Mama wraca do formy. Czy jest to w ogóle możliwe?

Nie potrafię ostatnio się zebrać. Natłok pewnych spraw i ogrom emocji im towarzyszących sprawiają, że jakiegokolwiek tematu bym nie poruszyła, tkwię w martwym punkcie. Ale to minie… mama da radę.

Ten rok rozpoczął się z niewielkim hukiem, by każdego kolejnego miesiąca dokładać tylko kolejną cegiełkę do rosnącego już ciężaru. Fakt, że szkocka wiosna tak jakby o nas zapomniała i tylko chwilami próbuje na razie sie przebić przez chłodne dni sprawia, że sił i chęci wciąż mniej, niż być ich powinno.

Ale i z tym uczę się sobie radzić – wzięłam się za siebie. Wraz z cieplejszymi dniami postanowiłam, że koniec objadania się chlebem. Tak, tym pysznym chlebem, o którym pisałam i który wciąż polecam, bo jest wyśmienity a jeszcze ciepły, ledwie wyciągnięty z piekarnika i lekko posmarowany masłem – o mamo, no przecież taki jest najlepszy! Ale niestety, bardzo zgubny, bo wchodzący w boczki i ogólnie tam, gdzie nie powinien. A poza tym, uda i pupę i tak trzeba sobie wyrobić i ujędrnić. Na wiosnę, na lato, tak w ogóle.

Fakt jest taki, że po 30-tce zmienia nam się metabolizm. To, co wcześniej było nam dane i przyzwolone, teraz śmieje się szyderczo w lustrze, gdy z niedowierzaniem spoglądamy na nagle zbyt przy ciasnawe spodnie. Po trzydziestce metabolizm zwalnia. Zmniejsza się produkcja progesteronu, hormonu odpowiadającego m.in. za przemianę materii.

No i co z tym zrobić?

Ano ruszyć tą pupę i starać się nie dawać uciekającym dniom, figurze i kondycji. Okej, żeby nie było – sportu nie ruszałam (poza yogą) przez jakieś ostatnie 4 lata. Powód? Najpierw choroba i ogólne osłabienie organizmu, później wracanie do formy, jeszcze później ciąża, a następnie chroniczny brak czasu i sił.

Natomiast, żeby zachować równowagę w przyrodzie, czyt. w naszym ciele, musimy spełniać co najmniej trzy wymogi: wysypiać się, uprawiać sport i pamiętać o zdrowej diecie.

Mama i wysypianie się
Z perspektywy bycia mamą, mogłabym to skomentować tak: hahahahahaha. Natomiast nie da się ukryć, że sen robi swoje a jego brak powoduje nie tylko zmęczenie ale i ogólny stan poddenerwowania, drażliwości i przygnębienia, co też nie działa na nas dobrze. Nie znam złotej recepty na to, niestety. Pozostaje mi liczyć na to, że te przesypiane w całości noce kiedyś powrócą, a póki mogę, staram się nadrabiać pozostałymi dwoma punktami.

Mama i aktywność fizyczna
Ja naprawdę nie jestem osobą, która może pochwalić się wyczynami. Faktem jednak jest, że lata świetlne temu moja kondycja była właściwie bez zarzutu – grałam w siatkówkę, piłkę ręczną, chodziłam na ju jitsu. Kiedy sport zniknął u mnie na dobre? Nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć tego momentu w moim życiu. Ale teraz, kiedy widmo opadłych i zwiędłych mięśni wisi mi nad głową, a moje Kochane Dziecię jest tak ruchliwe, że siłą rzeczy muszę biegać i skakać i wyczyniać z Nią cuda, mam motywacje, by znów zacząć działać.

Po dwóch latach przerwy wracam pomału do yogi. Oprócz tego, codziennie przez minimum pół godziny, staram się ćwiczyć. Najpierw rozgrzewka, późnej ćwiczenia albo na brzuch, albo na pupę i uda, albo na ramiona i nogi i brzuch, po trochu z każdego. Wszystko w zależności od tego ile mam czasu i jakie panują u mnie okoliczności, by w ogóle to robić. A Kochane Dziecię i Rudy Przyszywany Syn sprawy czasem nie ułatwiają. Wtedy trzeba kombinować, ale jest to możliwe.

Pomoc co i jak wyginać, naginać i naciągać można znaleźć teraz bez najmniejszego problemu. Osobiście korzystam z pomocy Ani Lewandowskiej i Natalii Gacka.

