Nigdy się nie dowiesz…

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każda z nas chce być matką. Wiem, że nie wszystkie z nas planują mieć dzieci. I nie wnikam w te wybory, a nawet więcej, szanuję je. Bycie mamą to cholernie ciężka sprawa, z której na dodatek nie da się wykręcić.

Nie zmienia to jednak faktu, że razem z decyzją o nie posiadaniu dziecka, zamykamy sobie drzwi do nieznanego nam świata. Do świata matki, pełnego emocji, wzruszeń, uśmiechów i radości ale też łez, strachu bez granic i bezsilności. Rezygnujemy z czegoś, czego nie sposób inaczej doświadczyć. Nie sposób sobie wyobrazić. I choćbyśmy nie wiem jak długo obcowały z dziećmi, siostrzenicami, bratankami czy jeszcze czyimiś pociechami, to nadal, nie dowiemy się co to znaczy być matką swojego dziecka.

nigdy sie nie dowiesz

A dziecko zmienia wszystko.

I choć to straszne, dopiero teraz, gdy mam swoje dzieci, jakby zupełnie na nowo otworzyły mi się oczy na wszystko to, co robiła dla mnie moja mama. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że ją rozumiem. Tak w 100%.

W jedną z ostatnich niedzieli Starsza Młoda zafundowała nam koszmarny poranek. W złości i na skraju wytrzymałości ubrałam Młodszą i wyszłam na spacer. W oczach, choć bardzo je powstrzymywałam, pojawiały się łzy. Na wspomnienie tego, jak się Starsza zachowywała, było mi tak przykro. Było mi tak bardzo źle. Bo nawet nie wiem jak się to potoczyło. A potoczyło chyba klasycznie, od jednej nie takiej kanapki po wszystko na nie. Wszystko nie tak. Wszystko na przekór. O basen, o rękawki, o nie ubiorę się.

Płynęły mi łzy bo pomyślałam sobie, że nie wiem jak ja to przetrwam. Że jako matka, pewnie z tysiąc razy będę tak wychodzić z domu. A że ten jeden dzień, to jedno wydarzenie, to zaledwie początek. Bo przede mną cała gama zmian i zachowań ze strony córek z którymi będę musiała umieć sobie poradzić. A skąd mam umieć. Czy w ogóle macierzyństwa można się nauczyć, skoro zmienia się właściwie z dnia na dzień?

W tym momencie również ogarnął mnie jeszcze większy smutek. Bo z całym impetem uderzyła mnie świadomość tego, ile razy taką przykrość musiałam sama sprawić swojej mamie. Ile razy kłócąc się z nią i trzaskając drzwiami choć nieświadomie wbijałam szpilkę w jej mamine, pełne miłości serce. Pomyślałam sobie wtedy, że to naprawdę straszna szkoda, że nie przychodzimy na świat z wiedzą o tym, jak to niesamowicie silna więź i miłość łączy matkę z jej dzieckiem. Że musi minąć w obecnych czasach okolo trzydzieści lat naszego życia, byśmy patrząc na własne dzieci mogli zrozumieć, co to tak właściwie jest. Jaka jest miłość mamy.

Przynajmniej ja tak mam. Przez swoje dzieci, dużo więcej też myślę o mamie. O tym jak jestem wdzięczna. O tym… jak dobrze, że jest! I że… dała radę!

 

(Visited 132 times, 1 visits today)

You Might Also Like