Afrykarium. Rodzinna rozrywka dla małych i dużych!

Z pewnością nie raz zastanawiacie się, gdzie by się wybrać z dzieckiem. Co zobaczyć. Co ciekawego zrobić. Wbrew pozorom, wcale nie polecę Wam na ślepo w tym wpisie konkretnych miejsc, choć o konkretnym miejscu będzie. I choć wrocławskie Afrykarium skradło nasze serca, tak w tym wszystkim wcale nie do końca o miejsce chodzi. Chodzi o to, co lubią te nasze dzieci! I dopiero wtedy możemy liczyć na prawdziwy sukces!

Nie jestem zwolenniczką organizowania czegokolwiek na siłę. Bo tak trzeba, bo jest długi weekend, bo jest pogoda. Lubię wyjazdy, wycieczki i różne aktywności, ale wtedy gdy wszyscy mamy na nie ochotę. Gdy jest wolne – w spokoju, bez pośpiechu. To cenię sobie najbardziej. Zostało mi to chyba jako pewien uraz z dzieciństwa. Zawsze, ale to zawsze przygotowania do wyjazdów zmieniały się w jakiś organizacyjny koszmar, w efekcie którego spędzaliśmy następne godziny podróży nadąsani na siebie nawzajem. I za nic nie chce schematu powtarzać, choć żeby nie było, nie zawsze przedwyjazdowej gorączki uniknąć nam się udaje.

Jak wylądowaliśmy w tym układzie w jeden z najbardziej zatłoczonych weekendów w Afrykarium? Wbrew pozorom, całkiem spodziewanie 🙂
Afrykarium. Rodzinna rozrywka dla małych i dużych

O istnieniu w Polsce takiego miejsca bardzo długo nie miałam najmniejszego pojęcia. Na opis i przecudowne zdjęcia trafiłam natomiast pewnego dnia na blogu ladygugu.pl. I byłam zachwycona. Siedziałam przed monitorem i przeglądałam jej cudowne fotki, z jakże „pustych” korytarzy tego przybytku. Ale na tym się moje zafascynowanie póki co kończyło, bo Wrocław nam w żaden sposób nie po drodze, a Młoda, no przecież jeszcze za młoda. Przeczytałam, zapamiętałam i pomyślałam… kiedyś na pewno!

Na kiedyś jednak nie musiałam długo czekać. Okazało się, że rybki u dziecka cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. W sklepie zoologicznym spędziliśmy dobre 15 minut wpatrując się w olbrzymie akwarium i śledząc rybki. To było zdecydowanie więcej niż fascynacja śpiącą rybką z MiniMini. I tak za każdym razem, w tym samym sklepie. Wtedy pomyślałam właśnie, że chyba to moje dziecko miałoby niesamowitą frajdę, znajdując się w miejscu, które w całości jest jak jedno wielkie akwarium.

Nie pomyliłam się. To był strzał w dziesiątkę! A że z braku innych planów, w ostatni majówkowy długi weekend wybraliśmy się w rodzinne strony na Śląsk, już z tamtąd perspektywa wyjazdu na jeden dzień do Wrocławia, nie była tak przerażająca. Choć kolejki, które tego dnia zastaliśmy na miejscu, mogły niejednego przyprawić o zawrót głowy. Grunt, to jednak organizacja.

Nie każdy z nas ma ochotę spędzać długie weekendy w mieście, a wiadomo, nie wszyscy też mieszkamy we Wrocławiu lub okolicach. Jeśli więc jak i nam, przyjdzie Wam się tam znaleźć kiedyś w podobnych okolicznościach przyrody (długi weekend, jakieś święto czy jeszcze inna okazja) pamiętajcie by koniecznie KUPIĆ BILETY ONLINE! Jest to bardzo wygodne, i biorąc pod uwagę zaoszczędzony czas, który trzeba inaczej poświęcić na stanie w kolejce po bilety, rzekłabym, że BEZCENNE! Zwłaszcza, że kolejka po bilet, to nie ostatnia kolejka na Waszej drodze.

A jak potrafi wyglądać kolejka do wejścia do samego Afrykarium, które jest zaledwie, lub aż, częścią wrocławskiego Zoo? Zobaczcie sami!

Afrykarium. Rodzinna rozrywka dla małych i dużych

Natomiast zachwyt naszego dziecka był wart każdej minuty spędzonej w tej kolejce. Poza tym, przy wycieczce większą grupą, zawsze można zostawić jakiegoś wyłonionego w drodze demokratycznych wyborów kandydata do stania, i w między czasie udać się na spacer, pooglądać najróżniejsze zwierzaki – od słonia z uciętym ogonem po misia z epilepsją (biedaczek).

Afrykarium. Rodzinna rozrywka dla małych i dużych

O tym co możemy znaleźć w samym afrykarium dużo pisać nie będę. Jest to miejsce, w którym jak na wszechobecne akwaria i baseny przystało możemy podziwiać różne ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym Czarnego Kontynentu. To naprawdę robi wrażenie! Szczegóły możecie oczywiście znaleźć na oficjalnej stronie http://afrykarium.com.pl.

Także, jeśli kiedykolwiek znajdziecie się we Wrocławiu lub okolicach, naprawdę jest to miejsce warte zobaczenia. A jak już będziecie mieli dosyć basenów i wody, polecam na zakończenie wizytę w dziecińcu zwierzęcym, który fikuśnie nazwany jest niczym innym jak „mini zoo” gdzie można nakarmić i pogłaskać małe kózki lub koziołki. U nas okazało się, że dziecko odważniejsze niż matka i nie tylko pierwszy raz w życiu pogłaskało małą kózkę, to jeszcze nakarmiło z tej swojej malutkiej rączki kilka zwierzaków.

Afrykarium. Rodzinna rozrywka dla małych i dużych

Polecam Wam serdecznie, zaplanujcie, zabierzcie aparaty i uzbrojeni w cierpliwość oderwijcie się na chwilę od rzeczywistości. Zostawiam dla Was kolorowe zdjęcia, tak na zachętę!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

(Visited 299 times, 1 visits today)

You Might Also Like