„Balerina”. Bajka o odwadze i spełnianiu dziecięcych marzeń

Mam to do siebie, że uwielbiam silne kobiety – takie, które są silne w życiu i w pracy. Są dla mnie wzorem, na którym mogę bazować każdego dnia. Motywatorem, by się nie poddawać i dają mi niesamowitego kopa do działania, by nie osiadać na laurach. Inspirują mnie, by sięgać wyżej i dalej, a jakoś tak się złożyło, że ostatnio bardzo tego potrzebuję i jeśli wpada mi w oko bajka, w której dziewczynka chce pokonać swój niezbyt łaskawy los i sięgnąć gwiazd, to biorę tę opowieść w ciemno.

 

Nie trzeba mnie długo namawiać na bajkę, w której główną bohaterką jest dziewczynka. W dodatku z marzeniami i z ambicjami. Przedstawiam Wam Felicję, dziewczynkę, która chce zostać baleriną.

źródło: filmweb.pl

źródło: filmweb.pl

 

Jest ruda, piegowata i zadziorna. To powoduje, że od razu ją lubię. Wyróżnia się na tle innych dziewczynek, dzięki czemu niestrudzenie stara się wyjść poza to, co spotkało ją dotychczas w życiu. A mieszka w sierocińcu, w którym na co dzień słyszy od prowadzącej go siostry przełożonej, że marzyć można, owszem. Ale marzenia to ułuda, że marzenia są mrzonką, a życie jest straszne, okrutne i brutalne. Ale Felicja nie poddaje się i ucieka z przytułku z przyjacielem Wiktorem, który również ma swoje marzenie – pragnie zostać wynalazcą.

Uciekają do Paryża, gdzie ich drogi zbiegiem okoliczności rozchodzą się, ale jak to w bajkach przeważnie bywa, oboje znajdują dach nad głową i to nie byle gdzie – w miejscach tak bardzo im potrzebnych, by swoje marzenia spełnić. Felicja znajduje schronienie pod dachem byłej gwiazdy baletu Madame Odetty, a przyjaciel Felicji, Wiktor, u człowieka, który tworzy samą Statuę Wolności.

I tak zaczyna się ich przygoda życia i próba spełnienia swoich dziecięcych marzeń.

źródło: filmweb.pl

 

„Balerina” z założenia ma pokazać dzieciom, że nie należy się bać marzyć. No bo kto tego w dzieciństwie nie robi? Zatem nie podcinajmy dzieciom skrzydeł, pokazujmy, że mogą i pomagajmy pokonywać kolejny krok do przodu. Felicja, jako dziecko z sierocińca, jest zdana sama na siebie. Może polegać tylko na swojej odwadze i sprycie. W bajce wyjątkowo szybko trafia pod dobre skrzydła, co w świecie rzeczywistym jest czymś niemal nieprawdopodobnym.

Podoba mi się pozytywne nastawienie dziewczynki i jej nieustępliwość. Jeśli jej się nie uda, to jak pokazać innym, bardziej nieśmiałym i niepewnym siebie dziewczynkom siedzącym przed ekranem, że i one mogą sięgać po gwiazdy. Zatem chodzi o to by pokazać, że przy poświęceniu się ciężkiej pracy, ćwiczeniom i próbom można zajść naprawdę daleko.

„Balerina” zawiera w sobie wszystkie elementy, które składają się na historię trzymającą w napięciu. Dobrzy i źli bohaterowie, smutek i łzy przeplatane radością i euforią. Mamy przeszłość, która wpłynęła na życie bohaterów i wizję przyszłości, która sprawi, że życie głównych bohaterów ulegnie tak wyczekiwanej zmianie.

źródło: filmweb.pl

 

„Balerina” to też kilka niuansów, które spać mi nie dają.

Pierwszym z nich jest muzyka. Skoro motywem bajki jest chęć pozostania baletnicą, spodziewałabym się muzyki zbliżonej do tej, którą możemy usłyszeć w szkołach baletowych. Tymczasem z głośników słyszę Demi Lovato, Sia, czy inne bliżej mi nieznane pop piosenki. A przecież można wykorzystać bajkę i muzykę klasyczną zaaranżować tak, by poderwała dzieci z siedzeń i zachęciła je do słuchania i tańczenia do niej. By pojawiła się gęsia skórka i co najważniejsze, doskonale wpasowała się w historię i sceny w filmie. Zdecydowanie reżyser poszedł tutaj na łatwiznę i nie dopracował tej kwestii, wielka szkoda.

Zabrakło mi też rozbudowania historii przyszywanej opiekunki Felicji, która przygarnęła ją pod swój dach w Paryżu, a która okazała się byłą tancerką, gwiazdą baletową. Wiadomo tyle, że był pożar i kuleje. Ale jaki pożar? Dlaczego nie została zatem nauczycielką tańca, nie szkoli innych dziewcząt, tylko sprząta, by móc się utrzymać? Dlaczego została zapomniana i odstawiona na boczny tor? Czy łączyło ją uczucie z mistrzem baletu?

Mamy również postać matki, która jest tu złym charakterem – zmusza swoją córkę, największą konkurentkę Felicji, do tańca, na siłę chce z niej zrobić baletnicę i gwiazdę sceny. W bajkach dla dzieci postacie dobre i złe są przeważnie na wskroś wręcz przerysowane, by móc je z łatwością odróżnić. Tutaj, ta kobieta, jest niczym zła czarownica. Macocha z kopciuszka. Nawet w wyglądzie można dostrzec podobieństwo 😉 Zdecydowanie jednak przesadzona została scena pogodni owej matki za Felicją pod koniec bajki, ale przymknijmy na to oko. To tylko bajka.

źródło: filmweb.pl

 

Pomimo tych niedociągnięć, nie rezygnowałabym z jej zobaczenia. Tak mało jest bajek, w których główną bohaterką jest dziewczynka. W dodatku taka, której nie pomaga żaden książę w osiągnięciu celu, ale która sama usiłuje zawalczyć o swoje. Która nie ma wyglądu Barbie i ma swoje wady. Co jest dość znamienne, bo po wpisaniu „balerina” w wyszukiwarkę You Tube, większość filmów, która się pojawiła, to filmy z… Barbie.

 

(Visited 179 times, 1 visits today)

You Might Also Like