Mama i prawidłowa dieta
O to chyba najtrudniej. Po pierwsze – czas. Widzę po sobie, że bez konkretnej organizacji czasu w ciągu dnia i poświęceniu kilku dni, nie da się od razu przejść z codziennej nie przemyślanej i nie zbilansowanej diety na tą właściwą. Chyba, że mamy pod ręką dietetyka albo kogoś, kto zna się doskonale na rzeczy. Wtedy mogę jedynie pozazdrościć 🙂

Przez jakiś tydzień, dzień w dzień, szukałam przepisów na śniadania, obiady i kolacje. Na przekąski i drugie śniadania, byle zapobiec temu odruchowi podjadania, czyli podchodzenia do lodówki lub szafek i wykradania tego i owego bez zastanowienia. A najgorsza jest świadomość, że przecież najprościej byłoby zrobić sobie pajdę tego pysznego chleba i już. Szybko i smacznie ale z tyłu głowy wciąż słyszę – nie tędy droga, próbuj, nie poddawaj się.

Poza tym, wciąż tłucze mi się w głowie jedno –ćwiczysz, starasz się ale podjadasz, poddajesz się w tym aspekcie, który ma Ci dodatkowo pomóc. Jaki w tym zatem sens?

Ale! Zaraz pewnie pomyślicie, że gotuję cuda na kiju, wydziwiam i jem tylko kiełki. Otóż, nic bardziej mylnego. Jem zapewne to samo co Ty – mięso, warzywa, owoce ale w różnych kombinacjach, albo w różnej postaci – można zjeść kiwi i banana w plasterkach i gryźć szpinak, a można przygotować sobie szybkie smoothie, lekko doprawić i dodać jeszcze to i owo i mamy pyszne (i zdrowe!) drugie śniadanie albo coś na deser. I jeszcze można sprzedać dziecku taką bombę witaminową.

To co, przyłączysz się do mnie? Próbujemy razem? 🙂

Poniżej moje propozycje. Jeśli śledzicie nas na Instagramie, to zapewne brzmią Wam już znajomo.

Kakaowa kasza jaglana z owocami

kakaowa kasza jaglana z owocami

– 1 woreczek kaszy jaglanej (lub ok. pół szklanki)
– łyżka kakao
– 2 szklanki mleka kokosowego
– szczypta chilli
– syrop klonowy (na oko, ile uważacie za stosowne)
– maliny i każdy inny owoc jaki lubicie

Kaszę płuczemy pod zimną wodą, przelewamy wrzątkiem i do garnka, zalewamy mlekiem. Gotujemy do miękkości. Dodajemy syrop, chilli (ale nie musicie), kakao i mieszamy.

Przekładamy do blendera i trzymamy, aż będzie fajną masą czekoladowo-budyniową. Przekładamy do miseczki, dodajemy owoce na górę i pysznie się zajadamy 🙂

Szybki i pyszny mus śniadaniowy

Szybki i pyszny mus śniadaniowy

– 1 banan
– jabłko (i/lub gruszka)
– kiwi
– garść szpinaku
– 150 ml mleka kokosowego
– szczypta wanilii
– 1 awokado

Miksujemy. Jemy 🙂

Szybka przekąska po treningu

Inspiracja z Instagrama

Szybka przekąska po treningu
1 banan
1 jajko
2 łyżki mąki owsianej (ja dałam kokosową, można też ryżową)
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
maliny lub truskawki

Banan ugniatam z jajem. Dodaje resztę składników i mieszam. Wrzucam do kubka i do mikrofali na 4 minuty.

W tym czasie gniotę maliny, dodaje odrobinę syropu klonowego, żeby osłodzić, bo trochę kwaśne były i kiedy przełożę już masę z kubka na talerzyk, polewam sosem malinowym lub daję na spód.

Najprostsza kasza jaglana na śniadanie

Najprostsza kasza jaglana na śniadanie

– pół szklanki kaszy jaglanej
– prażone płatki migdałów
– jagody, maliny
– syrop klonowy lub 2-3 daktyle

Kaszę płuczemy pod zimną wodą, wrzucamy do garnka i zalewamy szklanką wrzątku. Gotujemy do miękkości.
Daktyle zalewamy wrzątkiem, czekamy 8-10 minut. Kroimy drobno i dorzucamy do kaszy pod koniec gotowania (lub słodzimy syropem klonowym, ok. 1 łyżka). Prażymy migdały, posypujemy na wierzch i dodajemy owoce.

Pyszna przekąska, zamiast pajdy chleba

Po prostu miksujemy: buraka, banana, awokado i mleko ryżowe. Mniam! 🙂

Pyszna przekąska, zamiast pajdy chleba

(Visited 246 times, 1 visits today)

You Might Also Like