Jak jeść i nie zwariować? Rozmowa o odżywianiu dzieci i dorosłych z dietetyczką – Kamilą Wrzesińską

 

Zapraszamy Was na wywiad z Kamilą Wrzesińską.

Z wykształcenia (i zamiłowania) jest dietetykiem klinicznym i doradcą żywieniowym, absolwentką Akademii Medycznej.

Od 10 lat pomaga innym w odnalezieniu równowagi między miłością do jedzenia, a zdrowym trybem życia. Na blogu dzieli się z czytelnikami wiedzą i przepisami na zdrowe i jednocześnie proste i szybkie dania – Zielonytalerz.pl.

Od 8 lat prowadzi w Warszawie poradnię dietetyczną. Więcej informacji oraz ofertę znajdziecie na oficjalnej stronie MediFit. 

 

 

Kamila, muszę Ci to powiedzieć na wstępie – jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego bloga i wiedzy, jaką w nim przekazujesz. Gratuluję pomysłu i chwała Ci za Twoje przepisy!

Niezmiernie miło mi to słyszeć 🙂 Bardzo dziękuję. Wszystko zaczęło się od profilu mojej poradni na facebooku, na który wrzucałam zdjęcia i krótkie opisy moich posiłków, by zmotywować i zainspirować swoich pacjentów. Pod koniec zeszłego roku doszłam do wniosku, że warto ten materiał, który powstał na facebooku uporządkować i tak powstał „zielony talerz” 🙂

Jak to się stało, że zajęłaś się dietetyką?

Tak naprawdę początek mojej przygody z dietetyką był zbiegiem okoliczności i przypadkiem. Przez wiele lat borykałam się z nadwagą, w związku z czym odkąd pamiętam temat leżał w kręgu moich zainteresowań, ale nie sądziłam, że dietetyka stanie się moją pasją i jednocześnie pracą zawodową. Bardzo cenię swoją pracę z pacjentami. Spełniam się w niej. Gdy zaczynam rozmowę z pacjentem mój mózg przechodzi w stan „flow” i płynę 🙂

Jak to jest z tym zdrowym odżywianiem? Co znaczy „zdrowo się odżywiać”, jak to rozumieć?

Odżywiać się zdrowo, znaczy dostarczać swojemu organizmowi  wraz z posiłkami odpowiedniej ilości  i jakości energii wraz z całą gamą niezbędnych do życia składników odżywczych (a jest ich ponad 60!). Jeść świadomie, dbać o swoje ciało, dokonywać dobrych wyborów żywieniowych. Tworzyć swojemu organizmowi poprzez wartościowe jedzenie możliwie najlepsze warunki do pracy. Bez żalu rezygnować z tego, co jest dla niego toksyczne.

Jakoś mam wrażenie, że panuje przekonanie, że skoro ktoś jest na diecie lub zdrowo się odżywia, to na pewno je same proso, kiełki i popija je wodą 🙂

Coś w tym jest 🙂 Przede wszystkim wyjaśnijmy słowo „dieta”. Kryje się pod nim: „sposób odżywiania”. Nic więcej. Każdy z nas jest na diecie, ponieważ każdy z nas odżywia się w jakiś określony, mniej lub bardziej świadomy, sposób. Dieta nie służy gubieniu kilogramów. Dieta to nieodłączny element życia każdego z nas. Bez diety jesteśmy w stanie przeżyć od kilku do kilkudziesięciu dni. Musimy jeść. Nasz organizm potrzebuje dobrej jakości paliwa energetycznego.

A co do kiełków popijanych wodą, to faktycznie wciąż wielu z nas tak kojarzy się zdrowa dieta 🙂 Nic bardziej mylnego! Możemy jeść pysznie, w bardzo urozmaicony sposób i nadal zdrowo.

Jak zdrowe odżywianie może wpłynąć na kondycję i samopoczucie dziecka?

Odżywianie wpływa na kondycję i samopoczucie każdego z nas, a dzieci na ten wpływ są szczególnie podatne. Jakość dziecięcych posiłków wpływa nie tylko na zdrowie w danym momencie, ale przynosi dalekosiężne efekty kształtujące kondycję organizmu w życiu dorosłym. Nasze zdrowie poniekąd jest „programowane” właśnie w dzieciństwie. Nasuwa się jeden wniosek – jest o co „walczyć”.

Dzieci, które są zdrowo odżywiane, mają układ immunologiczny wyposażony w odpowiednie składniki odżywcze, dzięki czemu są znacznie mniej podatne na infekcje. Oczywiście nie tylko dieta ma wpływ na ich odporność. Niezwykle ważny jest poród, model karmienia w okresie niemowlęcym, sposób w jaki odżywiała się karmiąca piersią mama, a nawet to co jadła na kilka miesięcy przed zajściem w ciążę. Są też kwestie nie do końca od nas zależne, a mianowicie predyspozycje genetyczne.

