Oszalałam jako matka, bo wciąż karmię piersią

Karmienie piersią wciąż i wciąż budzi kontrowersje. Już doprawdy sama nie wiem dlaczego, bo karmienie piersią swojego potomstwa w ten sposób powinno być czymś tak naturalnym, że absurdem powinno być w ogóle oburzanie się na tą czynność, a dyskusje o długości trwania karmienia piersią zamiast wzburzać i prowokować do wymiany agresywnych momentami komentarzy, powinny budować wzajemne wsparcie. I wciąż można usłyszeć, że kobieta oszalała, bo karmi 2-letnie dziecko. A ja się pytam i zastanawiam – dlaczego karmienie piersią odrobinę starszych dzieci niż niemowlę, tak bardzo razi i dlaczego wchodzimy z buciorami w czyjeś, intymne w końcu, relacje z dzieckiem.

karmienie piersią

Lecąc do Polski i wiedząc, że spotkam się z lekarzami różnych specjalizacji mogłam tylko przypuszczać, że zadadzą mi setki różnych pytań, a ja usłyszę ich odpowiedź na to, co usłyszą ode mnie. Nie sądziłam jednak, że to co usłyszę, zostanie wypowiedziane z ust lekarza, którego do tej pory darzyłam ogromnym szacunkiem.

Ale po kolei, co byście się nie pogubili w tych moich wypocinach.

Kto mieszka na obczyźnie, zwłaszcza na Wyspach, ten wie, że pobyt w Polsce to najlepsza i najwłaściwsza okazja, by przebadać się w ojczyźnie wzdłuż i wszerz. Z dostępem do wielu badań np. w Szkocji, w tym naprawdę podstawowych (jak badanie krwi i moczu) bywa różnie. Ja sama jestem przykładem na to, że tutejsi lekarze mogą sprawy bardzo, ale to bardzo sknocić. Niemniej, jestem, żyję i pilnuję od teraz, by badać siebie i swoją rodzinę możliwie regularnie.

Udałam się zatem do mojego lekarza od spraw kobiecych. I tutaj muszę zaznaczyć i uprzedzić, że chodziłam i będę chodzić do niego, bowiem uważam go za jednego z najlepszych, jakich spotkałam na swojej drodze, a było ich (zarówno pań, jak i panów) wielu. Zresztą jestem pewna, że nie jedna ja ale i wiele innych kobiet na tej planecie może rzec, że trafić na rzetelnego i ludzkiego w podejściu do pacjentki ginekologa, to jak szukać igły w stogu siana. Najlepiej jeszcze ze świecą.

Do samych badań i czynności wykonywanych przez mojego lekarza nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Natomiast w przypadku mojej ostatniej wizyty, na wizerunku owego lekarza pojawiła się rysa. Ciekawi Was dlaczego? Albowiem usłyszałam pełne wzburzenia, zdziwienia i niedowierzania pytanie: to Ty jeszcze karmisz piersią? Oszalałaś?!

Przyznaję, nie pierwsza to osoba, która na twierdzącą odpowiedź reaguje w ten sposób. Od innej starszej osoby też usłyszałam, że mogłabym dać sobie już spokój. I pewnie posłałabym całą tą absurdalną scenę w gabinecie lekarskim w niepamięć, gdyby nie argumenty, które usłyszałam.

Otóż dowiedziałam się, że:
– „moje mleko to już nic innego jak sama woda”,
– „przecież w tych piersiach już nic wartościowego nie płynie i zapewne tam i tak już nic nie ma”,
– „przecież Twoje dziecko już chodzi i ma włosy i zęby i je kotlety, więc po co jej picie z piersi”,
– „zaraz zacznie mówić, a wciąż będzie wisieć Ci na cycu!”

Tak, jak możecie się domyślić, uszy mi zwiędły, a biedna Hafija i mataja.pl zapewne przecierają teraz oczy ze zdumienia. I jedyne, co trzymało mnie w gabinecie to fakt, że na swojej dziedzinie lekarskiej zna się ten facet doskonale ale na karmieniu piersią i laktacji, to już chyba nie bardzo.

