Dlaczego chcę, by moje dziecko poszło do przedszkola

A teraz uwaga – zgadzam się z Moniką! Tak, dzieci do przedszkola iść powinny, najlepiej gdyby biegły chętnie, bez ociągania, bez zerkania za mamą i tatą. Po prostu ciekawe świata, nowych zajęć, cioć i innych dzieci.

Skąd u mnie nagle takie podejście, zapytacie? Kto czyta naszego bloga i zdążył nas, choć trochę, poznać wie, że od początku miałam problem rozstać się z własnym dzieckiem. Nie wyobrażałam sobie wysłać córki do żłobka, a ponieważ miałam możliwość zostać z nią w domu, wykorzystałam to maksymalnie.

Stety-niestety przychodzi najwyraźniej taki czas w życiu matki, kiedy dziecię jest na tyle duże, że wszystko to, co ja, jako mama, mam do zaoferowania, jest niewystarczające. No cóż, nie da się ukryć, że nie jestem 3 letnim idealnym kompanem do dziecięcych zabaw i wygłupów dla mojej córki. I nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale są chwile, kiedy zwyczajnie nie chce mi się bawić, biegać, skakać, tańczyć, szukać, gonić, chować, układać, rysować, budować, mieszać, lepić. Naprawdę wolałabym w tym czasie usiąść, napić się w ciszy, spokoju i powoli ciepłej herbaty, przeczytać coś. Popatrzeć bezmyślnie w okno. Ale o tym to ja mogę sobie pomarzyć i napisać w pamiętniczku, albowiem moja 3 latka to chodzący (wróć!) biegający tajfun i w miejscu nie wysiedzi. Musi czymś się zająć, coś robić.

I w tym momencie uśmiecham się na myśl, że jeszcze trochę i tym podobne rozrywki będzie zapewniać mojemu dziecku przedszkole. Miejsce, które dysponuje zasobami i możliwościami. Gdzie są inne dzieci, z którymi będzie mogła zużywać całe pokłady energii, jakie drzemią w mojej córce.

Kiedy przeczytałam, co napisała Monika o pójściu 3 latków do przedszkola uderzyła mnie myśl – jeżu kochany, moja córka ma już 3 lata! Trzy pełne lata, to jest 1095 dni, które spędziła ze mną i chyba nadszedł już czas, w którym musimy odciąć pierwszą pępowinę i nauczyć się funkcjonować bez siebie w ciągu dnia.

To jest czas, w którym chociaż bardzo chcę, nie potrafię zapewnić jej już tylu atrakcji i zabaw, ile bym chciała. Widzę, że brakuje jej dzieci do towarzystwa. Inna sprawa, że ona tych dzieci po prostu potrzebuje do zawierania znajomości, przyjaźni. I lgnie do nich. Do nauczenia się jak radzić sobie w sytuacjach konfliktowych i w takich, w których ktoś będzie potrzebować jej pomocy. Do nauczenia się emocji, których być może jeszcze nie zna, wszak inaczej zachowujemy się w rodzinie i przy rodzicach a inaczej z koleżankami. Zazdrość, zawód, rozczarowanie… nie wiem, czy jestem gotowa na to, bo znam siebie i moje matczyne serce będzie płakać razem z córką, ale jeśli przyjdzie czas to i z tym sobie poradzimy.

Podobno 3 letnie dzieci są już w stanie budować dobre i trwające relacje z innymi dorosłymi, spoza rodziny. To nauczyciele w przedszkolach nie ingerują, ale pomagają trzylatkom i czterolatkom radzić sobie z emocjami, takimi jak złość i frustracja. Nie rozwiązują problemów za dzieci, ale uczą je rozwiązywać. Dla mnie bomba. Pamiętam, że miałam swoje ulubione panie w przedszkolu. Trzymałam się ich, słuchałam, uwielbiałam z nimi przebywać. Chyba nie chciałabym odebrać córce takich wspomnień z powodu własnych obaw i jakiegoś takiego wewnętrznego strachu, który patrząc na to z dystansu, wydaje się być wręcz absurdalny.

Okazuje się, że każda z nas ma swój czas, w którym również dojrzewa do kolejnych etapów bycia mamą. Potrzebowałam niemal 3 lat, by móc i chcieć wypuścić swoje dziecko w świat. Wiem, że niektórym przychodzi to łatwiej, u innych wymuszają to okoliczności. Zastanawia mnie, czy gdybym miała drugą pociechę w domu, byłoby mi łatwiej podjąć decyzję o żłobku wiedząc już, jak to wygląda?

(Visited 74 times, 1 visits today)

You Might Also Like