Odżywianie wpływa także w ogromnym stopniu na funkcjonowanie mózgu i całego układu nerwowego. Zdrowo odżywiane dzieci szybciej się uczą i mają mniejsze problemy z koncentracją. W zasadzie nie ma układu w organizmie zarówno małego jak i dużego człowieka, na który sposób odżywiania nie miałby wpływu. Zaznaczę też, że maluszki nie mają wypracowanych jeszcze takich systemów ochronnych jak dorośli i są bardziej podatne na wpływ toksyn dostarczanych z jedzeniem, piciem i wdychanym powietrzem. Z tego względu im mniej przetworzona żywność, tym zdecydowanie lepiej.

O czym należy pamiętać w diecie dziecka? Jakie są jej podstawy?

Tak naprawdę podstawowe zasady dotyczące żywienia dzieci nie różnią się od tych dotyczących nas, dorosłych. Oczywiście zapotrzebowanie organizmu na energię i składniki odżywcze zmienia się z wiekiem, ale wszystkich obowiązują dokładnie te same zasady.

Pierwszą i najważniejszą z nich jest jedzenie nieprzetworzonej, naturalnej, wartościowej żywności. Może doprecyzuję – możliwie jak najmniej przetworzonej i jak najbardziej naturalnej. Często słyszę argument, że przecież w dzisiejszych czasach nieprzetworzona żywność nie istnieje. W pewnym sensie tak jest. Żyjemy w „przetworzonym”, zanieczyszczonym środowisku, co skutkuje spożywaniem przez nas przetworzonej żywności. Ale czy to zwalnia nas z odpowiedzialności za zdrowie nasze i naszych najbliższych? Moim zdaniem nie. To tylko jedna z tysiąca wymówek, by pozostać przy „starych” przyzwyczajeniach żywieniowych i w niewoli swoich zachcianek.

Dziecięcymi smakołykami powinny być na co dzień warzywa, owoce i orzechy (te ostatnie po 1 r.ż.). Surowe, gotowane, pieczone, w postaci zup, koktajli i świeżo wyciskanych soków. Niezwykle ważna w odżywianiu jest rodzicielska intuicja i zaufanie do dziecka. Gdy my, jako rodzice, jemy świadomie i zdrowo, to w naturalny, niewymuszony sposób odżywiają się też tak nasze dzieci.

Rodzice często mają dylemat z produktami „bio” i „eko”. Czy mając na rynku taki przegląd dostępnej żywności, lepiej byłoby kupować właśnie te organiczne? Słyszałam opinie pediatrów, którzy zalecali rodzicom kupowanie słoiczków, owoców i warzyw tylko „eko” i „bio”, bo te pozostałe to samo zło dla małego brzuszka. Czy jest możliwym odczarować ten pogląd, czy pediatrzy mają rację?

Nie jestem zwolennikiem słoiczków niezależnie od tego czy są „eko” czy nie. Jeżeli domowy budżet pozwala nam na kupowanie żywności ekologicznej i mamy do niej dostęp, to korzystajmy z tej możliwości. Jeżeli nie, to trudno. Jesteśmy wyposażeni w system „do zadań specjalnych” (wątrobę i nerki), który chroni nas przed toksynami. Warzywa i owoce zarówno z upraw ekologicznych jak i konwencjonalnych są źródłem niezbędnych do życia witamin, składników mineralnych i tysiąca innych aktywnych fito-związków.

A co z mięsem? Gazety i portale straszą, że czerwone mięso jest rakotwórcze, kurczaki faszerowane sterydami, ryby żyją w coraz mniej czystych i humanitarnych warunkach. Podawać dziecku mięso? A jeśli tak, to jakie?

Niestety takie są fakty, ale decyzję należy podjąć indywidualnie, w zgodzie z samym sobą. Mogę tylko dodać, że mięso nie jest niezbędne w diecie dziecka. Bez problemu można ułożyć bez niego pełnowartościowe menu dla całej rodziny. Jeżeli decydujemy się na spożywanie mięsa, to jego gatunek nie ma specjalnego znaczenia. Wystarczy zadbać o jakość, częstotliwość spożywania (nie częściej niż 2-3 razy w tygodniu) i równoważyć posiłek mięsny dużą porcją warzyw.

Opowiem Ci o sytuacji, którą zastałam w jednym ze sklepów ze zdrową żywnością w Szkocji. Młoda dziewczyna, na oko licealistka, stała przede mną w sklepie i trzymała koszyk wypełniony po brzegi opakowaniami z tabletkami – witaminy, suplementy. Co o tym myślisz?

Pewnie się domyślasz 🙂 Nie ma tabletki, która zastąpi pełnowartościowe jedzenie 🙂 Natura jest nie do podrobienia. W naturze występuje synergia. Tysiące związków, w idealnych ilościach i proporcjach, które „współpracują” ze sobą i wzajemnie się uzupełniają. Tego nie znajdziemy w żadnym suplemencie. Sklepowy koszyk lepiej wypełnić po brzegi warzywami i owocami we wszystkich kolorach tęczy.

