Najdoskonalszy gadżet każdego dziecka :)

Obiecałam przy pierwszym wpisie na temat karmienia, napisać również o wygodzie i przyzwyczajeniu, jakie niesie za sobą karmienie naturalne. Jako, że mama Diana poruszyła temat gadżetów, jakoś od razu skojarzyło mi się, że nie ma bardziej wielofunkcyjnego, idealnie dostosowanego do potrzeb każdego dziecka gadżetu, niż pierś mamy. Jak bardzo wielofunkcyjna, o tym zaraz.

Najważniejsza funkcja, to oczywiście karmienie – jedzenie zawsze gotowe, pod ręka, w odpowiedniej temperaturze. Nie wymaga mycia, wyparzania, przygotowywania, podgrzewania czy mieszania, (co musi być, bo sama z doświadczenia nie wiem, uciążliwe najbardziej w nocy). Po prostu jest, natychmiast, gdy dziecko tylko zgłodnieje. I o ile latem minusów karmienia piersią brak, tak zimą jest tylko jeden zasadniczy, czyli zimno. Za zimno by usiąść na ławce w parku i nakarmić małego głodomora, który przecież nie cierpi zwłoki. O tej porze roku karmienie naturalne wymaga odrobinę więcej planowania i rozeznania w dziennym jadłospisie naszej pociechy. Ale też nie oszukujmy się, zimą rzadko wypuszczamy się na trzy godzinne spacery, bo stanowią wątpliwą przyjemność, chyba, że ktoś jest wyjątkowo mrozolubny. Ja z pewnością nie!

Równie istotne – uspokajanie. Gdy maluch robi się wprost nieznośny i marudzi cały czas, nie ma lepszego sposobu na 100% poprawę humoru niż przystawienie go na chwilę do piersi. Trochę possie, przytuli się, mleczka napije i od razu (o ile nie są to żadne bólowe przypadłości) wszelkie nieszczęścia mijają, a nasz maluch z uśmiechem może dalej poznawać świat.

Nie wiem, czy nie ważniejsze niż karmienie – czyli usypianie! Do dziś nie jest mi znany bardziej skuteczny sposób na uśpienie swojego małego potwora niż przystawienie go do piersi. Jest to efekt chyba połączenia obu wyżej wymienionych funkcji. Dzieciak podjada, uspokaja się i w efekcie często zamyka oczy i idzie spać. U nas bardzo długo to był system, na który zawsze mogliśmy liczyć. Gdy już nic nie działało, zawsze mogliśmy się odwołać do tej ostatniej deski ratunku. Jako, że nadal karmię Młodą, możecie przypuszczać jak skuteczne były nasze postanowienia w stylu „od dziś uczymy dziecko zasypiać bez cyca”.

Jak wiadomo, do wygody człowiek się łatwo przyzwyczaja. Karmienie piersią oszczędza rodzicom godzin noszenia dziecka, bujania czy uspokajania wszelkimi innymi znanymi sposobami. W wielu przypadkach jest najlepszym lekarstwem na wszystkie bolączki dziecka. Uciążliwe bywa jednak dla mamy. Często dzieci karmione piersią w ogóle nie chcą pić z butelki, co automatycznie uziemia świeżo upieczoną mamę. W takiej sytuacji o wyjściach wieczorem można pomarzyć, bo jak jedyną metodą jest uśpienie dziecka przy piersi, trudno zostawić sprzęt w domu i przekazać ten słodki obowiązek tatusiowi.  Także niestety trzeba liczyć się z tym, że przez pewien czas, to dziecko reguluje tryb życia mamy, nie na odwrót.

Natomiast w późniejszym etapie nadchodzi znowu moment np. na rozszerzanie diety. Dziecko rośnie i piersią karmione jest coraz rzadziej, lub zbliża się czas powrotu do pracy i chcemy odstawić dziecko od piersi. I tu, z odrobinę spóźnionym zapłonem, wybucha bomba pt. „jak uśpić dziecko, gdy pierś nie wchodzi już w grę?”.

Dodatkowo, tak trudno zrezygnować z karmienia w nocy, gdy jest w zanadrzu tak szybki i skuteczny sposób na to, by ponownie wysłać małego szkraba w objęcia Morfeusza. O ile za dnia walczę wszelkimi innymi metodami, tak w nocy potrzeba snu zawsze wygrywa. Na tym polu, ulegam za każdym razem. Chyba nie jestem jeszcze gotowa zrezygnować z tej funkcji tego najwspanialszego gadżetu!

20140218_180654000_iOS

(Visited 116 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • dv

    A ja bym chciała nie odstawiać. Niech się samo odstawi, gdy już nie będzie potrzebowało.
    Wspomogę się jakże motywującym linkiemmataja.pl/2014/11/mama-cycy-czy-karmienie-piersia-kilkulatka-to-cos-zlego/

    • dv

      Link jeszcze raz:
      mataja.pl/2014/11/mama-cycy-czy-karmienie-piersia-kilkulatka-to-cos-zlego/

      • DV ja jak najbardziej nie zachęcam do odstawiania dziecka od piersi – jeśli, jak w linku, który przytaczasz, jest Wam tak dobrze, to najważniejsze. Ja sama szykuje się powoli na powrót do pracy, i czuję się już spełniona, jeśli chodzi o karmienie piersią :). Z mojego „będę karmić pół roku” jak widać i tak wyszło dużo więcej. Jestem z siebie dumna, ale dumy mi chyba już wystarczy. To indywidualna decyzja każdej z nas 🙂