Otóż, ku przypomnieniu sobie i innym próbującym przekonać mnie i podobnym mnie mamom karmiącym wciąż piersią, że to jest co najmniej dziwne i nienormalne informuję, że karmię, bo chcę, nikt mnie do tego nie zmusza a już z pewnością, nie jest to moje dziecko. I nie przestanę karmić tylko dlatego, że ktoś uważa inaczej.

Pewnie, że mogłabym odstawić moją córkę i mieć przysłowiowy „święty spokój”. Zrobiłabym to jednak na siłę, bowiem moje dziecię wciąż szuka bliskości i daje jej to poczucie bezpieczeństwa. A skoro mogę jej to zapewnić, to dlaczego miałabym jej tego odmówić.

Poza tym, na tym etapie i w tym wieku dziecka, karmienie piersią to już nie co godzinny lub co 3 godzinny obowiązek pt. „masz być przy mnie”. To już raczej wieczorny lub/i poranny rytuał, który sobie z własnym dzieckiem wypracowałam i który wprowadza pewnego rodzaju spokój i harmonię. A dla dziecka nawet stabilizację emocjonalną, bo wie, że mama jest i może się przytulić. To raczej silna więź między nami  pt.” dobrze, że Cię mam i że jesteś, mamo”.

A zatem chciałabym mojemu panu doktorowi i wszystkim tym, którzy mają obiekcje i wątpliwości czemu to robię powiedzieć, że karmię wciąż piersią, bo MOGĘ i CHCĘ.

CHCĘ, bo karmienie piersią pomaga dostarczyć dziecku wartościowe składniki odżywcze. Wbrew temu, co się mówi wokół, mleko po 12 miesiącach nie zamienia się w wodę. Może i trudno w to uwierzyć, ale mleko mamy nawet w wieku półtora roku – dwa lata wciąż dostarcza dzienne zapotrzebowanie na proteiny, tłuszcze, laktozę, witaminy, żelazo, minerały, wodę i enzymy w ilościach wymaganych do optymalnego wzrostu i rozwoju.

MOGĘ, bo karmienie piersią wciąż zapewnia mojej córce najlepszą odporność. W drugim roku karmienia immunologicznie aktywne cząsteczki w mleku mamy są w pełni aktywne i dalej uczestniczą w nabieraniu odporności przez dzieci.

CHCĘ, bo karmienie piersią w okresie intensywnego wzrostu i rozwoju mojego dziecka zapewnia mu poczucie bliskości, bezpieczeństwa i spokoju.

MOGĘ, bo karmienie piersią może dać mojej córce, w chwilach nerwowych, smutnych i w bólu, najlepszy środek uspokajający i uśmierzający w jednym. Nie ma nic lepszego na ukojenie, niż mamine mleko i cycuś.

CHCĘ i MOGĘ, bo karmienie piersią chroni mnie samą przed nowotworem piersi i jajników, a także przed osteoporozą. Wykazano spadek ryzyka rozwoju raka piersi o 4,3% na każde 12 miesięcy karmienia. A ponieważ historia chorób nowotworowych w mojej rodzinie kwitnie w zastraszającym tempie, mam to szczególnie na uwadze.

I mogłabym jeszcze wymieniać pozytywne aspekty tegoż naszego rytuału w nieskończoność, ale dla zainteresowanych tematem polecałabym miejsca poświęcone karmieniu piersią bardziej szczegółowo i profesjonalnie. A jest tego już trochę, co mnie cieszy bardzo, bowiem wbrew temu co trafia do mych uszu i oczu, to w sieci nie uświadczam presji i terroru laktacyjnego. Jest to raczej próba i chęci uświadamiania kobiet w temacie karmienia piersią, bo o tym do pewnego momentu jak na lekarstwo było. Ot, i tyle 🙂

Polecam z całego serca i piersi matczynej:

Zdjęcie główne pochodzi ze strony www.sciencenews.org

(Visited 440 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • O mieszkasz w Szkocji? Ja tez:) w edynburgu. Od 2 tygodni jestem mama i tez zamierzam karmić jak tylko długo moja córeczka będzie tego potrzebować.

    • Cześć Małgosiu, tak, w Aberdeen. Trochę bardziej na północy 🙂
      Wow, moje gratulacje wielkie, jak się czujesz? Jak córeczka? Opieka w szpitalu była w porządku?