Czym je zastąpić na co dzień w naszej i dziecka diecie?

Suplementów nie musimy niczym zastępować. Raczej myślimy, że to one nam coś zastąpią. To jedna z dróg na skróty, której de facto nie ma. Przyjmowanie suplementów nie uczyni nas zdrowszymi, a w niektórych sytuacjach może nawet okazać się szkodliwe. Wystarczy dbać o to co na co dzień jemy.

Nastała zima. Bardzo łatwo o przeziębienie. Jak można temu naturalnie przeciwdziałać?

Warto zaznaczyć na wstępie, że o układ immunologiczny trzeba dbać przez cały rok. Sprawny chroni nas zarówno przed sezonowymi infekcjami, jak i przewlekłymi chorobami cywilizacyjnymi. Aż 80% komórek tego układu znajduje się w błonach śluzowych jelit, co pokazuje niezwykły związek tego co jemy z tym jaką mamy odporność.

By wszelkie wirusy „omijały nas szerokim łukiem” potrzebujemy potężnej dawki witaminy C. Pomarańcze i inne cytrusy, jarmuż, biała kapusta, brokuły, natka pietruszki, kiełki, kiwi, mango to jej doskonałe źródła. Polecam codziennie szklankę zielonego koktajlu na bazie liści jarmużu, soku z pomarańczy i innych owoców 🙂 Nie do przecenienia są wszelkiego rodzaju kiszonki, poddane procesowi fermentacji przez bakterie kwasu mlekowego. To naturalne probiotyki. Polecam chleb razowy na zakwasie posmarowany domowym pesto (z allicyną w czosnku, cynkiem i omega 3 w orzeszkach pinii lub pestkach dyni, witaminą C, beta-karotenem i folianami w listkach świeżej bazylii).

By uszczelnić naczynia krwionośne i wzmocnić barierę przeciwwirusową, a także przyswoić witaminę C, potrzebujemy rutyny. To związek z rodziny flawonoidów, którego świetnym źródłem jest kasza gryczana, a także bataty, marchew i cytrusy.

Pamiętajmy o piciu wody (najlepiej ciepłej) i umiarkowanej, regularnej aktywności fizycznej, pobudzającej krążenie w układzie limfatycznym. Gdy tylko poczujemy, że coś nas „bierze”, niezastąpiony jest rozgrzewający i przeciwzapalny napar z imbiru, goździków, kory cynamonu i soku z pomarańczy.

Kamila, święta to czas, w którym, umówmy się i powiedzmy sobie to wprost, obżeramy się. Nie uciekamy od tłustych potraw, słodyczy, ciast. Staramy się sami siebie rozgrzeszać, bo przecież to tylko raz w roku i nic złego się nie stanie. Jak zatem, po tym czasie sytego ucztowania, zrobić porządek z własnym organizmem? Jest na to jakiś sposób? 🙂

Przede wszystkim dać mu odpocząć 🙂 Przeciążony układ pokarmowy potrzebuje chwili relaksu i spokoju. Polecam tuż po Świętach lekkostrawny warzywno-owocowy dzień, dzięki któremu szybciej dojdziemy do siebie, pozbędziemy się toksyn i zalegających w jelitach złogów białkowo-tłuszczowych. Na ten dzień warto przygotować pyszną jarzynową zupę i ogromny zielony koktajl 🙂 Ale tak naprawdę najważniejszy jest powrót do naszych codziennych zdrowych nawyków żywieniowych 🙂

I na koniec pytanie o coś, co część z nas zna doskonale – „Od nowego roku zaczynam się odchudzać” albo „Od nowego roku przechodzę na dietę”. Znasz to? Jak zatem się za to zabrać? Czy są jakieś konkretne kroki, które należy podjąć, by zacząć być na diecie bez diety?

Faktem jest, że odchudzanie zazwyczaj mieści się w czołówce postanowień noworocznych. Co do konkretnych kroków, to trudna kwestia, bo sprawa jest bardzo indywidualna. Wszystko zależy od tego na jakim etapie jesteśmy, jaką mamy wiedzę na temat prawidłowego odżywiania, jaki cel chcemy osiągnąć. Modyfikacja codziennej diety wymaga od nas dobrego, rzetelnego przygotowania. Weźmy kartkę papieru, zanotujmy nasze bliższe i dalsze cele związane z odżywianiem, a także sposoby w jakie chcemy je osiągnąć. To zmiana sposobu myślenia o jedzeniu, a nie zmiana samego sposobu jedzenia, jest kluczem do trwałego sukcesu.

Kamila, dziękuję Ci bardzo za naszą rozmowę 🙂

Dziękuję! 🙂

 

 

(Visited 446 times, 1 visits today)

You Might Also Like