Fidella Fusion, regulowane nosidło na wiosenne spacery i nie tylko.

Sezon na noszenie w pełni. Wiosna. Lato. Jesień. Wyjazdy. Wycieczki. Częste spacery. A w czym nosić? A no właśnie. Przecież jest tyle sposobów. Rynek nosideł dla dzieci i chust jest ogromny. Jak więc wybrać coś dla siebie? Odpowiedź najprostsza to… szukać i testować! Całe szczęście są takie wypożyczalnie jak carrylove.pl dzięki którym przed zakupem można się z nosidłem obeznać. Sprawdzić czy będzie tzw. chemia. Jeśli jednak czasu nie macie, zawsze można co nieco poczytać. Jak w tym wpisie. O nosidle. Fidella Fusion.

fidella fusion nosidło

Nie będę się powtarzać, bo całe wieki temu już napisałam o tym, że jak nosić, to tylko ergo. Ergonomiczna jest oczywiście chusta, ale nosidła również. Co więcej, powoli też nosidła przestają być jedynie dla dzieci siedzących. Coraz więcej chustowo-nosidłowych marek kombinuje i próbuje jakby tu połączyć idealne dopasowanie jakie oferuje chusta z wygodą nosidła klamrowego. Jak wychodzi? Nie najgorzej. Jeśli chusta to ideał do którego dążymy, to powstały już pewne nosidła, które z sukcesem się do niego zbliżają. I choć zawsze jest jakieś ale, bo nosidło nigdy chustą nie będzie, tak nie jesteśmy na straconej pozycji.

Takie właśnie jest nosidło Fidella Fusion!

fidella fusion nosidło

Fidella to bardzo popularna marka chust do noszenia dzieci. Coraz lepiej za to znana też właśnie z nosideł, w tym z ich regulowanego hitu jakim zdecydowanie jest nosidło klamrowe Fusion. Popularność zawdzięcza głównie temu, że jest regulowane, podczas gdy nosidło Tula jeszcze do niedawna nie miało w swojej ofercie takiego rozwiązania. Do Fidelli nie potrzeba również wkładek dla noworodka, które są w ogóle nie polecane. Uważane w specjalistycznych kręgach jako taki trochę wiecie, pic na wodę fotomontaż. Fidella oferuje natomiast rozmiar baby swojego topowego nosidła, który dopasować można nawet do najmniejszych maluszków. O tym, czy się powinno, to inna bajka. Innym razem.

Faktem pozostaje, że nosidło Fidelli faktycznie jest w pełni regulowane. Jeśli ktoś miał jedynie do czynienia z Tulą, mając to nosidło w ręku będzie naprawdę zaskoczony. Wiem, bo byłam i ja. To są dwa kompletnie różne światy.

Jaka jest więc Fidella Fusion?

fidella fusion nosidło

Zacznę od tego, co sprawiło na mnie największe wrażenie. Ona jest MIĘKKA! Mięciutka, mięciusieńska. Zrobiona z materiału chustowego, jest delikatna i przewiewna. Idealnie dopasowuje się do ciała dziecka. To naprawdę robi ogromne wrażenie!

Jest regulowana. To zdecydowanie największy atut tego nosidła. Panel bowiem można dopasować w każdą możliwa stronę. Do tego właśnie przeznaczone są wiszące troczki. I choć na pierwszy rzut, właśnie przez te troczki jest trudniejsza do dopasowania, potem nosi się idealnie. No i rośnie razem z dzieckiem.

fidella fusion nosidło fidella fusion nosidło fidella fusion nosidło

Delikatna, ale mocna zarazem. To co zdążyło mi się obić o uszy zanim miałam okazję „zmacać” Fidellę we własnych łapkach to właśnie to, że jest kiepsko wypełniona. Mając tę informację zakorzenioną już trochę w głowie faktycznie zwróciłam na to uwagę. I tak, w porównaniu z Tulą czy też innymi nosidłami, nie sposób odnieść innego wrażenia. Jednak… jednak nie wpływa to na komfort noszenia. Po tym jak wyregulowałam wszystkie możliwe regulacje, naprawdę komfortowo się niesie, przynajmniej moją prawie 9 kilogramową Młodszą Młodą.

Ma kilka możliwości zapięcia pasów naramiennych! Tuż przy pasie biodrowym, lub klasycznie przy panelu, oraz na krzyż na plecach rodzica. O ile zapinanie na krzyż to zasadniczo kwestia co kto woli, tak zapięcie pasów przy panelu lub pasie biodrowym ma już znaczenie. Przyznam bez bicia, że nie wiedziałam tak właściwie do czego służą te paski na dole. Dokształciłam się jednak w między czasie. Otóż faktycznie, gdy nosimy już starsze, siedzące dziecko klasyczne zapięcie jest wystarczające. Ma ono jednak wpływ na pozycję dziecka mniejszego. Zapięcie na wysokości klatki tak przypłaszcza trochę dziecko do nas, powodując jego wyprostowanie, co nie ma miejsca, przy zapięciu pasów przy pasie biodrowym. Ktoś tam i o tym pomyślał. Przy takim zapięciu nawet mniejsze dziecko przyjmuje bardziej poprawną pozycję.

Klamra z boku! To była jedyna rzecz do której nie mogłam się przyzwyczaić. Po tym jak miałam okazję obcować z Tulą, a sama korzystam z nosidła Emeibaby na co dzień, jestem chyba już siłą rzeczy bardzo przyzwyczajona do zapinania na środku pleców. Tutaj główna, największa klamra jest na biodrze i niestety, przez cały okres testowania nie umiałam się przekonać do tego rozwiązania. Wierzę jednak, że to nic innego jak… siła przyzwyczajenia, ale piszę, co byście jak ja, zaskoczeni nie byli.

fidella fusion nosidło

fidella fusion nosidło

Cudownie kolorowa! Przykładam ogromną wagę do estetyki i jakości wykonania. A Fidelli nic nie brakuje. Całe szczęście, że na test nie musiałam wybierać bo Asia z carrylove.pl dała mi cudowne dla mojej Młodej Fidella Fusion Raspberry Sirens, ponieważ do dziś, przeglądając stronę Fidelli nie potrafię się zdecydować, który wzór podoba mi się najbardziej.

I tak to mniej więcej wygląda. Fidella to nie Tula, ale czy Tulą być musi? Oferuje za to całą gamę praktycznych i mądrych rozwiązań, które służą nie tylko noszącemu ale i dziecku. Najlepiej przekonać się samemu, by jak już wydać te powiedzmy sobie szczerze wcale nie małe pieniądze (jakoś te piękne nosidła ergonomiczne nie chcą być tańsze), to wydać je dobrze. Na nosidło, które nam i naszemu dziecko w 100% podpasuje. A jak nie kupić, to zawsze można wypożyczyć. Na majówkę, już pewnie trochę za późno, ale przed nami przecież całe wakacje!

fidella fusion nosidło

fidella fusion nosidło

fidella fusion nosidło

fidella fusion nosidło

Nosidło Fidella Fusion Raspberry Sirens od carrylove.pl

Gryzak od Gryzole

(Visited 513 times, 1 visits today)

You Might Also Like