Emocje mamy. Czyli o dniu, w którym poczułam, że zawiodłam

Wychowanie dziecka to nie miła zabawa, a zadanie, w które trzeba włożyć wysiłek bezsennych nocy, kapitał ciężkich przeżyć i wiele myśli… (Janusz Korczak)

 

Kochanie, wiesz, są czasem takie dni, kiedy ja jako Twoja mama, nie zawsze potrafię podołać temu, by być dla Ciebie najlepszą wersją mnie samej.

Są takie dni, kiedy Ty usilnie próbujesz poradzić sobie z tym, co się dzieje w Twojej małej główce, ale nie wiesz jak i liczysz na mnie.

Okazujesz to na różne sposoby i zazwyczaj dajemy sobie z tym radę. Bo kto, jak nie my? Nos w nos, krew z krwi, jesteśmy do siebie tak podobne, a jednak tak różne. Ale trzymamy się razem, świata poza sobą nie widzimy i żyć bez siebie nie potrafimy. A mimo to, nie zawsze się dogadujemy. Próbujemy, ale napotykamy przeciwności, które są czymś normalnym, zrozumiałym ale czasem nasza drużyna przegrywa, bo chcemy a po prostu nie wychodzi.

Kiedy ściany naszego domu rozdziera przejmujący i emocjonalny krzyk, lecą krokodyle łzy, a Twoje małe ciałko trzęsie się i zanosi się aż od płaczu, ja też płaczę. W środku, po cichu. Ostatnio z ogromnej mojej bezsilności, bo nie wiedziałam już jak Ci pomóc. Odrzucałaś wszystko, co chciałam dla Ciebie zrobić, a próbowałam wszystkiego co pisały mądre głowy w książkach  i na blogach. „Nie” i „Tak” przeplatały się u Ciebie na zmianę z „Mamusiu”, chciałaś czegoś, choć sama nie byłaś już pewna, o co tak naprawdę cała ta złość i frustracja.

Mój matczyny instynkt podpowiadał mi co sił w jego zwojach, co robić. By Cie przytulić. Być obok, wspierać i pomóc Ci zrozumieć, co to złość, smutek, frustracja. Za każdym razem staram się Ci wytłumaczyć, co się dzieje i dlaczego tak to wygląda ale nie tym razem. Tym razem nie chciałaś słuchać, nie chciałaś mojej ręki, ramienia. Walczyłaś z tym sama, pilnie tylko obserwując ukradkiem, czy widzę, czy po prostu jestem.

Córeczko, ja jestem i będę zawsze. Nie chcę sytuacji, w której nie mogłabyś się złościć. Walcz o swoje, umiej postawić na swoim, rozmawiaj ze mną, dyskutuj zawzięcie i kłóć się. To normalna kolej rzeczy, bo dzięki temu staniesz się silną, niezależną, pewną siebie dziewczynką, a później kobietą. Ale teraz, kiedy jesteśmy na samym początku tej drogi, są takie dni jak ten, kiedy czuję się całkowicie bezsilna.

W pewnym momencie zobaczyłaś moje łzy i sama byłaś zaskoczona tym widokiem. Jak to, mama płacze? No tak, kochanie. Nawet mama ma chwile słabości. Ale wiesz, podeszłaś, przytuliłaś się i niczego więcej nie było mi w tamtej chwili potrzeba. I wiedz, że ja tego samego chcę dla Ciebie. Być dla Ciebie ostoją, ta przysłowiowa przystanią, w której zawsze znajdziesz spokój, ukojenie. Pewność, że to co przeżywasz jest czymś naturalnym i że poradzisz sobie z tym.

I wiesz co? Wiem, że robimy dobrze, że idziemy w dobrym kierunku. Skąd to wiem? Kiedy najgorsze już minie – łzy już nie płyną po policzkach, nogi nie tupią w szaleńczym tańcu, a krzyk staje się coraz cichszy, podchodzisz do mnie i mówisz: „Mamoooo, juuuu…” i przytulasz się. Wiesz, że czekam. Że przytulę, że powiemy sobie coś miłego na ucho. Że obie stajemy się coraz spokojniejsze.

Rośniesz z każdym dniem, niesamowicie się zmieniasz i coraz więcej rozumiesz, obserwujesz, poznajesz, próbujesz nazwać. Bycie dwulatką nie jest łatwą sprawą i codziennie widzę, ile sił i energii kosztuje Cię poznawanie siebie, swoich możliwości i próby bycia samodzielną, chociaż jeszcze wielu rzeczy zrobić nie potrafisz, choć bardzo chcesz. Tyle jeszcze trudnych chwil przed nami, bo od tego nie uciekniemy ale pamiętaj jedno – Kocham Cię. Zawsze.

Mama.

(Visited 910 times, 1 visits today)

You Might Also Like