Moje dziecko będzie podróżować

Do napisania tej notki zainspirował mnie zeszłotygodniowy artykuł w Wysokich Obcasach „Miej dziecko, które podróżuje”. Jako, że mieszkamy na obczyźnie i do domu rodzinnego nam daleko, podróżowanie niejako mamy wpisane w życiowy kontrakt i nie unikniemy tego. Lot do Polski z okazji Świąt Bożego Narodzenia już niebawem i przyznaję, napawa mnie niemałym lękiem. Czy sobie poradzimy, jak się zabierzemy z całym naszym bagażem, a już w ogóle siwych włosów na głowie dostarcza mi sama myśl o tym, jak zachowa się nasza córka.

Fotelik samochodowy staje się jej coraz większym wrogiem i wymaga od nas stawania na głowie, by wymyślać coraz to nowsze pomysły, jak ją w tym foteliku w trakcie jazdy utrzymać. Jest bosko, jeśli śpi i to chyba, w chwili obecnej, najlepszy patent. Wymęczyć bąbla, niech będzie mega śpiąca i wtedy zapakować do samochodu. Z Kotem w butach w tle, rzecz jasna.

W wózku też średnio lubi przebywać. Może to wina pory roku, która zmusza nas do coraz grubszego ubierania jej w kolejne warstwy i zwyczajnie jej niewygodnie. Muszę tu pomyśleć nad jakimś patentem, bo inaczej grozi nam albo ciągłe siedzenie w domu w dzień (odpada, ze względu na moje zdrowie psychiczne) albo walki i marudzenie Małej.

Moi rodzice, odkąd pamiętam, uwielbiali podróżować, zwiedzać i w każde wakacje gdzieś wybywaliśmy. Byłam naprawdę małym dzieckiem, kiedy pakowali nasze bagaże do malucha lub pociągu  i jechaliśmy przez całą Polskę nad morze pod namiot. To dzięki nim, w ogromnej mierze, pokochałam morze, plaże i do dziś mam tak wielki sentyment do Łeby, że autentycznie wzruszam się, widząc zdjęcia z tamtych lat. I gdzie pojechaliśmy z moim Połówkiem na nasze pierwsze wspólne wakacje? Nie inaczej, do Łeby 🙂 Góry, schroniska, miasta, moi rodzice chcieli pokazać mi jak najwięcej i nie mogę im chyba bardziej za to wszystko podziękować, niż powtórzyć to wszystko wobec naszej Małej, podążając ich śladem.

Wycieczka do Ikeii pokazała nam, jak wiele jeszcze przed nami wyzwań ale z każdej takiej wyprawy, mniejszej lub większej, wyciągamy przecież wnioski. Obserwujemy Malucha, widzimy co na niego działa a co nie. Kiedy czuje się najlepiej, co nam potrzebne i w jakich ilościach. Jakie gadżety byłyby nam pomocne, a których jest teraz pod dostatkiem.

Pamiętam, że bałam się jechać z niemowlakiem do pracy, by się pochwalić córcią, bo nie wiedziałam co mnie czeka. Co zrobię jak się rozpłacze, będzie głodne, trzeba będzie przewinąć albo co gorsza, zacznie płakać i się nie uspokoi. Teraz Mia jest już większą dziewczynką, ja stałam się pewniejsza, bardziej obyta w czuwaniu nad nią i wiem, jak się wobec niej zachowywać. Zatem i w dalszej podróży nie powinnam mieć z tym problemu.

Mieszkamy na obczyźnie w mieście, gdzie różnorodność mieszkańców jest bardzo duża. Samo miejsce nie jest jednak interesujące, więc tym bardziej napawa mnie chęć pokazania jej świata i tego, jak jest różny i kolorowy. Lista miejsc, które chcielibyśmy zwiedzić z Połówkiem jest imponująco długa, zatem plany i pomysły zawsze się znajdą. Chcę, by zawierała znajomości z dziećmi z innych krajów, by miała w tym łatwość taką, jaką i ja miałam, by nie obawiała się zadawać pytań i była zawsze ciekawa wszystkiego i wszystkich. Niech czuje, że świat stoi przed nią otworem, że zwiedzanie poszerza horyzonty i pomoże zrozumieć wiele życiowych zawiłości. Niech ma pamiątkę, jaką i ja mam dzięki moim rodzicom – wspomnienia, zdjęcia i frajdę z bycia dzieckiem oraz bycie dzieckiem właśnie tych rodziców, a nie innych.

Chciałabym, by Mia pluskała się w morzu, rzekach i jeziorach. Niech buduje sobie szałas z gałęzi, udaje że błoto to cement i stawia dom. Niech zrywa jagody w lesie i ma buzię całą od nich umorusaną. Niech zbiera muszle na plaży, stawia babki i zamki z piasku, szuka meduzy wyrzuconej na brzeg i ratuje małe rybki, wrzucając je powrotem do morza. Niech tatuś uczy ją pływać i skakać na fale, chcę wspólnie chodzić po górach i wyczekiwać zachodu słońca, by później usiąść przy ognisku i pośpiewać dziecięce piosenki na dobranoc. Zjeść mega wielkie lody na którymś z pięknych rynków, a już w ogóle moim marzeniem jest zrobienie sobie zdjęć podobnych do tych, które ja mam z rodzicami. Kolejne pokolenie, to samo miejsce 🙂

IMG_20140601_170222

(Visited 39 times, 1 visits today)

You Might Also Like