Chcesz ułatwić sobie pobyt z dziećmi nad morzem? Te 4 gadżety musisz mieć!

Idzie lato, idą wakacje. Jakie gadżety warto mieć ze sobą wybierając się z małymi dziećmi nad polskie morze? Przedstawiam Wam moje zdecydowane top 1 i 2. A numer 3 i 4 tak na przylepkę. Jesteście gotowi?

Wakacje z dziećmi to wyzwanie. Wie o tym każdy, kto choć raz stanął przed koniecznością wyjazdu z niemowlakiem gdzieś dalej niż do babci na drugą stronę miasta i z powrotem. Dzieci niby małe, ale można tutaj idealnie zaobserwować zasadę odwrotnej proporcjonalności. Bo dziecko im mniejsze, tym więcej potrzebuje bagażu. A my miejsca, by się jakoś zapakować.

Czy istnieje jedna uniwersalna lista rzeczy jakie należy zabrać? Na pewno nie. Warto pamiętać by zabrać to, co trzeba. A by o niczym nie zapomnieć możecie się wspomóc listą. Nawet pisałam, jak w fajny sposób można do tego karkołomnego zadania podejść. Nie robicie list? Uważacie je za zbędne? Ha! Do pierwszego zapomnienia.  Ale dziś, nie o tym.

Dziś 4 gadżety, które może nie są niezbędne, ale bardzo ułatwiają życie na wakacjach z małymi dziećmi nad polskim morzem.

Namiot plażowy IWIKO TRIBORD

To jest jedno z moich największych wakacyjnych odkryć. Pierwszy raz spotkałam się z tym urządzeniem w użyciu na wakacjach ze Starszą Młodą. Jednak szczęśliwymi posiadaczami tego sprzętu nie byliśmy my, a nasi znajomi.  Sam sprzęt zastosowanie ma nie zależnie od tego czy mamy dzieci czy nie, ale ze względu na oszczędność czasu i prostotę użytkowania wysuwa się na zdecydowane prowadzenie wśród gadżetów ułatwiających wakacje nad morzem z dziećmi. Przekona się o tym każdy, kto choć raz próbował rozstawić klasyczną plażową osłonkę od wiatru, wbijając patyki w piasek chodakiem lub leżącym na wydmach kamieniem.

Namiot plażowy Iwiko Tribord składa się jak parasol, ma pokrowiec i uchwyt, dzięki czemu wystarczy go zarzucić na ramię i można iść. Serio, to jest jedna z takich rzeczy, w których ciężko znaleźć wady. To po prostu świetny pomysł i tyle!

iwiko tribord parasol na plaze

dziecko nad morzem gadżety

Nocnik turystyczny Potette Plus

O tym nocniku to ja już się napisałam. Dostał cały jeden wpis i to w 100% zasłużenie. Choć na pierwszy rzut oka może wydać się fanaberią, co przerabiałam zresztą i ja, tak nie, nie można być bardziej w  błędzie. A już w wakacje, tu pokusiłabym się o stwierdzenie, że to jest jednak „MUST HAVE”. Czemu?

Czy naprawdę trzeba komukolwiek tłumaczyć wagę sytuacji, w której dziecko obwieszcza, że chce siku i kupę tu i teraz? No więc właśnie. A na plaży tym bardziej. O ile my dorośli potrafimy rozplanować mniej więcej co i kiedy, tak z dzieckiem nigdy nie trafisz. I tu Potette nam zawsze przyjdzie z pomocą. Nie będziemy musieli biegać na gwałt szukając kibelka czy krzaczków. To naprawdę plażowanie level wręcz master! A co do kibelków, to wiecie… moja Starsza Młoda na widok Toi Toi’a zrobiła jedynie krzywą minę i obwieściła „ble… ale tu okropnie”. Także to naprawdę nie są przelewki.

dziecko nad morzem gadżety

Wanienka Stokke Flexi Bath

Dosyć długo myślałam o tym, by tej wanience cały wpis poświęcić, ale jeszcze się biedna nie doczekała. Wanienka ta zdaje się mieć tyle samo przeciwników co zwolenników, ale prawda jest taka że w pewnych określonych okolicznościach przyrody, naprawdę nie ma sobie równych. A jakie to okoliczności? A no choćby wakacje. Choć same wakacje nie uzasadniałyby jeszcze zakupu wanienki w takiej cenie, także dodam coś o niebo ważniejszego, czyli niewielka przestrzeń w domu.

U nas kwestia organizacji przestrzeni do kąpania dzieci to był istny koszmar. Koszmar bo łazienka mała, bez wanny a i gdzie indziej o przygotowanie kąpielowego zakątka było raczej ciężko. Starsza Młoda kąpana była więc w wanience z ikei stawianej na wyjątkowo nieporęcznym, metalowym stojaku, którego z przeogromną przyjemnością się pozbyłam. Wiedziałam, że dla Młodszej po prostu muszę mieć inne rozwiązanie. I tutaj Stokke Flexi Bath wpisała się idealnie. To, że jest flexi, sprawia, że mieści się w naprawdę najróżniejsze małe i wąskie przestrzenie. U nas dokładnie między kabiną prysznicową a ścianą. Zmieści się jednak też w zapewne wielu inny najróżniejszych miejscach.

źródło: stokke.com

Jednocześnie ze względu na tak kompaktowe składanie, jest również idealną wanienką… turystyczną. Złożona w samochodzie na płasko nie zajmie dużo miejsca, jest lekka i nie trzeba jej pompować. A w domu posłużyć może również jako basen dla lalek czy… miednica na świeżo uprane pranie, które czeka aż się samo rozwiesi.

Nosidło lub chusta

I na sam koniec, taka oczywista oczywistość. Uważam, że wyjazd z dziećmi bez chusty czy nosidła to żaden wyjazd. Jest to jeden z przystępniejszych i szeroko dostępnych sposobów na to, by choć jedno dziecko skutecznie ujarzmić. Oczywiście, jeśli wybieramy się z takim malutkim maluszkiem, to bez wózka i wygodnej gondoli w której będzie mógł spokojnie drzemać raczej trudno, ale już z większym niemowlakiem, czemu by nie? A przy dwójce dzieci to już w ogóle. Wtedy wystarczy jeden wózek taszczyć z jednym dziecięciem a drugie w nosidło wsadzić i też, bez biegania we wszystkich kierunkach świata zmierzamy do celu.

dziecko nad morzem gadżety

A jeśli wybieracie się czasem do Jastrzębiej Góry, to bez jakiejś formy nosidła to już w ogóle ani rusz. Między innymi przez te strome zejścia póki co Jastrzębią omijamy, ale jazda wózkiem po piachu też do przyjemności nie należy. A że nie miałam okazji jeszcze testować przyczepki, które ponoć w tych ekstremalnych warunkach sprawdzają się najlepiej, więcej w tym temacie powiedzieć nie mogę. To jeszcze przede mną.

Jest wysoce prawdopodobne, że o czymś zapomniałam. Że ominęłam coś, co może jest równie wielkim, ułatwiającym życie odkryciem. Jeśli takie znacie i macie na swoich listach, to wręcz pliz, piszcie śmiało! To dopiero powstanie, wakacyjny niezbędnik!

(Visited 673 times, 1 visits today)

You Might Also Like