Gra Loteryjka – zabawa dla dzieci w domu i w podróży

Gry planszowe to wspaniała rodzinna rozrywka, co wiadomo nie od dziś. Między innymi właśnie dlatego tak bardzo nie mogłyśmy się obie doczekać z Moniką momentu, w którym nasze dzieci, zwłaszcza te starsze, dorosną do tego, by w coś grać. I nie mamy na myśli tutaj takiej gry po swojemu, według tylko im znanych zasad, ale zgodnie z wymogami konkretnej gry. I wiecie co? Powoli się wszyscy rozkręcamy. 

Monika: Dużo się mówi o aktywnym spędzaniu czasu z dzieckiem. Ale skąd brać pomysły? Zwłaszcza, jeśli chodzi o te najmniejsze maluchy? Znaczy no ok, Młodsza Młoda jest w pełni zadowolona, gdy pokazuje jej najprostsze karty ze zwierzątkami i naśladuje ich dźwięki, ale im dziecko starsze, tym bardziej wybredne, no więc co wtedy?

Diana: Ileż za mną godzin spędzanych z rodzicami i przyjaciółmi na grze w karty lub przy planszówkach. Odkąd Kochane Dziecię jest z nami, oczym wyobraźni widziałam nas wszystkich przy stole, z przekąskami mając ubaw po pachy, grając w coś razem. Musiałam czekać na to trzy lata, bo właśnie dopiero teraz gry planszowe odkrywają przed naszą córką swój urok. Hurra!

Monika: I żeby nie było, słowa „gotowiec” używam tutaj w jak najbardziej pozytywnym kontekście! Osobiście nie zawsze mam czas i chęci wspinać się na wyżyny kreatywności, przygotowywać własnoręcznie kolorowe masy do lepienia czy szykować eksperymenty. A teraz, gdy Starsza co wieczór dopomina się o partię gry, zastanawiam się, czemu ja nie wpadłam na to wcześniej?

Diana: Między naszymi dziewczynami jest niecałe pół roku różnicy. Chęci Starszej Młodej Moniki napędzają mnie w pozytywny sposób, by tym bardziej zachęcać moje Dziecię do tego typu zabaw. Liczę, że złapie w pewnym momencie równie wielkiego bakcyla i nasze wieczory to będzie śmiech, zabawa we troje, ale też nauka przy okazji. Nauka cierpliwości i tego, że nie zawsze się wygrywa. Że należy umieć też przegrywać i że nie jest to nic strasznego, złego.

______________________________________________________________________________________________________________

Jeśli lubicie na swój sposób proste rozwiązania, to takim właśnie gotowcem jest gra loteryjka”, którą ma w ofercie Kapitan Nauka.

______________________________________________________________________________________________________________

Monika: Bo to, co jest w tej grze wyjątkowo fajne, to właśnie to, że można w nią różnorodnie grać. Nie jest tak, że mamy tylko jeden prawidłowy wariant, do którego dziecko albo musi jeszcze dorosnąć, albo już zrobiło się za stare, bo nagle gra nie sprawia w ogóle frajdy. W tym przypadku, choć na opakowaniu widnieje napis, że to dla użytkowników od 3 lat wzwyż, tak wydaje mi się, że już młodszym dzieciom z pomocą załączonych kart i żetonów możemy pokazywać i tłumaczyć świat.

Diana: Wariantów jest co najmniej trzy; od najprostszych do tych, teoretycznie, trudniejszych. Można je dostosować do wieku czy możliwości dziecka. Ale często tak naprawdę ono samo decyduje, który jest mu najbardziej na rekę. Najlepiej jest zacząć od tych łatwych, by wytłumaczyć dziecku o co chodzi w grze, do czego służą plansze i żetony. Ba, na samym początku nie musimy nawet korzystać z żetonów, a jedynie przedstawić co jest narysowane na planszach, opowiedzieć historie, opisać świat na nich pokazany. Z czasem przyjdzie kolej na żetony.

 

Loteryjka to gra oparta na planszach, do których należy odpowiednio dopasować żetony. Gdy nasze dziecko jest jeszcze małe, ale już potrafi układać puzzle czy się na chwilę skupić, możemy razem z nim oglądać i plansze i żetony i próbować je dopasowywać – każdy żeton do odpowiedniego miejsca na planszy. W miarę jak dziecko rośnie, lub po prostu gra trafia w ręce już odrobinę starszego dziecka, możemy wybrać jeden z wariantów gry od najprostszego dopasowywania odkrytych żetonów do jednej planszy, do wielu plansz, po zakryte żetony i w końcu rozgrywkę kto pierwszy ten lepszy. A ile innych wariantów po drodze wymyślimy, to już kwestia zupełnie dowolna.

Monika: Gdy loteryjka trafiła w moje ręce nie od razu byłam przekonana. Przyznam, że mam w pamięci taką jedną grę od kuzynki Starszej Młodej, gdzie też coś się jakoś tam układa i dopasowuje, ale tam jakość pozostawiała wiele do życzenia. Zwykłe, ciut niby twardsze kartki się targały i nie było zasad, które można było przekazać.

Diana: Ja sobie pomyślałam: o matko, co takiego fajnego może być w zwykłych planszach, na których układa się żetony? Ale ten, kto stworzył koncepcję loteryjek przemyślał sprawę. Niosą za sobą pomysł, koncepcję zabawy przy jednoczesnym pokazywaniu świata takim, jakim jest. W formie kolorowych rysunków, wesołych postaci, prostych kształtów i znanych dzieciom sytuacji.