  • Marzena Gądek

    Moja pani ginekolog ma to samo zdanie, powiedziała, że ze względu na to w jakich okolicznościach Mały się urodził to tak do 9 miesiąca go karmić piersią a potem odstawić, ale też powiedziała dlaczego tak myśli – i pewnie dlatego jest ginekologia a nie pediatra i to jej zdanie. I faktycznie pediatra mówi, że jak najdłużej karmić nawet jeśli będzie tam „woda”to i tak są tam witaminy itd. Moim zdaniem każda matka wie co jest najlepsze dla jej dziecka. Ja pewnie będę karmić do 12 miesiąca bo potem żłobek, ale i też patrzę na to tak – to jest chłopak – może jak będę miała dziewczynkę to wtedy będę chciała dłużej karmić piersią.

    • Kiedyś zastanawiałam się, czy miałabym inny stosunek do karmienia piersią, gdybym miała syna 🙂

      • Anna Straszewska-Ejnik

        Ja mam trzech synów i najmłodszego planuję karmić, co najmniej do 2 lat. Ze starszymi mi się to nie udało i bardzo żałuję, ale wtedy nie miałam tej wiedzy, co teraz.

        • Ania, kciuki trzymam za Was 🙂
          Właśnie po to piszę tyle o karmieniu, by dorzucić ten mały kamyczek do innych, by było tej wiedzy jak najwięcej. Sama jej potrzebowałam i naszukałam się ale dobrze, że temat karmienia piersią jest coraz powszechniejszy.

  • Juliet Brodowska

    Cześć. Z uwagą przeczytałam Twój tekst, i masz rację! Karm ile chcesz, ja się zarzekałam ,że będę karmić rok bo nie wyobrażam sobie Lenki chodzącej i takiej dużej,żeby miała sama się częstować cycem,ale…teraz mała ma prawie 10 miesięcy, i ta tkz więź się umacnia, z każdym miesiącem wyobrażam sobie ,że może to być dłuższy okres karmienia. Tak jak wymieniłaś wyżej, przecież jak np nasze matki opowiadają o ja Ciebie karmiłam do 3 roku życia, to nie oznacza,że karmiły nas co 3-4 godziny ^.-, a widzę po małej,że już jak się wierci i jest nerwowa, dam jej cycka na 10 minut, i jak nowo narodzona, zaspokojna i bawić się chce. Nie wiem na czym to polega, ale to działa. Ludzie się dziwią,że kobieta w ogóle karmi, że karmi w parku matko niech karmi i ile chce. Niech lepiej komentują kobiety, które mając pokarm nie chcą karmić „bo cycki mi opadną”. To mi wtedy opadają cycki jak słyszę coś takiego. No to byłoby na tyle, nie mogłam się powstrzymać,żeby nie odpowiedzieć na ten tak bardzo w polsce kontrowersyjny temat! A i trzeba dodać,że nasze babki karmiły dłużej, a mają nie mniej do powiedzenia niż lekarze specjaliści. Pozdrawiam 🙂

    • Cześć Juliet, wybacz opóźnioną odpowiedź. Próbujemy z córą zwalczyc paskudne przeziębienie 🙂
      Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko przyklasnąć Twojej chęci karmienia i samozaparcia. Uściski dla Was Dziewczyny 🙂

  • Pingback: Więcej wyrozumiałości, Mamy! - MAMORKI.com()

  • karmienie piersią to najpiękniejsze co matka może dać swojemu dziecku i naprawdę nie rozumiem [choć tak naprawdę nie interesuje mnie to] dlaczego matki świadomie tą pierś dziecku zabierają 🙁
    nie dość, że mnóstwo korzyści dla dziecka to jeszcze, tak jak napisałaś, również i dla matki.
    ja karmię już 3,5 roku i myślę, że do 4 lat dobijemy!

    pozdrawiam ! :* :)))

    • Wow! 3,5 roku?! Jesteś moją rekordzistką 😉
      nie dalej jak wczoraj rozmawiałam z koleżanką i aż śmiała się z niedowierzania, że karmię już 1,5 roku 😉 ale ja przy Tobie, to mała miki.
      życzę Wam tych 4 lat! Pozdrawiam Cię równie ciepło! :))

      • no powiem Ci, że sama jestem z siebie dumna, ale uważam to za zupełnie naturalną rzecz 🙂
        a te 3,5 roku zleciało bardzo, bardzo szybko ! :)))

        • Zobaczymy, jak u nas sie to potoczy 🙂
          Powrót do pracy pewnie zweryfikuje to szybko.

