O przytulaniu słów kilka, czyli sprawcza moc dotyku

Przytulenie: nic chyba nie daje takiego komfortu ciepła, troski i bezpieczeństwa, jak czyjeś ramiona i my nimi opatuleni w czułym lub przyjacielskim uścisku.

I w sumie nie ma to większego znaczenia, czy są to ramiona ukochanej osoby, przyjaciela, czy szybki powitalny uścisk z przyjaciółką. Przytulanie ma to do siebie, że czujemy się dobrze i gdzieś tam w środku czujemy pozytywne wibracje. Ale czy to wszystko, co daje nam ten gest? Poza tym, że przytulenie daje nam uczucie miłości i poczucie bezpieczeństwa, ten dotyk robi naszemu ogólnemu samopoczuciu naprawdę wiele dobrego.

Dlatego nie żałujmy sobie i dzieciom przytulania. Róbmy to często, gęsto i przy każdej możliwej okazji. Mówimy w ten sposób „kocham”, „jestem przy Tobie” i „zależy mi na Tobie”. Przytulamy, bo chcemy pocieszyć lub okazać radość. Tak samo potrzebujemy tego, gdy nam samym jest źle i szukamy w czyichś ramionach ukojenia i zapomnienia w bólu i lękach. Co istotne, przytulenie daje nam poczucie akceptacji, bliskości. I czy to będzie zwykły uścisk, wielkie tulenie czy ot, takie tam tulaski – powodów jest mnóstwo, by sobie tego absolutnie nie żałować.

Wpływ przytulania na rozwój dziecka

Mam nieodparte wrażenie, że o dotyku i przytulaniu mówi się i pisze bardzo niewiele. A przecież czułość i bliskość okazywana za jego sprawą są najbardziej podstawowym i najważniejszym sposobem, w jaki komunikujemy się między sobą my- dorośli i my- względem dziecka. Wydaje się to być takie oczywiste, bo chęć tulenia, całowania, głaskania i „schrupania” dziecięcia jest czymś, co pojawia się tuż po jego narodzinach. Kiedy trzymamy jeszcze to małe zawiniątko w ramionach i nie wiemy, czy całować nosek, policzek, czółko czy od razu przejść do paluszków i najpiękniejszych na świecie stópek.

Kojarzycie Pawła Zawitkowskiego? Szalenie uwielbiam faceta, ma ogromna wiedzę o dzieciach i nie ukrywam, korzystałam z jego rad. Otóż, pan Paweł mówi:

„Czucie to niezwykła właściwość ludzkiego ciała, niesłychanie zróżnicowany i skomplikowany system przekazywania najbardziej podstawowych informacji o własnym ciele, stanie otoczenia oraz interakcjach i wzajemnych zależnościach między nami i innymi osobami. Bez tego zmysłu żadna istota nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować.” [1]

Popatrzmy też na to z naukowego punktu widzenia: źródło przytulania to nic innego, jak głęboko zakorzeniony zespół instynktów. Na drodze naszej ewolucji, w mózgu wytworzył nam się psychologiczny mechanizm, dzięki któremu noworodek pobudza matkę w taki sposób, by go chroniła i karmiła, natomiast matce ten mechanizm pozwala reagować na potrzeby dziecka.

Opieka matki nad potomstwem jest konieczna do przeżycia i nie może odbywać się bez kontaktu fizycznego. Właśnie z tego kontaktu zrodziła się czułość. Według naukowców „psychiczna potrzeba tulenia dziecka i przytulania się do matki powstała prawdopodobnie po to, aby wzmocnić matczyną chęć opieki nad niesamodzielnym młodym”.

Czym grozi niedostarczenie bodźców związanych z dotykiem?

Cóż, z pewnością może źle to wpłynąć na jego rozwój zarówno fizyczny, jak i psychiczny. Może odbić się to na późniejszej aktywności ruchowej dziecka, na jego komunikowaniu się z innymi, czy na funkcjonowaniu w grupie.

