Literatura na start! Co warto przeczytać czekając na dziecko.

Chyba nie ma takiego drugiego momentu w naszym życiu, w którym byśmy równie intensywnie poszukiwały informacji na temat tego co się z nami dzieje i co nas czeka, jak wtedy gdy spodziewamy się pierwszego dziecka. Prawda? Wszystko co przed nami jest jedną wielką niewiadomą, więc to jak najbardziej naturalne. Ja też tak miałam.

Miałam również pewne postanowienie. A Mianowicie… szerokim łukiem omijać wszelkie fora internetowe. Czytałam książki – zakupiłam sobie jedną ciążową encyklopedię, i dopiero gdy dopadały mnie dodatkowe wątpliwości, odpowiedzi szukałam w odpowiedniej kolejności: u mamy, koleżanek, które w ciąży już były, dopiero potem w sieci. Wtedy jednak buszowałam głównie po artykułach pseudonaukowych, omijając szerokim łukiem wszelkie komentarze. Naprawdę nie czułam potrzeby, w danych okolicznościach przyrody, czytania jak to ktoś miał tak, a ktoś tak, a zasadniczo większość jednak coś tam miała źle.

Książka, ma tę największą przewagę, że jest po prostu napisana i wydana. Nie ulega już zmianie, chyba, że kilka lat później pojawia się wydanie poszerzone lub jakaś inna wariacja na temat. Można ją wieczorem wziąć do ręki i spokojnie poczytać w świetle nocnej lampki, nie narażając się na stres wynikający z przeczytanych komentarzy. A że spokój w ciąży jest bardzo cenny, samo nasuwa się takie rozwiązanie.

Pewnie same macie równie wiele propozycji książek typu „must read” w ciąży. Ja pozwolę sobie zaproponować skromne cztery tytuły.

„W oczekiwaniu na dziecko” Heidi Murkoff, Mazel Sharon.

W oczekiwaniu na dzieckoTa książka, to jak tygodniowy kalendarz ciążowy. Dla mnie stanowił bazę podstawowej wiedzy, którą skutecznie uzupełniałam wszelkimi możliwymi aplikacjami na telefon, odliczającymi miesiące, tygodnie, dni i w końcu czas start (magia XXI wieku, a licznik skurczy, to dopiero szał). Można tutaj znaleźć naprawdę wyczerpujące informacje, i śledzić rozwój dziecka oraz zmiany zachodzące w naszym ciele w tygodniowych odstępach. Ja miałam taki swój mały rytuał, by zawsze przed danym tygodniem przeczytać sobie, co mnie czeka. Czasem, awansem pochłonęłam cały miesiąc. Czasem nieśmiało zerknęłam na rozdział poświęcony rozwiązaniu, by jednak szybko wrócić do chronologii nadchodzących wydarzeń. Czytając ten poradnik trzeba jednak mieć na względzie, że nie jest pisany w naszych realiach. Są na szczęście przypisy, które wyjaśniają „jak to się robi w Polsce”. Między opisami poszczególnych tygodni, znajduje się mnóstwo materiałów na wszelkie okołociążowe tematy tj. uprawianie sportu w ciąży, ćwiczenie przygotowujące, opis wszystkich badań w trakcie ciąży, przygotowanie do porodu etc. Naprawdę wszystko w jednym miejscu. Dlatego, polecam!

 

„Jak się nie dać Baby blues. Poradnik dla młodych rodziców”, Veera Supinen, Vesa Anttonen

jak-sie-nie-dac-baby-bluesTa napisana przez skandynawskich autorów książka, co znowu odrobinę rzutuje na to o czym piszą, bo wiadomo na dalekiej północy panują jednak inne realia, jest mimo wszystko naprawdę przecudowną lekturą. Polecam ją szczególnie tak na chwilę PO urodzeniu dziecka. Nie jest to książka o tym, co dzieje się w ciąży, ale właśnie o tym, co nas czeka już po drugiej stronie tego rytuału przejścia.Na tę książkę natknęłam się, gdy byliśmy w odwiedzinach u znajomych, już ze Starszą Młodą na pokładzie. O ile w ciąży, skrupulatnie czytałam tytuł wyżej, tak nie koniecznie zaopatrzyłam się w książki o tym co będzie po. Ten tytuł wypatrzyłam na półce u koleżanki, przeczytałam kilka fragmentów a czytając nie mogłam się przestać uśmiechać. Wiedziałam, że po prostu muszę ją mieć! Książka w tak lekki i humorystyczny ale jednocześnie prawdziwy sposób opisuje to, co naprawdę nas spotyka, że trudno się z nią nie zgadzać. Nikt tutaj nie pisze trzeba tak, powinnaś tak lub musisz tak. Przedstawione historię są bardzo bliskie a narracja ciepła i wesoła. Autentycznie można się śmiać, a nawet boki zrywać, patrząc na komiksowe rysunki, które wzbogacają całość.

