BOTANIKA – wege przestrzeń dla rodziców i dzieci w Katowicach

Kiedy jesteśmy z Moniką w Katowicach, z dwójką rozbrykanych dziewczynek plus najmłodszą kilkumiesięczną latoroślą i nachodzi nas ochota, by usiąść, napić się dobrej kawy i coś zjeść, szukamy miejsc przyjaznych dzieciom. Znalazłyśmy.

 

Szybki research i padło na BOTANIKA w Katowicach. W zasadzie samo centrum miasta (ul. Henryka Sienkiewicza 27), lokal mieszczący się w kamienicy, na ulicy o tyle spokojnej, że znajdującej się w bocznej od głównej, ul Powstańców. Po wejściu do środka są dwie opcje – wchodzicie na górę, gdzie małych dzieci raczej nie uświadczycie lub schodzicie w dół, gdzie został przygotowany specjalny kącik dla rodzica z dzieckiem.

Na pierwszy rzut oka bardzo tam przyjemnie, więc wchodzimy, schodzimy i gościmy się na dole na kanapie. Przy okazji, to bardzo ładna i wygodna kanapa, którą chętnie wzięłabym ze sobą do domu. Ale oprócz kanapy, znajdziecie tam półki z książkami dla dzieci, ale też dla dorosłych. Rozmieszczone na półkach i kuszące by po nie sięgnąć, muszę powiedzieć, że wiele z dostępnych tytułów przykuło moją uwagę i gdybym tylko miała sposobność, chętnie bym sobie tam posiedziała i zanurzyła w zielonej kanapie z jedną z nich.

Zielona kanapa <3

Dla dziewczynek i innych dzieci przygotowany jest kolorowy stolik z krzesełkami, kolorowanki, kredki. Do tego gry i zabawki oraz książeczki, które nie są przypadkowo wybranymi tytułami (jak i w przypadku książek dla rodziców), ale mam wrażenie, starannie wybrane i oddane w ręce dzieci. A to chyba dlatego, że jedna z właścicielek lokalu sama jest mamą, więc wie co w trawie piszczy J

Hitem pobytu w Botanice był moment, w którym dziewczynki dostały od pani za zadanie oddzielić zieloną soczewicę od innego ziarna. To było do przewidzenia, że całość prędzej czy później wyląduje na podłodze, ale swobodne podejście właścicieli lokalu pozwoliło nam z Moniką uniknąć ogromnych wyrzutów sumienia i biegania z szufelką i zmiotką pod koniec. Przy okazji dało nam to jakieś 10 minut względnego spokoju na czas rozrzucania grochu po podłodze.

Jeśli chodzi o menu, to zachwyceni będą Ci, których codzienność na talerzu to kuchnia roślinna. Ale dla tych, którym to obce, zawsze to coś ciekawego i jakieś urozmaicenie. Będąc tam dwa razy, najpierw z Moniką i dziewczynkami, a później z siostrą przekonałam się, że hummus zawsze smakuje tak samo dobrze, a zielona herbata zawsze jest pyszna. Obie, Monika i moja siostra stwierdziły, że tak dobrej kawy nie piły chyba jeszcze nigdzie, a zanim ją zamówicie, właścicielki chętnie opowiedzą Wam o swoim najlepszym na świecie ekspresie, kawach do wyboru i ich smaku.

Skosztowałam również wegańskiego ciasta czekoladowego (moja córa zjadła je szybciej, niż wjechało na stół) oraz gulaszu jarmużowego z zieloną soczewicą, kaszą pęczak w sosie pomidorowym i cóż… nie żebym była jakąś wybitną kucharką, ale jeśli swój gulasz uważam za świetny, to ten od dziewczyn z Botaniki może z nim zająć ex aequo to samo pierwsze miejsce wśród gulaszy. Jednym słowem – pycha i mogę polecić.

W tle gra muzyka, która w niczym nie przeszkadza, jest przyjemnym tłem dla rozmów. I naprawdę, jedyny minus jaki przychodzi mi na myśl, to chłód jaki odczuwałyśmy z Moniką w miejscu dla dzieci, będąc tam w marcu. Tak, jest tam ogrzewanie i zamarznąć się nie da, ale słusznie właścicielki Botaniki położyły tam koce, którymi można się, w razie potrzeby, okryć.

No dobra, ja przyzwyczajona do szkockich chłodów nie marzłam, ale Monice było chłodno. Za to w przypadku polskiego lata i ekstremalnie wysokich temperatur taka miejscówka będzie idealna, by się schować, napić koktajlu i zjeść coś wege. Jak dla mnie bomba.

A resztę tego, czego nie dopowiedziałam, niech opowiedzą zdjęcia. Ekipie pracującej i prowadzącej Botanikę dziękujemy za miłe przyjęcie, obsługę i uśmiechy. I do zobaczenia znów!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

(Visited 479 times, 1 visits today)

You Might Also Like