Znany eksperyment z początku lat sześćdziesiątych, przeprowadzony przez Margaret i Harry’ego Harlowa, potwierdził, że zapewnienie małemu ssakowi pożywienia oraz schronienia, przy jednoczesnym pozbawieniu go kontaktu fizycznego, nie wystarczy do pełnego rozwoju. Małpa, którą na drodze eksperymentu pozbawiono kontaktu z matką, w dorosłym życiu nie potrafiła nawiązać kontaktu z innymi małpami, pozostając społecznie upośledzoną. Jak podaje Maria Łopatkowa: „uszkodzenia mechanizmów emocjonalnych we wczesnych latach powodują, także w późniejszych okresach, zakłócenia w kontaktach międzyludzkich. [2]

Nie zapominajmy o przytulaniu się

Przytulanie dzieci wpływa na ich zdrowie – są zdrowsze, na charakter – są bardziej otwarte, na ogólny rozwój – lepiej rozwijają się fizycznie i intelektualnie. Za sprawą większej otwartości, posiadają większą chęć poznawania otoczenia i świata. Mówiąc wprost: do nauki 🙂

My, jako rodzice, odczujemy to w momencie, kiedy nasze dziecię zechce podzielić się z nami swoimi emocjami i przeżyciami. Świadomość,  że ma w nas oparcie, buduje w nim niesamowite pokłady pewności siebie.

baby-girl-hugging-together

fot. dailybackgrounds.com

Przytulanie to zdrowie

Jak to i dlaczego tak? Otóż hormony wydzielane w ciele podczas i po przytuleniu się do kogoś, nie są tylko zwykłymi, ot sobie, hormonami szczęścia. Ale pewnie słyszeliście kiedyś już o tym, że wydzielana jest oksytocyna, zwana hormonem dotyku i przywiązania. Kiedy ktoś Was przyjemnie i czule głaszcze i przytula, uczucie którego doświadczacie na skórze aktywuje tzw. ciałka Paciniego (człowiek uczy się całe życie!), które z kolei wysyłają sygnał do tzw. nerwu błędnego, czyli miejsca w mózgu odpowiedzialnego za (poza innymi rzeczami też, rzecz jasna) obniżanie ciśnienia krwi. Tak twierdzą naukowcy.

Zmniejsza się ilość produkowanego kortyzolu, zwanego hormonem stresu. Jeżeli więc czujesz, że wszystko idzie nie po twojej myśli, terminy cię gonią, a stres nie pozwala zebrać myśli, jest na to magiczne rozwiązanie – idź i przytul się do bliskiej ci osoby.

Przytulajmy się jak najczęściej!

Terapeutka Virginia Satir trafnie ujęła wagę tak prostej i nic nie kosztującej czynności, jaką jest przytulanie:

„By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie”.

Przytulajmy swoje pociechy często i gęsto. Przytulajmy się do rodziców, bo chociaż żadne z nas małe dzieci, tak wciąż jesteśmy dziećmi dla własnych mam i tatków. Do męża, chłopaka, kochanka, narzeczonego, przyjaciela (niepotrzebne skreślić). Idąc na spacerze, złapmy się za ręce, obejmijmy się. Oglądając film, oprzyjmy się o siebie. Czytając książki czy siedząc na kanapie, przytulmy się. Jeśli kochamy – przytulajmy.

Czy istnieje lepszy i prostszy sposób na okazywanie sobie czułości i miłości?

 

 

Przypisy:

1. Paweł Zawitkowski „Mamo tato, co Ty na to?”, Wydawnictwo Marceli Szpak, Warszawa 2010, 2012
2. M. Łopatkowa, Samotność dziecka, Warszawa1989, s. 45

zdjęcie główne: nbcnews.com

(Visited 1 043 times, 1 visits today)

You Might Also Like