„Kicia Kocia”, czyli fajna seria książek dla małych dzieci

Kicia Kocia to seria książeczek, o której miałam pisać już dawno temu, ale jak to u nas w domu bywa, co rusz znajdujemy jakieś inne cenne książkowe egzemplarze godne wielkiej uwagi. I tak minął dobry ponad rok, odkąd Kicia Kocia jest z nami.

 

W książkach o Kici Koci, to jest o białej kociej dziewczynce, najfajniejsze jest to, że porusza tak naprawdę chyba każdy aspekt z życia dziecka. Co by się nie działo u mojej córy kochanej, tak znajdę jakiś odpowiednik w jednej z książek o Kici Koci. I tak myślę sobie, że nie tyczy się to tylko mojego Dziecięcia, ale tak ogólnie, każdego dziecka. Dzieci przecież, jak jeden, chodzą do lekarza, chorują, biegają na plac zabaw, jeżdżą na rowerze, pływają, miewają rodzeństwo, sprzątają i tak dalej. Generalnie, jeśli mamy problem, by objaśnić dziecku, co się dzieje i móc to zrobić w formie krótkiej historii i kolorowych obrazków, to Kicia Kocia przyjdzie wam na ratunek.

Kicia Kocia ma u nas swoje szczególne miejsce w biblioteczce córy, albowiem towarzyszy nam odkąd skończyła jakieś półtora roku i kiedy zaczęła naprawdę chętnie i dobrowolnie sięgać po książki i prosić, by czytać. Nie zliczę, ile razy zostały już przez nas przemaglowane, ale do dziś pamiętam i serce mi mięknie na wspomnienie, jak przed snem czytałyśmy jedna po drugiej, aż najmłodsza z nas zasypiała wtulona w moje matczyne ramiona.

Pewne egzemplarze cieszyły się szczególnym zainteresowaniem, co niemal zakończyło żywot tychże książeczek. Taśma klejąca uratowała sytuację i chwała Anicie Głowińskiej, autorce Kici Koci, że dość szybko dokłada kolejne egzemplarze, dzięki czemu możliwie regularnie Kicia Kocia puka do naszych drzwi i ratuje z opresji, gdy brak nam nowych przygód i wrażeń białej kotki.


Na czym polega fenomen tych książek, zapytacie? Odpowiedź wydaje się być prosta, a jednocześnie złożona. Albowiem na sukces Kici Koci składa się kilka aspektów.

Ilustracje

Uwielbiam ludzi pomysłowych, z wyobraźnią i do tego zdolnych na wielu płaszczyznach. Anita Głowińska nie tylko pisze o przygodach Kici Koci, ale również sama je ilustruje. Urok tych ilustracji, uważam, polega na ich prostocie i mają one swój niewątpliwy urok. Żadna to wyjątkowa kreska i talent malarski ale są kolorowe, żywe, przyjemne, sympatyczne, wesołe. Czasem mam wrażenie, że niemal namalowane ręką dziecka, ale może taki był też zamysł autorki? Zresztą, nieważne. Są z całą pewnością oryginalne.

Treść

Prosta. Krótka. Zwięzła. Naprawdę!
Zdania są pisane tak, by dziecko nie znudziło się zbyt szybko czytaniem i by zrozumiało co się dzieje. Przyznaję, że czytając na głos, miewam czasem problem z tym, by czytać ciekawie, bowiem te krótkie zdania nie dają pola do popisu, by wczuć się w sytuację i historię. Kiedyś poprosiłam dziadka, by przeczytał wnuczce jedną z tych książek, skończył szybciej niż zaczął i z góry zapowiedział, że czytać dalej nie będzie, bo nie potrafi (a co jak co, ale to właśnie dziadek mojej córki czytał mi do snu i robił to tak, że klękajcie narody).  Ale! To nie rodzicowi czy dziadkowi ma być fajnie i łatwo (zwróćmy tu dziadkowi honor, w końcu starał się jak mógł), ale dziecku. I tutaj zdaje to egzamin. Proste formy zdań zapadają w pamięć i łapię czasem moją córkę na tym, że powtarza za Kicią Kocią zapamiętane zwroty, w zależności od sytuacji.

Bohaterowie

Mamy główną bohaterkę, czyli Kicię Kocię, ale i jej przyjaciół i rodzinę. Rodziców, którzy są wspierający i pomagają kotce poznawać świat i zrozumieć, na czym polega pomoc i codzienne obowiązki oraz przyjemności. Ale są też dziadek z babcią, sąsiedzi, panie w sklepie czy pani doktor, strażak, policjant i wujek z ciocią.

Koledzy z przedszkola, z którymi Kicia Kocia spędza czas wolny i z pewnością nie robią tego przed telewizorem, ale na podwórku, na pikniku, na placu zabaw, na basenie, czy w domu wymyślając wspólnie przeróżne zabawy – budowanie traktora z kartonu, czy w złodziei i policjantów, bo tego dnia Kicia Kocia poznała prawdziwego pana policjanta i była pod jego wrażeniem.

