Dwujęzyczność dziecka, czyli rozkminy emigrantki o nauce języka obcego w domu

Jeśli mieszka się za granicą, automatycznie łatwiej jest z nauką języka obcego. W końcu mamy z nim styczność na co dzień. Ale co zrobić, jeśli mieszkamy w rodzimym kraju, a chcielibyśmy nauczyć nasze dziecko drugiego języka łatwo i przyjemnie, ale przede wszystkim, niemal naturalnie, tak jak uczy się swojego własnego?

 

Nasze ludzkie mózgi należy trenować podobnie jak mięśnie – im więcej ćwiczeń, tym efektywniejsza jego praca. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej dla nas. I właśnie jednym z najkorzystniejszych ćwiczeń dla mózgu jest nauka języków obcych, którą uważam w dzisiejszych czasach niemal za świętość.

O swoich wątpliwościach dotyczących dwujęzyczności dziecka pisałam w tekście Bilingualism, czyli dwujęzyczność dziecka. Czy jest się czego obawiać? Teraz jestem po prostu mądrzejsza, życie pokazało mi, co jest ważne i potrzebne i stąd te moje mądrości 😉

Wpisując w google hasło „nauka dzieci języków obcych” jeden z tytułów, jaki mi się wyświetlił zwalił mnie z nóg. Brzmiał:

Zbyt wczesna nauka języka obcego może dziecku zaszkodzić”,

po czym następny akapit stwierdzał, iż

coraz więcej rodziców chce, aby ich dziecko już od najmłodszych lat uczyło się angielskiego, niemieckiego czy francuskiego. Jednak bądźmy ostrożni i nie dajmy się porwać modzie. Zbyt wczesna nauka drugiego języka może bowiem przynieść więcej szkody niż pożytku.”

Żałuję, że nie mam dostępu do dalszej płatnej już części artykułu, bo chętnie dowiedziałabym się, jakie argumenty ku tej tezie wysnuł autor artykułu i jak rzetelnymi badaniami naukowymi je podpierał.

Język obcy vs język polski w domu

Moja córka urodziła się w Szkocji i od pierwszego dnia pobytu na tym świecie ma styczność z językami obcymi na co dzień. To, co mogę stwierdzić z całą pewnością to to, że żadna krzywda mojemu dziecku się nie dzieje. Ba! Dostrzegam plusy tego, że słyszy taki czy inny język obcy i widzę, że chłonie ich dźwięki jak gąbka. I to, co pewnie spędza sen z powiek nie jednej mamie – nie widzę, by źle to wpływało na jej mowę w języku ojczystym.

Mamy u siebie w domu niepisaną zasadę – jeśli jesteśmy sami, we trójkę, mówimy do siebie tylko w języku polskim. Jeśli odwiedzają nas przyjaciele i znajomi, a są wśród nich obcokrajowcy, mówimy do córki po angielsku, na przemian z polskim.

Dlaczego tak? Bardzo zależy mi na tym, by moja córka posiadła umiejętność mówienia i czytania w języku polskim. Nie musi umieć pisać, będzie chciała, będziemy ćwiczyć. Natomiast czytanie stworzyłoby możliwość poznawania świata, historii (w tym Polski) oraz polskiej literatury, poszerzyłoby jej horyzonty i perspektywy. Nie mówiąc już o tym, że mam w domu mnóstwo książek, które kiedyś kupowałam z myślą o sobie, ale od dłuższego czasu kupuję je również z myślą o Mii.

dwujęzyczność, mama i dziecko, wspólne czytanie, bilingualizm, język obcy, języki obce, nauka

Nauka języka obcego dziecka w domu

To, że rozmawiamy w domu wyłączanie po polsku nie oznacza, że angielski jest w tym momencie totalnie wykluczony. Podpowiem Wam, z czego ja korzystam.