          • po pewnym czasie [u nas chyba po drugim roku życia] karmienie jest już tylko na noc i ewentualnie z samego rana 🙂 zupełnie w niczym to nie przeszkadza…
            trzymam kciuki za długą Waszą drogę mleczną <3

          • No to u nas już tak to trwa od jakiegos czasu. Ukróciłam karmienie w nocy, został poranek i wieczór, nasz codzienny rytuał 🙂
            dzięki Kasiu! <3

  • Nie potrafię zrozumieć tego, że w dzisiejszych czasach trzeba przekonywać matki o tym, dlaczego w ogóle warto karmić piersią, już nie mówię o długim karmieniu… Wszystko to płynie z niewiedzy! Tylko co się dziwić przeciętnym matkom, jak z ust lekarza padają takie komunały.
    Witki mi opadają, ale nic to. Zbieram szczękę z podłogi i działam. Ten tekst po raz kolejny mnie utwierdza w przekonaniu, że i w środowisku lekarskim trzeba zrobić laktacyjną rewolucję… 🙂

    • Weronika, witki opadły mi równie mocno, jak i Tobie. Tym bardziej, że faceta uważam za naprawdę dobrego lekarza, ale na temat karmienia piersią ginekolodzy w większości (żeby nie wsadzać jednak wszystkich do jednego worka) nie mają praktycznie żadnej wiedzy. Niestety. Laktacyjna rewolucja w tym środowisku jest jak najbardziej wskazana 🙂
      Podoba mi się Twój blog, tak btw 🙂

  • Anna Błach

    Świetny tekst, masz rację wzdłuż i wszerz! 🙂 Gratuluję nie tylko samego karmienia, ale też asertywności, a do tego uświadamiania.

    U nas niecałe 2 miesiące temu minęły 2 lata karmienia i nie zanosi się na rychły koniec. Synek jest cycoholikiem, co wprawdzie mnie bardzo męczy (w nocy), ale zamierzam wytrzymać w imię wyższego dobra. Widzę wyraźnie, że dziecko cycka potrzebuje, przykładowo w weekendy często podbiega trochę sobie cycknąć, czego nie może zrobić w tygodniu roboczym, gdy mama w pracy. A pracuję od pół roku i nie ma problemu pogodzenia pracy z karmieniem, po prostu zmieniają się pory i częstotliwość, ale da się, zobaczysz! 🙂

    • Dzięki Aniu 🙂 Za dobre słowa i za pozytywne nastawienie. U nas nocnego karmienia już nie ma, udało się, ale rutyna poranna i wieczorna jest. I niech na razie tak pozostanie 🙂
      I gratuluję z całego serducha tak długiego karmienia. Jesteś bardzo wytrwała! Zobaczymy, co ja będę śpiewać w maju, jak miną dwa lata 🙂

  • Zgadzam się w całej rozciągłości! 🙂

    • Dzięki!
      Strasznie się cieszę, czytając Twoje słowa 🙂

  • Nie karmiłam piersią, nie potrafiłam i dałam sobie spokój. Gdybym więc umiała i mogła, pewnie też robiłabym to najdłużej, jak się da. A może i nic, ot takie gdybanie. nie lubię jednak czytać o tym, że jakiś dobry ginekolog powiela takie bzdury na temat karmienia. Dobrze, że się nie przejęłaś. W końcu chyba w całym swoim życiu Twoja córka już nie zazna tak wartościowego i zdrowego pokarmu, jaki dostarczach jej teraz. Nawet jeśli to tylko krótkie chwile poranno-wieczorne. Nie korzysta. I Ty też 🙂

    • No świerzbiło mnie prze okrutnie, żeby mu coś powiedzieć, ale powstrzymałam się. Nie powinnam, ale następna wizyta będzie, będę gotowa 😉
      Niestety, nasza przygoda z karmieniem dobiega końca. Cieszę się jednak, że dzieje się to naturalnie, a nie pod przymusem. Minus taki, że teraz muszę pięć razy bardziej pilnować tego co jem i ile, bo waga będzie szła w górę, a nie tak pięknie stać we właściwym sobie miejscu 😉