Moleskine – co to takiego? Moja historia czarnego notesu z gumką

Uśmiechnęłam się tylko pod nosem, kiedy zobaczyłam, że Monika jako prezent świąteczny dostała Moleskine. Nie wiem, jaka historia, i czy w ogóle jakaś, wiąże się z miłością Moniki do tego nie-byle-jakiego-notesu, ale moja jest całkiem sympatyczna i zaczęła się na dobre jakieś 6 lat temu.

Otóż… za górami za lasami, kiedy moja stopa dopiero co postanęła na ziemi szkockiej, a serce bolało i krwawiło z tęsknoty i samotności, szukałam w sieci miejsca, gdzie mogłabym poczytać coś sensownego, napisanego mądrze i najlepiej przez kogoś kto w ogóle wie, o czym pisze. Lunch w ówczesnej mojej pracy służył jako wypełniacz tegoż zadania, bowiem koleżanka współpracująca z biurka stojącego naprzeciw mojego, była bardzo daleka od chęci wyjścia razem na lunch. Jakoś tak w ogóle nie kwapiła się do rozmów, włącznie z przywitaniem się co dzień rano i pożegnaniem późnym popołudniem. No, teraz rozumiecie chyba, skąd moje gorące pragnienie znalezienia miejsca, w którym mogłabym spędzić te 30 minut w ciągu dnia, nie obawiając się bólu głowy od czytania miliona głupot i banialuk.

Niestety, dziś już tego miejsca nie ma, ale pozostały fantastyczne znajomości trwające do dziś, mnóstwo przeczytanych artykułów napisanych przez naprawdę fajne i mądre babeczki i to właśnie tam zaczęłam cokolwiek pisać, pierwsze moje arcie to totalna porażka ale liczy się fakt, że chęci były ogromne, czyż nie? A zmierzając w końcu do sedna tematu – to tam po raz pierwszy usłyszałam o czymś takim, jak MOLESKINE.

(Kasia, jeśli to czytasz, to wiedz, że to Twoja sprawka ;-))

Dlaczego Moleskine?

Znacie to uczucie, gdy chcecie coś na szybko zapisać? Myśl, pomysł, cytat, wspomnienie? Cokolwiek by to nie było, bywa ulotne. Jeszcze kilka lat temu nawet telefony komórkowe nie były tak zaawansowane, by mieć w nich notatnik (tak, drogie dzieci i nastolatki, takie czasy to były!) i człowiek taki jak ja i wiele innych mnie podobnych, nałogowo kupowało notatniki, notesiki i inne temu podobne, gdzie można by zapisać co nam akurat w duszy gra. Ale u mnie wygrał on, Moleskine. I wyrobił on we mnie nawyk systematycznego zapisywania myśli, które ulatują czasem szybciej, niż się tego spodziewam.

Moleskine ma w sobie skromną elegancję, absolutnie nieprzesadzoną stylizację, zaokrąglone rogi  i gumkę. Jest ona bardzo charakterystyczna dla Moleskinów, pełni pewnego rodzaju rolę strażnika tego, co dla mnie i dla innych tak bardzo jest prywatne i zapisane w środku. Pozwala zebrać i zamknąć całość materiału skumulowanego między okładkami.

moleskine co to takiego

Historia Moleskine

Ale co jest jeszcze ciekawsze i co sprawia, że chce się ten notes posiadać to jego historia. Ten legendarny notes znany w Europie od 200 lat przekazuje z pokolenia na pokolenie przekonanie o tym, że zwykłe kartki naznaczone historią mają moc, którą chyba żaden inny notes na świecie nie może się pochwalić. Spróbujcie sobie wyobrazić, że notes, który dzierżycie w dłoni, był zabierany w miejsca, o których teraz czytacie w książkach historycznych, poczujcie zapach starych murów, drewnianych antycznych sekretarzyków. Ktoś dwieście lat temu zapisywał w nim swoje emocje i chował do głębokiej szuflady, spisywał lub malował w nim swój życiorys.