Piosenki i Bajki

You Tube to skarbnica piosenek. Ja wiem, że są rodzice, którzy bronią się przed tabletami, telefonami i laptopami w rękach ich dziecka jak przed dżumą, ale prawda jest taka, że ta technologia niesie ze sobą tyle samo szkody, co jednak pożytku. Korzystajmy więc z tych dobrodziejstw, pilnując zdrowych granic.

Język angielski: kanał Helen Doron Song Club

Być może kojarzycie tę szkołę i ich charakterystyczne logo. Było o nich szczególnie głośno, kiedy okazało się, że prowadzą zajęcia dla maluszków już od 3 miesiąca życia. Natomiast to, co dla mnie ważne to zbiór ich piosenek i filmików dostępnych na YT. Są radosne, kolorowe, część z nich to popularne wierszyki, które zna każde brytyjskie dziecko. Śpiewają o kolorach, zwierzętach, kształtach, uczuciach, budowie ciała. Moja córka je uwielbia i teraz, kiedy nauka mówienia wchodzi na poziom wyższy, autentycznie widzę, że zaczyna powtarzać to, co usłyszy. Serce się raduje, a matka pęka z dumy, gdy to słyszy 🙂

Język angielski: kanał Agi Bagi

Pewnie już o nich słyszeliście? Bodzio i Zibi to maskotki, z którymi Mia się ostatnio nie rozstaje. Uwielbia angielską kołysankę o gwiazdce „Twinkle,twinkle”, mamy również książeczkę z tym wierszykiem, więc słuchamy i czytamy jednocześnie. Niektóre odcinki są dostępne właśnie w wersji angielskiej, jak „Psotny wiatr”, czyli „Naughty wind”. Poleciłam to mojej znajomej szkotce i jej dzieciaki uwielbiają te bajki.

Język angielski: kanał Baby Einstein

Moje niedawne odkrycie. Nie ma może tego za wiele, za to w bardzo fajny sposób uczą. Jak mówi opis, slogan firmy zajmującej się produkcją multimediów i zabawek Baby Einstein brzmi: „Great minds start little” – „Wielkie umysły zaczynają od małego”.

Język francuski: kanał Monde des Titounis

OK., nie znam francuskiego i diabelnie tego żałuję, bo jest piękny. Natomiast nasz przyjaciel jest Francuzem i zamierzam niecnie go wykorzystać do nauki tego języka. Jeśli nie mnie, to moją córkę 😉 A na razie korzystamy w tego kanału, od czasu do czasu włączamy sobie piosenki, tańczymy do nich, próbujemy naśladować dźwięki i wymowę. Wszystko w formie zabawy, więc Mia kompletnie nie czuje tego, że przy okazji łapie francuskie słowa 🙂

Język rosyjski: bajka Masza i Niedźwiedź 

Prześmieszna bajka o dziewczynce i niedźwiedziu. Nie ma tam rozbudowanych dialogów, Masza używa prostych dziecięcych zwrotów. Takich, które zrozumie każde dziecko. Za to dużo się dzieje, bo Masza jest wyjątkowo uparta i zawiadiacka. Ale bajka w bardzo pozytywny i przyjemny sposób opowiada o przyjaźni, cierpliwości, zabawie, pomocy. Pokazuje, że można nie mówić w tym samym języku, a jednak dogadać się.

Kolorowanki, kredki

Niby oczywista oczywistość, ale kiedy dziecko siada do stolika i rysuje pierwsze kreski, można śmiało opowiadać jej, po jaki kolor sięga albo jakiego koloru jest dany obrazek. Często siadamy z Małą i rysujemy razem i opowiadamy (ok., ja opowiadam, Mia pokazuje) sobie co rysujemy. Wszystko tłumaczę jej w dwóch językach.

Zauważyłam, że Mii łatwiej jest powtarzać za mną słowa po angielsku, bo są prostsze w wymowie. Zamiast „niebieski” woli powiedzieć „blue” i to samo z kolorem czerwonym „red”czy różowym „pink”. Ale stara się w obu językach mówić, bez problemu wskazuje już kolory. Drobnostka ale dużo daje.