 

Monika: Loteryjka jest nie tylko koncepcyjnie dopracowana, ale też estetycznie. Plansze są twarde i trwałe, tak jak i żetony. Nie odkleja się z nich papier, nie łamią się ani nie wyginają, co bardzo ułatwia użytkowanie, zwłaszcza jak w ruchu jest prawie każdego dnia. Obecnie jedyne co pilnujemy to to, żeby Młodsza Młoda ich zbyt mocno nie wypróbowała, choć to dopiero jest test jakości!

Diana: W Loteryjkę bawimy się całą trójką. Jak zauważył mój Osobisty Połówek, jedyny minus jaki mogłabym tu wspomnieć to to, że żetony położone na planszach, nie trzymają się ich. Przy tak energicznym dziecku jak nasza córka, żetony potrafią „latać” we wszystkie strony na planszy. Gdyby był tam jakiś mały magnesik, który mógłby trzymać je w miejscu, byłyby po prostu doskonałe!

Monika: W wersji „Ubrania”, bo taką mamy w domu, idea jest prosta. Na każdej z kart mam kilka okoliczności przyrody, w których trzeba się różnie ubrać. Są pory roku, jest plaża, ale też sypialnia czy karnawałowy bal. Te plansze właśnie rozdziela się między zawodników, którzy później mają za zadanie dopasować żetony, które prezentują niektóre konkretne ubrania do właściwej planszy. Założenie takie proste, że aż chce się grać.

 

Diana: My mamy wersję „Świat”. Karty zawierają obrazki takich miejsc, jak głebia oceanu, podwórko latem i zimą, kosmos, morze i niebo, po którym przemieszczają się różne obiekty. Założenie dokładnie takie samo, jak u Moniki – dopasować rozrzucone żetony do kart. Zatem czy samolot leci po niebie, czy już w kosmosie? Czy dany żeton to statek, czy już łódź podwodna? A sanki… latem, czy zimą? Które zwierzęta pływaj głęboko pod wodą, a które wypływają na powierzchnię? Dla nas dorosłych to pestka, ale dla dziecka niesamowita frajda odnajdywać odpowiednie miejsca dla żetonów na kartach.

 

Monika: U nas bardzo szybko opanowałyśmy podstawowe warianty gry i obecnie króluje „kto pierwszy ten lepszy”. Widzę, jak się Starsza Młoda stara, ale nie zawsze daję jej wygrać. Jest to również okazja do tego, by uczyć dziecko, że nie zawsze można być pierwszym. Że zdarza się, że ktoś inny wygrywa.

Diana: Cierpliwość. Wytrwałość. Prawo do pomyłek. Refleks. Pamięć. Tego uczą się dzieci grając w tą grę. Nie zawsze jest to dla nich łatwe, umieć chociażby przełknąć gorycz przegranej. Ale nasza w tym rola, by im pomóc to przejść i mimo wszystko czerpać z tego radość i coś dla siebie wynieść. Tak mówimy o dzieciach, a nawet my dorośli się w to bawimy, kiedy dziecię już znudzone, odchodzi od stołu. Przyznaję, jestem jak Monika z „Przyjaciół” – nigdy nie przegrywam, my team always wins! 😉

Monika: Loteryjka to bardzo ciekawa gra dla najmłodszych, która ćwiczy spostrzegawczość i pamięć, a jednocześnie jest okazją do rozmowy… w naszym przypadku o… „ciuchach”, czyli co, z czym i kiedy. Całe szczęście jeszcze nie miałam awantury o kalosze przy 30 stopniach czy letnią sukienkę zimą, ale wiem, że i takie sytuacje się zdarzają. By uprzedzić więc fakty, już teraz sobie rozmawiamy!

Diana: No to mam nadzieję, że to u Was zadziała, bo u nas sukienki rządzą niezależnie od pory roku i innych okoliczności przyrody 😉 My z kolei dużo rozmawiamy o samolotach, bo przecież lecieliśmy już nim nie raz i nadal budzi to w mojej córce ogromne emocje. Rozmawiamy o porach roku, przy czym zima budzi dość spore kontrowersje, bo jeszcze nie było nam dane przeżyć takiej prawdziwej (witamy w UK!), by rzucać się śnieżkami i lepić bałwana, a tu na karcie taki piękny obrazek dzieci jeżdżących na nartach, łyżwach i sankach. Jak to możliwe, że świat staje się tak biały?

________________________________________________________________________________________________________________

Każda z tych loteryjek to podręczne pudełeczko, które można ze sobą zabrać dosłownie wszędzie, bo jest niewielkich w sumie rozmiarów. Na sznureczku, do dziecięcej rączki i śmiało nadaje się jako bagaż podręczny w podróży. Z pewnością wypróbujemy ten wariant, gdy wybierzemy się na wakacje i trzeba będzie przetrwać jakoś lot samolotem.

Cena również nieduża w stosunku do jakości gry – dokładnie 29,90zł. Solidnie wykonane karty z dobrej jakości kartonu, sympatyczne rysunki w żywych kolorach. Każda z loterii to cztery warianty gry, a jeśli wymyślicie do tego swoje, to możliwości będzie jeszcze więcej. Tylko uwaga na żetony – trzymajcie je w załączonym woreczku, żeby gdzieś się nie zagubiły.

________________________________________________________________________________________________________________

Jesteście ciekawi, jak Monika bawi się ze Starszą Młodą? Paparazzi je ostatnio przyłapali i nagrali z ukrycia:

Wpis powstał przy współpracy z Kapitan Nauka
(Visited 240 times, 1 visits today)

You Might Also Like