Jestem najlepszą nieidealną mamą. Idealność jest nudna :)

Płyną sobie dni, jeden za drugim. Powoli, choć mam wrażenie, że przelatują mi niemal przez palce. Każdy kolejny bardzo podobny do tego poprzedniego z jednym, „małym” wyjątkiem. Moje dziecko rośnie jak na drożdżach, jest coraz bardziej rozumne, świadome tego co robi i jak ma robić, wie o co proszę  i kiedy podkreślam, gdy coś jest zabronione.

Nie jest tajemnicą, że od momentu pojawienia się Mii na świecie, mamy problem z przesypianiem nocy. Moje dziecko jest jak zaprogramowany budzik – wie dokładnie, że właśnie minęły 2- 2,5 godz. I trzeba wstać, zawołać mnie i wtedy dalej można iść spać ale nie zdążymy się za sobą stęsknić, bo za 2 godz. znów się spotkamy.

Jeszcze jakiś czas temu naprawdę nie wiedziałam, co z tym zrobić. Szukaliśmy z Osobistym Połówkiem sposobów, porad, wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje. Opowieści o dzieciach, które śpią po 8-10-12 godzin traktujemy jak te baśnie o jednorożcach – jest to dla nas totalnie niemożliwe i abstrakcyjne i generalnie nie istnieje w przyrodzie 🙂 Wiecie, gdzie tkwił nasz największy błąd? W przyrównywaniu Mii do innych dzieci. Tak jakby one wszystkie były niemal produkowane wg tych samych wytycznych i miały mieć identyczne wewnętrzne oprogramowanie, a tylko to nasze okazało się jakieś takie wadliwe. Daliśmy się wpędzić w pułapkę, że dziecko powinno idealnie spać, jeść, robić w pieluchę i najlepiej żeby jeszcze samo się bawiło, bo my rodzice chcemy mieć czas i święty spokój.

Wpędzając się w taki tok myślenia i podejście do sprawy, naprawdę można uznać, że jesteśmy złymi rodzicami, coś ewidentnie źle robimy, a nasze dziecko to co najmniej wybryk natury. I kiedy pewnego dnia, niewyspana okrutnie, spoglądałam na moje radosne dziecko bawiące się obok mnie stwierdziłam, że dosyć tego. Koniec porównywania z innymi i doszukiwania się Bóg jeden wie czego. Moja córka jest jedyna w swoim rodzaju, fantastycznie wyjątkowa na swój tylko sposób, ma nie lada charakter i osobowość, a to wszystko wpływa na jej zachowanie. I akurat tak ma z tym spaniem i już. Przyjmuję to na rodzicielską klatę. Wszelkiego rodzaju badania dot. przesypiania nocy przez dzieci tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że Mia jest normalnym, statystycznym dzieckiem, a my po prostu mamy tego pecha, że na nas trafiło. Ale skoro trafiło znaczy to, że jesteśmy w stanie to znieść, co ostatni rok dobitnie pokazuje, że można i da się normalnie funkcjonować.

Dosłownie wczoraj przekonałam się, że nie tylko ja jedna daję się wpędzać w pułapke porównań. Najwidoczniej jestem uznana już za eksperta od nocnych drzemek, bo dostałam serie pytań o tym, jak to u nas jest, jaki tego powód i co z tym robić, bo ktoś ma tak samo teraz i szuka, widzi i słyszy od innych mam, że ich dzieci śpią, a ten mały brzdąc nie. I znów scenariusz się powtarza – porównywanie z innymi dziećmi, doszukiwanie się problemów w sobie i w otoczeniu.

Podobnie ma się rzecz z przyrównywaniem siebie do innych mam. To chyba najgorsze, co można zrobić samej sobie. Abstrahując już od tego, że mieszkamy w różnych częściach świata, mamy różną sytuację rodzinną, status materialny, to jeszcze dochodzi do tego nasz charakter. To, jakie jesteśmy. A jesteśmy tak różne od siebie, że nie sposób postawić nas jedna przy drugiej i nie odróżnić. I w tym, śmiem twierdzić, jest nasza siła i piękno. Ale mówiąc bardziej wprost – dajmy sobie na luz i nie narzucajmy konieczności dorównania komuś, zwłaszcza innej mamie. Uwielbiamy obserwować, oceniać, nie rzadko wytykać innym błędy ale nie o to przecież tu chodzi. Nie jesteśmy idealne, nigdy nie będziemy i czas najwyższy przejść nad tym do porządku dziennego.