Książeczki

Za cel honorowy postawiłam sobie w tym roku regularnie kupować polskie wydania, bo angielskich mamy z wiadomego powodu całe mnóstwo. Angielskie książki i książeczki są z rymowankami, obrazkowe i krótkie opowiadania. A nawet Disneyowskie wydania Krainy Lodu i Kopciuszka. Na razie i tak bardziej oglądamy, niż czytamy ale staram się tu i ówdzie przemycić angielskie słówka, zdania.

Znajomy obcokrajowiec

Macie może kogoś znajomego, kolegę lub przyjaciela, którzy znakomicie rozmawiają w obcym języku? A może znacie kogoś, kogo językiem ojczystym jest język dla Ciebie obcy? Świetnie! Spytaj, poproś by częściej Was odwiedzał i rozmawiał z Twoim dzieckiem w swoim języku. Nawet jeśli efektów nie widać, uwierz mi, że ta mała główka pracuje i koduje wszystko. W pewnym momencie będzie w stanie powtarzać słowa, będzie je rozpoznawać i łączyć z otoczeniem.

Aczkolwiek wiem, że łatwo mówić, gorzej z wykonaniem. Ja sama nie potrafiłam jeszcze jakiś czas temu przełamać się i mówić do córki inaczej, niż po polsku, bo wydawało mi się to takie nienaturalne i sztywne. Ale przeszło mi. Gorąco namawiam naszych przyjaciół, by rozmawiali z Małą w swoich językach. W formie zabawy czy piosenki, ale im też nie zawsze łatwo to przychodzi. Jak widać, czasem potrzeba czasu obu stronom, by się przełamać.

Język obcy Twoim przyjacielem

Prawda jest taka, że umiejętność mówienia w kilku językach obcych jest ponadczasowa. To nigdy nie będzie zbędne, nieprzydatne i nieaktualne. Świat potrzebuje komunikować się ze sobą, ludzie nawiązują znajomości czy na poziomie przyjaźni czy biznesowe, chociaż każde mieszka w innej części globu. Firmy otwierają swoje przedstawicielstwa tam, gdzie kwitnie akurat dany rynek zbytu i szukają swoich przedstawicieli, którzy znają tamtejszy język.

Jeśli znacie inne sposoby na naukę języka z dziećmi w domu, inne ciekawe bajki i programy, to dajcie znać. Spiszemy jeden, konkretny poradnik dla nas wszystkich, na pewno się przyda! 🙂

 

Featured Image: blogcdn

(Visited 477 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Bardzo to interesujące! W sumie u nas nie ma problemu dwujęzyczności, ale przecież spokojnie można uczyć dzieciaki języków obcych by było im łatwiej w przyszłości. Ja sama angielskiego nauczyłam się z bajek, które rodzice zawsze puszczali i w oryginalnej wersji językowej…

    • Tak, właśnie tak 🙂 Bajki, piosenki – to kręci dzieciaki najbardziej przecież 🙂
      Chodzi o to, by zaznajomić dzieci z brzmieniem obcego języka, z akcentem. Niech się zasłuchują w słowach, piosenkach. Zdecydowanie będzie im później łatwiej w przyszłości, w szkole, kiedy przyjdzie uczyć się języka już na lekcjach. Które, umówmy się, do wyżyn kreatywności nie należą.

      • No niestety lekcje w szkole to dramat! Sama bardzo się cieszę, że moich rodziców było stać na dodatkową edukację i to dzięki temu mogę władać biegle językami…Dzięki wielkie, bo jakoś tak mnie otrzeźwiłaś i biorę się bardziej skrupulatnie za edukacje językową moich dzieci:)

        • Kiedy ja chodziłam na dodatkowe lekcje angielskiego, nie doceniałam tego, niestety. Teraz cieszę się, że moi rodzice nie poddawali się.
          Nie ma za co 🙂 jeśli będziesz szukać inspiracji do „nauki” z dziećmi, uderzaj do mnie śmiało. Z przyjemnością pomogę 🙂