Nieidealnie idealne. Matka i córka czyli moja miłość do Gilmore Girls

Kiedy tylko usłyszałam, że Netflix postanowił nakręcić dalsze losy Gilmore Girls ucieszyłam się jak dziecko. I choć życie się toczyło, trwałam sobie w tym przyjemnym oczekiwaniu na to, że znowu kiedyś tam zawitam. Do Stars Hallow. Że dowiem się, co tam się wydarzyło dalej…

Gilmore Girls to dla mnie jeden z serialowych hitów lat nastoletnich, ale i nie tylko. W odróżnieniu od drugiego, jakim było Jezioro Marzeń, ten serial jednak można oglądać w kółko. Nie nudzi się nawet w wieku dorosłym. Wiem bo sprawdziłam to. Wszystkie serie widziałam koło 3 razy, podczas gdy na Jeziorze Marzeń jednak poległam. Chciałam… ale już pierwszy sezon mnie pogrążył. A „Kochane Kłopoty” czyli radośnie na nasz ojczysty język przetłumaczony tytuł Gilmore Girls nie nudzą się wcale. Zmienia się spojrzenie. Narzucam inny filtr. Ale kocham niezmiennie.

nieidealnie idealne matka i córka gilmore girls

zdjęcie Mitchell Haddad/WB Television/Photofest

Jaki jest fenomen tego serialu? Nie trzeba się zastanawiać długo.

To ona i ona.

Matka i córka.

Najsilniejsza więź na świecie. Relacja o której się marzy, i boi się jej jednocześnie. Związek najtrwalszy, choć i najtrudniejszy bo naładowany emocjami. Emocjami tak skrajnymi, które tylko my kobiety możemy zrozumieć.

I one. Te dwie bohaterki. Mama Lorelai i córka Lorelai zwana Rory. Na początku serii mama lat 30, córka lat 15. Nie wiadomo, która bardziej bliska. Za to razem tworzą duet idealny.

zdjęcie cdn.collider.com

Gdyby Lorelai była zwyczajną matką pośród nas dzisiaj, nie miałaby łatwego życia. I to wcale nie ze względu na nastoletnią ciążę. Za to zdecydowanie, ze względu na sposób wychowania. Z pewnością dlatego tak mało tu retrospekcji, bo musieliby pokazać, jak już od najmłodszych lat poi swoje dziecię kawą i żywi hamburgerami. Bardzo chciałabym to widzieć. Lorelai nie dba zupełnie o dietę. Do sportu ma dwie lewe nogi a swoimi wypowiedziami jest w stanie skołować niejedną osobę. Za to, jak każda z nas, dla córki jest w stanie zrobić wszystko… nawet zwrócić się po finansową pomoc do rodziców, z którymi nie ma kontaktu. A ten zwrot jednocześnie pokazuje jakże odmienną relację córki z matką. Relacje trudną, naładowaną oczekiwaniami, pozorami i tym jak „powinno” być a przecież nie jest.

nierozerwalna wiec matka i corka gilmore

zdjęcie cinemablend.com

Myślę za to, że w porównaniu do nas, dzisiejszych matek Lorelai miałaby jedną zasadniczą przewagę. Potrafiłaby się nie przejmować. Cenne rady przyjąć tylko po to, by je zaraz potem wyrzucić przez okno. Ona wie i robi po swojemu. Mówi co myśli i nie przejmuje się tym, co mówią o niej. Tego swobodnie możemy się od niej uczyć. A błędy rodzicielskie? Kto z nas ich nie popełnia. Zresztą liczy się efekt końcowy, prawda? A w ten swój szalony i indywidualny sposób udaje jej się wychować fantastyczną młodą kobietę.

I choć serial porusza najróżniejsze kwestie społeczne, tak osią są właśnie one dwie. Matka i córka. Nierozerwalnie związane. Wyjątkowe. I przyznam Wam szczerze, jako matka dwóch córek, chciałabym mieć z nimi taką relację w przyszłości. Chciałabym, żeby zabrały mnie ze sobą do swojego świata, gdy zaczną dorastać. Bym nie odpadała po drodze, jak stary rupieć. Bym zadyszki nie dostała. By wiedziały, dokładnie tak jak głosi przewodnia piosenka…

If you’re out on the road
Feeling lonely and so cold
All you have to do is call my name
And I’ll be there on the next train

Where you lead, I will follow
Anywhere that you tell me to
If you need, you need me to be with you
I will follow where you lead

…że i ja zawsze będę. Choć czasem z boku, to zawsze w gotowości, by być, gdy zawołają w potrzebie.

 

(Visited 303 times, 1 visits today)

You Might Also Like