Rozszerzanie diety było dla mnie etapem dość stresującym. Milion artykułów, książek, analizowanie od czego i jak zacząć. Komentarze osób niezainteresowanych też nie pomagały. Mia odrzucała na początku słoiczki, a nawet gotowane warzywa i tak tkwiliśmy w kleikach, bo nawet kaszki odrzucała, aż podjęłam się metody BLW (Baby Led Weaning, czyli Bobas Lubi Wybór). Od tego momentu, przyznaję się z ręką na sercu, każdy jeden obiad który Mia jadła do dzisiaj włącznie, ugotowałam ja sama. Osobiście siedząc i szperając w internecie, mieszając i gotując w kuchni, aż pewna część mojego blendera zaczęła się rozpadać od nadmiaru użytkowania. Dlaczego tak? I czy zwariowałam? Może tak, a może nie.

Nie robię tego z jakichś pobudek ideologicznych. Nie uważam, że takie żywienie jest najlepsze. Zresztą, aż tak idealną kucharką nie jestem. Warzywa i owoce nie są z przydomowego ogródka, a deser owocowy dostaje nie raz z saszetki. Dbam starannie jedynie o to, by zioła były domowe i świeże. Może kiedyś dorobię się własnej mini ogródkowej szklarni, ale na razie musi wystarczyć mi Tesco.

Nie jestem również idealną matką, bo okazuje się, że co za dużo mącznych dań w tygodniu, to nie zdrowo i odbiło się to na Mii i teraz musimy zadbać o powrót do normalności i w tym tygodniu gościć u nas będą tylko zupy, kremy i warzywa z mięsem na parze. Poza tym, niejednokrotnie próba koordynacji ruchowo-czasowej gotowania, mieszania i opanowania dziecięcego tajfunu przyprawiła mnie o więcej siwych włosów, niż Mia faktycznie zjadła 😉

Gotuję, bo jestem w domu i sprawia mi to małą przyjemność. Ale wiem, że nie każda mama lubi a nawet potrafi gotować, brak czasu też doskwiera nawet jeśli chęci są. Obiady i desery ze słoiczków są OK! I wcale nie wpędza to nas, mam, w ramy tych lepszych czy gorszych. Dzięci są zdrowe? Radosne? Dobrze sie rozwijają? To nie szukajmy problemu tam, gdzie go nie ma i nie porównujmy się.

Czy jestem z siebie dumna? Skłamałabym mówiąc, że nie. Ale nie pretenduję z tego powodu do orderu „Matki Roku”. Czy dzięki temu Mia jest tak zdrową, silną i pełną energii dziewczynką? Być może. A może to karmienie i właściwości nocnego mleka dają jej to wszystko 😉

A cały feler polega na tym, by nie dać się zwariować i wpędzić w poczucie, że coś jest z nami i z dzieckiem nie tak. Uszanować jego odrębność i wyjątkowość, by kiedyś móc się z takich chwil jak ta, śmiać i mieć co wspominać. Idealność jest nudna. Dajmy sobie i dziecku przyzwolenie na bycie nieidealną, ale najlepszą mamą i córką/synem. W tym chyba tkwi jedna z tajemnic piękna tej relacji.

IMG_8889vv

 

(Visited 92 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Konny

    Kochana! Juz dawno doszlam do wniosku, ze nie warto siebie porownywac do innych matek, nie wspominajac juz o porownywaniu dzieci. Tobi na przyklad potrafi pieknie liczyc, wyspiewac alfabet i po malu znac sie na zegarze. Za to nie chce za chiny wsiasc i jezdzic na dwukolowym rowerze. Nie wiem czy to strach, czy po prostu jego standardowa upartosc, ale nie jezdzi i koniec. Jego koledzy jezdza juz od roku, no i co z tego. Nie znaja cyfer, nie licza i nie dodaja tak dobrze, jak on, o innych rzeczach nie wspominajac. A na rower dwukolowy przyjdzie czas, gdy Mlody bedzie gotowy. Dlatego nie porownuje go do innych dzieci, bo nie widze w tym sensu.
    Co do bycia wyrodna matka, to coz mnie nie pobijesz. Tobias dostawal sloiczki, bo wolal bardziej od mojego gotowania. Na dzien dzisiejszy z dziecka, ktore jadlo wszystko zmienil sie w niejadka. Jadlby tylko kielbaski (pod kazda mozliwa postacia) i ogorki. Znajdzie sie na liscie jeszcze pare rzeczy, ale dieta idealna to to nie jest. Ale lekarz powiedzial, ze rozwija sie i wazy idealnie, wiec coz kiedys moze smak mu sie zmieni na bardziej wyrafinowany. Przejmowac sie nie bede. Ogolnie od jakiegos czasu po prostu staram sie brac cale macierzynstwo bardziej na luzie i musze przyznac, ze dobrze mi z tym ze mam gdzies co inni mysla o mnie jako matce. Grunt, ze nasza dwojka jest zadowolona i szczesliwa.