I mimo, że wiem, że chwilę PO narodzinach naszego Skarba, nie w głowie nam czytanie, tak wszystkim zagubionym w dzieciowym chaosie, naprawdę polecam. Pomaga się na chwilę oderwać, spojrzeć na siebie i tę nową sytuacje z dystansem i humorem, którego nam wtedy może bardzo brakować.

 

 „Język niemowląt”, Tracy Hogg, Melinda Blau

jezyk-niemowlatTutaj dosyć przewrotnie, polecę Wam książkę, która mi się nie podobała, ale która w rzeczowy i konkretny sposób porusza bardzo istotne aspekty związane z pojawieniem się dziecka, i tego, mimo ogólnego złego odbioru książki, nie mogę zignorować. Tak naprawdę powinna być to lektura obowiązkowa. Nie ze względu na przytaczane historie i perypetie amerykańskich małżeństw i ich dzieci, ale głównie ze względu na naprawdę wartościowe porady w kwestii ustalania rytmu dziennego dziecka, karmienia czy usypiania. No i ogólnie – traktowania małego człowieka.

Mi ta książka wpadła w ręce odrobinę za późno. Już nie wszystko byłam w stanie zaimplementować. Dlatego polecam
jak akurat ten tytuł, tak na finisz ciąży. Gdy dziecko już zaraz będzie z nami i jest szansa, że coś zostanie w naszej głowie z tego, co przeczytaliśmy. Najbardziej podziwiam autorkę i dziękuję za wspaniałą część poświęconą tajemniczemu określeniu, jakim jest karmienie „na żądanie”. Oczywiście zgodnie z tytułem autorka próbuje rozszyfrować „język dziecka” opisując jego najróżniejsze możliwe reakcje i zachowania oraz odpowiednio je kategoryzując. Z częścią można się zgodzić, część zależy od dziecka – jak wszystko.

A czemu zaczęłam od tego, że książka mi się nie podobała? Pani autorka zwraca się od czytelników bardzo stanowczym, autorytarnym tonem. Piszę mądrze i konkretnie, ale mogłaby trochę zluzować. Czytałam i czułam się jak małe dziecko, karcone za wszystko co zrobiło nie tak. Uczucia mam więc mieszane, ale warto z tą pozycją się zaznajomić.

 

„Moje dziecko nie chce jeść” Carlos Gonzales

moje-dziecko-nie-chce-jescLektura polecona mi przez jedną koleżankę mamę. Wpasowała się w moment idealny, gdzie moim największym zmartwieniem, jak prędzej czy później większości z nas, jest to czy dziecko wystarczająco dużo je. Książka w prosty i lekki sposób mówi o całym procesie jakim jest żywienie dziecka, i o tym jak różnie może być. Kwintesencją jest to – że naprawdę każe dziecko jest inne i w gruncie rzeczy nie ma niczego takiego (przynajmniej w większości przypadków) co by było poza normą. Mnóstwo najróżniejszych przykładów i świetne wytłumaczenia naprawdę działają. Jeśli macie tego typu zagwozdki – zacznijcie czytać JUŻ! Jeśli nie macie (jeszcze) to i tak się przyda, a jak już przez to przeszliście, można znaleźć odpowiedź czemu z tym jedzeniem było tak a nie inaczej. Z całej książki przytoczę jedną, już pewnie przeze mnie odrobinę zmodyfikowaną myśl, otóż…

„…z jamnika nigdy nie będzie labradora, nie zależnie od tego ile damy mu jeść”!”

Jeśli jak ja, potrzebujecie nabrać trochę luzu w jedzeniowych tematach, to lektura dla Was!

 

A Wy macie jakieś swoje cenne zdobycze literackie, które może ułatwiły Wam życie w tym nowym okresie życia? Myślę, że takiej listy ciążowo-dzieciowych bestsellerów niejedna osoba będzie mogła skorzystać.

literatura na start. Co warto przeczytać czekając na dziecko

(Visited 315 times, 1 visits today)

You Might Also Like