Cyc vs Butelka. Czy można skończyć ten spór?

Wcale się nie dziwię, że sposób karmienia dziecka stał się taką kością niezgody pomiędzy matkami. Jak długo są artykuły takie jak ten, który niedawno pod postem o poszukiwaniu rozwiązania na moje nieakceptujące butelki dziecko podesłała mi jedna z czytelniczek, tak długo będziemy się o to bić. Dlaczego? Bo obok wiedzy, niektóre z takich treści kategoryzują. Wsadzają nas w szufladki. I w ten specyficzny sposób, którego bardzo nie lubię, gdzieś pomiędzy wierszami wskazują, że jest tylko jedna dobra droga.

Jeśli wybrałaś drugą, robisz źle.

Ja sama karmię piersią. Jestem 100% zwolenniczką edukowania w tym temacie. Wspierania. Uważam, że na tym polu naprawdę jest wiele do zrobienia, bo to wcale nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać. No a wiedzy, zwłaszcza tej łatwo dostępnej brak. Wiedzy, wsparcia. Zwał jak zwał.

Wiem też, że czasem karmienie piersią bywa trudne z dużo bardziej prozaicznych przyczyn.

Już nam się nie chce.

Chcemy odpocząć.

Przespać noc.

Chcemy wyjść.

Chcemy w końcu pójść spać bez stanika i wkładek.

Chcemy skończyć.

Wiem, bo… sama tak mam. I co czasami pcha mnie dalej, że tkwię w tym swoim karmieniowym postanowieniu? Nie wiem. Pojęcia nie mam. Chyba tylko moje poczucie, że to ma być właśnie tak. I ewentualnie moja mama, gdy dzwonię bez sił a ona mówi „Monika, jeszcze miesiąc, dasz radę!”.

I to, przynajmniej mnie, motywuje tysiąc razy bardziej, niż rzucone hasło o tym, jak to raz podane mleko modyfikowane „zaburza” florę bakteryjną jelit u dziecka.

Zaburza.

Ciekawe.

Ciekawe na tyle, że musiałam w tym przytaczanym artykule pogrzebać trochę głębiej. Jak widać to nawet nie jest tak proste znaleźć treść na stronie angielskiej i ją przetłumaczyć. Mamy dokarmiające mlekiem modyfikowanym, pocieszę Was! Nie, tam nie ma słowa „zaburza”. Tak, jest mowa o „affects” czyli wpływa, o „changes” czyli zmienia, ale nigdzie nie pada słowo „zaburza”. Faktycznie wspomina, jak to wraz z momentem podania mieszanki, dziecko przestaje należeć do grupy dzieci karmionych wyłącznie naturalnie (co helloł, rozumie się samo przez się) a przechodzi do grupy dzieci karmionych w sposób mieszany. Ale słowo „zaburza” to już nadinterpretacja pojawiająca się w polskiej wersji.

Ale przecież o tym, że mleko matki ma inne właściwości niż mleko modyfikowane chyba nikomu nie trzeba mówić. Że jest niezastąpione bo… żywe. Co też chyba jest zrozumiałe. Więc szczerze to i bez tego, możemy założyć, że taka flora jelitowa u dziecka karmionego piersią a sztucznym pokarmem z butelki jest różna. Ale ona właśnie różna będzie! Podanie butelki z mlekiem modyfikowanym z pewnością ją zmienia. Tak jak i zmieni ją pierwsza podana marchewka. Ziemniaczek. Rybka czy makaron. I choć specjalistą nie jestem, tak sobie myślę, że ten nasz organizm to w dużej większości mądrzejszy niż my jesteśmy. On nie da sobie tak łatwo krzywdy zrobić.

Również tam pada argument, że ta flora cała potrzebuje aż 4 tygodni na to by powrócić do stanu z przed podania mieszanki. Możliwe. Ale co jeśli ja takiego powrotu nie planuję? Co jeśli mój plan zakłada, że karmię piersią ale raz dziennie podaje mieszankę z butelki? No przecież nic. Nie, dziecko nie będzie miało „zaburzonej” flory. Będzie miało po prostu inną. I już.

Zezłościłam się widzicie na ten wpis bardzo. Bardzo dlatego, że popada w skrajność. Tutaj już nie wystarcza to, że karmisz piersią. Bo dajesz mieszankę choćby RAZ i już robisz źle. Ba, o mieszance najlepiej nawet nie myśleć! Nie wiem kogo i co ma taka treść wspierać, bo z pewnością nie te z nas, które zmagają się z karmieniem piersią i nie zawsze dają radę tak na pełen gwizdek. Bo nawet te najwytrwalsze z nas mają chwile zwątpienia. Wiem, że ja je mam. Często i gęsto.

A w gruncie rzeczy to i tak na końcu nie ważne jest czy to cyc czy butelka. Karmienie ma generować bliskość i poczucie spełnienia. A macierzyństwo już samo w sobie jest wystarczającym wyzwaniem, żebyśmy tak same sobie jeszcze dolewały oliwy do ognia. Karmienie to więź. To proces. Zarówno dla dziecka jak i dla matki. By odbyło się z sukcesem, potrzeba do tego dwojga. I nic tu zdziałają groźby, przymus czy kąśliwe uwagi.

Spokój. To jedyne co nas może uratować.

Także PEACE matki karmiące! Dajemy radę! Czy karmimy piersią, mieszanie czy wyłącznie mieszanką. I tak jesteśmy the best!

cyc vs butelka koniec spór

(Visited 194 times, 1 visits today)

You Might Also Like