Do takich osób należeli Vincent van Gogh, Pablo Picasso, Ernest Hemingway, Jean Paul Sartre, czy Bruce Chatwin. Gdzieś przeczytałam, że ten ostatni jednego dnia zamówił aż sto Moleskine i tym samym wykupił wszystkie jakie udało się znaleźć wówczas w Paryżu, zapisując na setkach stronic swoje dzieło  „Na ścieżkach śpiewu” o pasjonującej kulturze Aborygenów. Niesamowite!

Moleskine, historia Moleskine, dlaczego moleskine, moleskin

Moleskine pochłaniał słowa wielkich pisarzy. Malarze oddawali mu swoje szkice i rysunki, filozofowie dzielili się z nim swoimi myślami, a podróżnicy wspomnieniami, o których nam pozostaje tylko czytać lub marzyć (wiecie, że nawet Ryszard Kapuściński często z niego korzystał?). Niestety, w latach 80-tych XX wieku notatnik ten zniknął z rynku. Wiązało się to z zamknięciem w 1986 roku zakładu introligatorskiego, w którym były tworzone zeszyty. W 1987 to właśnie wspomniany wcześniej Bruce Chatwin w swojej powieści „The Songlines” opisuje historię kultowego notatnika i nadaje mu nazwę „moleskine”.

„Do you mind if I use my notebook?” I asked
„Go ahead.”
I pulled from my pocket a black, oilcloth-covered notebook, its pages held in place with an elastic band.
„Nice notebook,” he said.
„I used to get them in Paris,” I said. „But now they don’t make them any more.”
„Paris?” he repeated, raising an eyebrow as if he’d never heard anything so pretentious.
Then he winked and went on talking.

Całość cytatu możecie przeczytać na oficjalnej stronie Moleskine.

Legenda zostaje wskrzeszona w 1997 przez wydawcę z Milanu, który użył nazwy wymyślonej przez Chatwina jako marki. Dopiero po latach Moleskine stał się bardziej dostępnym notesem, co i tak nie odebrało mu tytułu najbardziej prestiżowego notesu wśród artystów, podróżników i salonowej inteligencji.

Moleskin celebryta – na świecie i w moim życiu

Moleskine nie chowa się w kieszeniach i torbach. On również występuje w filmach. Można go zobaczyć w takich filmach jak „Amelia”, „Diabeł ubiera się u Prady”, „Indiana Jones i ostatnia krucjata”,czy „K-Pax” . I jak tu go nie kochać i nie chcieć?

Moje Moleskiny towarzyszyły mi w wielu najważniejszych momentach mojego życia – pierwsze lata w Szkocji, przy organizacji ślubu, a ostatnio w przygotowaniach do narodzin mojego dziecięcia. I nie ma lepszej pamiątki dla mojej córki, niż zapiski mamy o tym, jak było, co robiłam, o czym myślałam i co planowałam. A wszystko to okraszone drobnymi zapiskami, tu i ówdzie jakimiś rysunkami. Będzie mogła podejrzeć, co czytałam i na jakie książki miałam polowałam.

Czy zwariowałam, zachwycając się notesem? Być może, ale staram się zawsze szukać czegoś, co umili dodatkowo moją codzienność. Doda tej szczypty ekscytacji i radości, że mam coś, co ma taką historię i miało wpływ na tylu ludzi, którzy z kolei mieli wpływ na świat, w którym żyjemy.

Moleskine, historia Moleskine, dlaczego Moleskine, moleskin

Processed with VSCO with hb2 preset

(Visited 290 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • btw ! uwielbiam film „diabeł ubiera się u prady” ! <3

    • pierwszy komentarz miał być taki, że fajne te notesy 😛

      • Hahaha, luz 🙂
        No fajne, fajne… i bardzo uzależniające

    • Ja też, Meryl Streep i Emily Blunt! <3