    • Pamiętam, jak mówiłaś mi o tych kiełbaskach 🙂 coś mi się wydaje, że to jakiś etap u niego. Przejdzie, jak każdy inny. Ja, będąc w liceum, mogłam jeść tylko ogórki konserwowe i ptasie mleczko, koniecznie razem! 😉
      Podpisuję się pod Twoimi słowami ręcoma obiema. Nie ma co się przejmować, robić swoje a ciocia Mecia, jak trzeba, wspomoże jak może :)))

  • No i popadłam w kompleksy.

    • To jeszcze mi powiedz dlaczego? Wpis miał na celu coś zupełnie odwrotnego 😉

      • No wiem. Tylko jak przeczytałam, że cały swój czas poświęcasz córce, gotujesz, dogadzasz to uznałam, że jestem beznadziejną matką. Od 2 tygodni pozbywam się notorycznie dzieci i zajmuje się tylko pisaniem pracy licencjackiej i prac do szkoły. Gotuje na kilka dni i nie mam czasu nawet posprzątać 🙁

  • Magda, ale ja nie mam dwójki dzieci na głowie, tylko jedno. Nie studiuję, więc nie muszę pisać pracy. Mam czas, który moge jakos zagospodarować. Ty jesteś mamą na totalnym, pełnym etacie i jeszcze godzisz to ze studiami, w między czasie szyjesz i jednak o posiłki dbasz. A że to na kilka dni od razu? Tym lepiej! Też powinnam, ale tego z jakiegoś niewiadomego dla mnie powodu nie robię. Powinnaś być dumna z siebie, że ogarniasz i dajesz radę! Z brzuszkiem do tego :))

  • Konny

    Magda, powinnas byc z siebie dumna, ze potrafisz to wszystko ogarnac.
    Gdy moj maz studiowal i caly tydzien nie bylo go w domu, to czekalam z utesknieniem na weekend kiedy w koncu bede miala wzgledny spokoj od Tobiasa. I wtedy tez zjadaly mnie wyrzuty sumienia, ze chce miec swiety spokoj od wlasnego dziecka. A to normalne, ze potrzebowalam odetchnac po kilku dniach samotnego matkowania.
    Poza tym każda normalna kobiera pracujaca w domu dobrze wie, jak taka praca wyglada. Dziecku wtedy wlacza sie tryb: mam pic, siku, jesc, przytul napraw itp., itp. Wcale sie nie dziwie, ze pozbywasz sie dzieci, bo w innaczej nigdy bys pracy nie napisala.

  • Konny

    Diana, ogorki konserwowe Tobias tez wcina 😀

    • Za dużo się nasłuchał ciotki w brzuchu i przeszło na niego 😉

  • calareszta.pl

    Ciężko jest się nie porównywać, a przecież każda z nas jest inna, nasze dzieci są inne i sytuacja w jakiej żyjemy. Dobrze, że wszystkim nam czegoś brakuje do ideału, razem tworzymy naprawdę fajne mamy.

    • No więc właśnie o to chodzi. Jesteśmy tak różne ale razem tworzymy ciekawą całość. A dążenie do bycia idealną zwyczajnie może człowieka wykończyć 🙂

  • Ladymami

    Każda z nas jest najlepszą mamą dla własnego dziecka, ponieważ jedyną i niepowtarzalną :). Nigdy nie należy porównywać się z innymi mamami ponieważ każdy z nas ma inne życie i zupełnie inne spojrzenie na świat. Na pewno dla Córeczki jesteś idealna 😉
    Zapraszam: laydymami.blogspot.com