Tematyka książeczek

Każda książeczka skupia się na jednej przygodzie lub problemie Kici Koci. I tak oto mamy Kicię Kocię, która zachorowała i trzeba iść do lekarza. Mamy Kicię Kocię, która idzie do biblioteki, na piknik z przyjaciółmi, bawi się na placu zabaw i jest nieśmiała, idzie na basen lub sprząta po sobie bałagan w pokoju. I żadna z tych perypetii nie jest czymś nadzwyczajnym, ale wyjęta z życia codziennego, jakie znamy my sami. Nie ma w tych książkach wydumanych sytuacji czy zwrotów akcji, za to łatwo jest dziecku wczuć się w rolę i uczucia Kici Koci.

Cena

Książeczki kosztują plus/minus 6zł, ja w UK płacę za nie 2 funty z groszami za sztukę. Nie jest to majątek, a czasem trafiam na przeceny i inne promocje. Lekkie, z miękką okładką, za wyjątkiem pojedynczych egzemplarzy.

Od początku odnoszę wrażenie, że Kicia Kocia twardo towarzyszy nam w poszczególnych etapach, przez jakie przechodzimy dorastając. Pamiętam, że w momencie walki o sen, zaczytywałyśmy się z córką o Kici Koci, która nie mogła zasnąć. I to właśnie wtedy siedziałyśmy na kanapie lub łóżku i czytałyśmy Kicię Kocię, aż sen zmorzył te małe córkowe oczka.

A kiedy nadszedł słynny etap „buntu”, niezmordowanie przerabiałyśmy Kicię Kocię, która mówi „Nie”. Matczyna intuicja podpowiada mi, że to Kicia Kocia nauczyła poniekąd moją córkę tupania i walczenia o swoje, taki już urok bajek i opowiadań.

W obu tych przypadkach widać po okładkach, że były to czasy pradawne, kiedy kredki się nie bały i po okładkach rysowały 😉

Z kolei szykując się do wyjazdu do Polski, czytałyśmy, jak Kicia Kocia jedzie w pociągu. Teraz nastał u nas czas na Kicię Kocię w przedszkolu i na rowerze i liczę na to, że Kicia Kocia stanie na wysokości zadania i wzbudzi w mojej córce chęci, odwagę i ciekawość.

A do autorki mam ogromną prośbę o napisanie książek o Kici Koci, która się wstydzi, myje zęby, bierze kąpiel i chce jeść tylko czekoladę. Zresztą, służymy pomocą bardzo chętnie, temat na kolejne książeczki zawsze się u nas znajdzie 😉

A nabyć je możecie na stronie wydawnictwa Media Rodzina, klikając TU

A może Wy nam coś polecicie?

 

Może Cię również zainteresować:
– Książka, którą musi przeczytać każda mama i dziecko
– Jak zachęcić dzieci do czytania książek

 

 

 

(Visited 232 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Paulina R-w

    już nie mogę się doczekać etapu wsólnego czytania 🙂 co polecasz dla zupełnych maluszków…9 mc 🙂 a do tych na pewno zajrzymy jak Tosia będzie nieco wieksza:)

    • Zaczynałam od najprostszych – o kolorach, kształtach, liczbach, coś z dotykiem i lusterkami. Zaczynałam od książeczek Małgosi Strzałkowskiej (wyd. Bajka) – rymowanki o porach roku, kolorach, baranku. To był hit 🙂 Z wydawnictwa Babaryba są bardzo fajne książeczki, np. Super tata, Naciśnij mnie. Szukałam też w ksiegarniach książeczek, w których były np. kawałki futra, materiału, tektury – żeby moja Mała mogła łapać, dotykać, poznawac faktury. No i Ulica Czereśniowa. Dla samego oglądania i pokazywania 🙂

  • Ech, moja córka już wyrosła z kici koci – al potwierdzam seria baaardzo udana!

    • Ile lat ma Twoja córka? Pytam, bo ciekawa jestem, kiedy ta fascynacja może ulec zmianie 🙂

  • Zachowuję na przyszłość, bo brzmi ciekawie 🤗

    • Witaj! będzie mi bardzo miło 🙂

  • Ile Kici Koci! Też jestem jej fanką, ale Wasza pokaźna kolekcja sprawiła, że opadła mi z wrażenia szczęka. Może doczekasz się pozycji o które prosisz – za każdym razem gdy jestem w księgarni odnajduję nowe przygody Kici Koci 🙂 Na polskim rynku nie znalazłam bardziej trafionych pozycji bajkoterapeutycznych dla najmłodszych dzieci.

    • Sylwia, u mnie zawsze jest poślizg z nowościami, bo muszę czekać, aż pojawią się w księgarni w UK 🙂 i tak np. ostatnio zamówiłam nowe, a tu już widzę zapowiedź kolejnej ;)) Tak, Kicia Kocia jest na top liście dziecięcych książeczek dla tych młodszych.

  • O, super recenzja! Właśnie kompletuję listę książek dla mojej córeczki. Dzięki!

    • Cieszę się, że mogłam pomóc 🙂 i polecam się na przyszłość!

  • Jedna z serii, od których rozpoczynała się nasza wielka przygoda z czytaniem:) Wracamy do niej z ogromnym sentymentem.

    • To tak jak u nas 🙂 do tego Ulica Czereśniowa i seria wierszy Małgosi Strzałkowskiej. Wszystkie noszą ślady sporego używania 😉