Mama wraca do gry

Jak powiedziała kiedyś moja ukochana po wsze czasy aktorka Audrey Hepburn: “Nothing is impossible, the word itself says ‚I’m possible’!”. Co w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak: “Nic nie jest niemożliwe, to słowo samo w sobie mówi ‘możliwe’!”

Zatem przez ostatnie prawie 3 lata próbowałam sobie udowodnić, że mogę więcej zwłaszcza, jeśli chodzi o moje życie zawodowe. Powtarzałam sobie niczym mantrę, że decyzja dotycząca zmiany kierunku mojej ścieżki kariery i to, by być w tym wszystkim szczęśliwa i spełniona była jednocześnie najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć.

Nie było to, oczywiście, takie proste. Bycie mamą na pełen etat ma swoje prawa, ale przede wszystkim też obowiązki, którym musiałam i nadal muszę sprostać. I chociaż kocham moją córkę nad życie i każdego dnia widzę, jak ogromne mam szczęście to jednak gdzieś w środku czułam, że omija mnie „coś”. Coś, czego częścią chciałabym być i za czym tęsknię. Aż w końcu pewnego dnia powiedziałam sobie: „Ok., Diana, zróbmy coś z tym w końcu! Użyj swojej wyobraźni. Wykorzystaj swoją energię i pasję! Wykorzystaj to wszystko, by pewnego dnia móc powiedzieć córce – byłaś moją inspiracją.”

Wróciłam więc myślami do wszystkich tych, których poznałam przez wszystkie minione lata mojej pracy. Przypominałam sobie co mi mówili, czego się od nich nauczyłam. Nie mając szczęścia w poszukiwaniu pracy przez ostatnie półtora roku, z trudem będąc nawet zapraszaną na rozmowy kwalifikacyjne postanowiłam być kowalem własnego losu. Tak właśnie powstało moje drugie dziecko, te zawodowe – SlingWise. Szybka decyzja o pójściu na kurs i otrzymanie tytułu Doradcy Noszenia dodało znów niesamowitej ekscytacji, ale też skrzydeł mojemu życiu. Nareszcie znalazłam sposób, by wykorzystać swoją wiedzę, matczyne doświadczenie i powód, by ruszyć się i być znów aktywną poza domem. By stworzyć swój własny biznes i stworzyć sobie możliwość bycia niezależną.

Wierzę w to, że każda nawet mała zmiana w naszym życiu sprawia, że świat staje się lepszym miejscem. A co ważniejsze sprawia, że ludzie zaczynają wierzyć w to, że są dobrzy w tym, co robią i mówiąc o tym mam na myśli – są dobrzy w byciu rodzicami.

Wierzę w to, że moje doświadczenie zawodowe, które zdobyłam do tej pory pomogło mi zaadaptować się do życia jako ‘business mum’ i przygotowało mnie do ciężkiej pracy, która jest przede mną. Ale jednocześnie pamiętam o tym, co jest dla mnie najważniejsze – rodzina i by wybierać w życiu ludzi, którzy dają kopa do działania. A nie zabierają ją i ciągną za sobą w dół.

Jak powiedziała Michelle Obama (kolejna moja idolka i inspiracja): „Success isn’t about how much money you make. It’s about the difference you make in people’s life”. Wierzę w to bardzo.

Małymi krokami, zapewne mikro w skali świata i w życiu rodziców, ale to ten aspekt jest dla nich najważniejszy. I to mogę nazwać swoim sukcesem, bo cytując ponownie Michelle Obama: „Success is only meaningful and enjoyable if it feels like your own.”

(Visited 266 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • I to jest również moje motto życiowe! 🙂

  • Dla mnie najważniejsze to kochać coś co się robi, bez względu na to jakie zyski finansowe to przynosi. Owszem, pieniądze też są istotne, ale nie wyobrażam sobie zajmować się czymś czego nie lubię, nawet gdybym zarabiała krocie.
    Życzę Ci dalszych sukcesów i przede wszystkim, zadowolenia 🙂

    • Asiu, dziękuję! 🙂
      Tak, finanse sa istotne i bardzo bym chciała, by w dalszej perspektywie czasowej móc powiedzieć – uwielbiam swoją pracę, zarabiam wystarczająco, jestem szczęśliwa 🙂
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Elwina | Cukropuch.pl

    Też nie wierzę w rzeczy „niemożliwe” 🙂 A co do satysfakcji z pracy, to absolutna prawda, że najwięcej jej dają zadowoleni ludzie a nie stan konta 😉

    • Audrey wiedziała co mówi :))