmniej raz dziennie trzeba wejść na Pudelka. Nie udawajmy, że żadna z nas tam nie zagląda 😉

Telefon zawsze jest przy mnie – w pokoju, kuchni, bywa że i w łazience. Z niemałą częstotliwością zaglądałam i przeglądałam, pisałam, komentowałam, lajkowałam, odpowiadałam, informowałam, przesyłałam. Tak jakby świat się miał skończyć, jeśli nie będę tego robić na bieżąco.

I tak oto, zostałam tego pozbawiona. I być może wyłabym z rozpaczy, gdyby nie fakt, że oprócz oczywistej irytacji na zaistniałą sytuację, odczuwam swoistą ulgę. Tak, ogromną ulgę.

Smartfon i my pod lupą

Czy wiecie, że średnio spędzamy 23 dni w roku i 3,9 lat w ciągu całego naszego życia, wpatrując się w ekran telefonu? Badanie zostało przeprowadzone przez mobileinsurance.com i wykazało, że dziennie telefon kradnie nam średnio 90 minut życia. Najśmieszniejsze jest to, że chociaż nazywamy ten wynalazek telefonem/smartfonem, to rozmowy telefoniczne z drugą osobą są dopiero szóstą czynnością, którą wykonujemy za jego pomocą. Szóstą! 24% naszego czasu poświęcamy na przeglądanie stron www, później na wszelkiego rodzaju aplikacjach, by przejść do social media i gier.

Serio zaczyna mnie martwić w tym wszystkim to, że potrzeba kontaktu  z drugim żywym człowiekiem – nie avatarem na fb – jest tak daleko na liście.

Brytyjski psycholog, Dr. Richard House, prowadząc badania nad wpływem technologii na nasze życie doszedł do wniosku, że występuje tutaj zdecydowany brak świadomości wśród nas na to, jak bardzo nowa technologia pochłania nasz czas i energię.

„Nowe życie”, a raczej powrót do starego

Pierwszą czynnością po przebudzeniu się, nie jest sięganie po telefon. Nie kusi mnie już, by od razu sprawdzić, co się dzieje i czy mam się czym martwić lub cieszyć.

Bawiąc się z kochanym dziecięciem, nie zaglądam co chwilę na fejsa i maila. Nie scrolluję Insta w te i we wte, skupiając się na wysyłaniu serduszek, zamiast na zabawie z dzieckiem. Nie demonizuję tego, bo przecież dziecko czasem potrafi zająć się sobą i wtedy mam czas ale prawda jest taka, że jeśli dziecko usilnie prosi, by z nim zbudować domek z klocków albo układać puzzle, to na litość boską, odłóżmy wtedy ten telefon. Świat przecież dalej będzie się kręcił, a pewne momenty z własnym dziecięciem już się nie powtórzą.

Tak, łapię się na tym, że kiedy jesteśmy na spacerze z córką, chciałabym właśnie teraz zrobić zdjęcie, bo jest piękne światło, okoliczności a ona taka radosna i szczęśliwa. Przyznaję się  – zawsze mam przy sobie jeśli nie telefon z włączonym aparatem, to moją wielką krowę lustrzankę. Uwielbiam robić zdjęcia i łapać nasze chwile, momenty. Minął mi etap dzielenia się i wrzucania tych zdjęć gdzie popadnie. Większość z nim zatrzymuję dla nas, do rodzinnych albumów i archiwum ale są też takie, które nie naruszają naszej prywatności za bardzo i wtedy sami je oglądacie.

smartfon, mama, mama i telefon, czas, czas z dzieckiem, zagubiony czas, stracony czas, poszukiwanie zagubionego czasu, technologia

Czy da się dzisiaj funkcjonować bez telefonu?

Brak telefonu pod ręką sprawia, że w 100% skupiam się na sobie i córce. Daję z siebie więcej, niż gdy mam świadomość, że zaraz sobie coś sprawdzę, coś gdzieś napiszę. Nagle okazuje się, że pewne sprawy mogą poczekać, a to co nie może, szybko załatwię wtedy, kiedy dziecię kochane uskutecznia drzemkę.

Dotarło do mnie, jak bardzo zaczynamy być od wszech obecnej technologii uzależnieni. Nie chcę tutaj demonizować, bo telefon komórkowy i smartfony to jedno z tych najlepszych udogodnień, co mogło nam się przytrafić i chwała za to wielkim mózgom, które je stworzyły. Ile razy uratował mnie taki podręczny prostokąt na spacerze, kiedy dziecię kochane spało, a ja nie wiedziałam, co ze sobą począć, bo na ten przykład, książki zapomniałam.

Raczej chodzi mi o to, by nie przekładać czynności związanej z telefonem nad to, co w danej chwili najistotniejsze. Ty, Twoja rodzina, wasz wspólny czas. Tym bardziej, że według tego, co pisze na tej stronie, mamy posiadające dzieci w wieku lat 5 i mniej są najbardziej aktywnymi na smartfonie użytkownikami. My, mamy, poświęcamy średnio 37 godzin (!) miesięcznie aplikacjom i przeszukiwaniu wszelakich stron internetowych. To więcej, niż mamy dzieci starszych, mężczyźni i kobiety tak w ogóle, a nawet więcej niż pokolenie tzw. Millenialsów.

Jednym z powodów, dla których tak się dzieje jest być może to, że w ten sposób świeżo upieczone mamy próbują odnaleźć się w nowej roli. A w to wchodzi planowanie rozkładu dnia (są do tego specjalne aplikacje), kontaktowanie się z przyjaciółmi i znajomymi, z którymi kontakt stał się dużo bardziej sporadyczny.

Kończ już Waćpanno, wstydu oszczędź!

Zapewne na dniach będę ponownie szczęśliwą posiadaczką smartfona. Czy nie mogę się doczekać? Skłamałabym bardzo mówiąc, że nie. Trzymajcie kciuki za mnie i za wiele innym mam, które spróbują zwalczyć nałóg wpatrywania się w ten mały świecący prostokąt. Musimy pamiętać, że to technologia jest dla nas, a nie my dla niej.

Howgh!

(Visited 172 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Telefon jak wszystko inne jest dla ludzi. Jednak ja odkąd pracuję i dzieci są ze mną w domu (a mąż niedostępny, bo gdzieś w terenie), zostawiam telefon w sypialni i nie wyciągam go stamtąd do wieczora. Nie uzywam go, bo podobnie jak Ty, doszłam do wniosku, że to pożeracz czasu i uwagi.
    Pudelka odinstalowałam, bo zdecydowanie za dużo czasu na nim traciłam 😉

    • W sumie dobry pomysł z tym telefonem w sypialni. Pokój na piętrze, lenistwo nie pozwala mi tam chodzić za często 😉 Problem jedynie taki, że kontakt z Osobistym muszę mieć. Ale zawsze to ćwiczenie silnej woli, nie? 😉
      Tak, Pudelek to samo zło! 😉