6 powodów, dla których NIE chcesz nosić dziecka przodem do świata

Widzę tu podobieństwo do sytuacji z fotelikami samochodowymi. Argumenty za tym, by wozić dzieci jak najszybciej przodem do kierunku jazdy są dokładnie takie same, jak przy dyskusjach o chustach. Bo dzieci szybko się nudzą, bo są ciekawe świata, bo tak im wygodniej… Co ja na to? Ano tyle, że uważam to za kompletną bzdurę.

 

Miałam ja pisać o innych aspektach noszenia dzieci w chuście ale dowiedziałam się właśnie, że pewna młoda mama od kilku tygodni nosi dziecko przodem do świata. I kiedy dowiedziała się, że niekoniecznie jest to najlepszy sposób, zapytała o poradę. I dlatego zamiast spędzić wieczór na spokojnie i być totalnie wyluzowaną, stukam zawzięcie w klawiaturę. Doprawdy drodzy rodzice, źle to się kiedyś skończy. Jak świat duży, tak Internet jest olbrzymi i by zdobyć choć minimum wiedzy na jakiś temat, nie trzeba daleko szukać. Potrzebne są tylko chęci i można się choć odrobinę doszkolić. A chodzi tu przecież o bezpieczeństwo naszych dzieci.

Ja również popełniłam błędy przy noszeniu córki, które na szczęście zweryfikowałam i dlatego tak bardzo bym chciała, by chociaż ta podstawowa wiedza była dla Was początkiem nowej przygody i zaczątkiem chęci, by szukać i dowiadywać się więcej.

Napiszę wam o tym, dlaczego nie chcecie nosić dziecka w chustach i nosidłach (nie mówiąc już o wisiadłach) na klatce piersiowej twarzą dziecka do świata.

1. Bo chcesz zadbać o prawidłowy rozwój stawów biodrowych dziecka

Wyobraźcie sobie, że ktoś siłą sadza was na wąskim pasku, a kiedy was podnoszą do góry, cały ciężar waszego ciała spoczywa na waszym kroczu. Na tym właśnie pasku. Zabolało? Tak właśnie odczuwa to dziecko – jest to ogromny nacisk na spojenie łonowe, chłopcy dodatkowo odczują to boleśnie ze względu na genitalia. Ogromny, bo dziecko musi w ten sposób samo nieść swój cały ciężar. Jeśli my dorośli mielibyśmy z tym problem, to co dopiero taki maluszek.

Przy takim noszeniu nie jest zachowana również prawidłowa pozycja nóżek dziecka. O czym wspomnę w punkcie poniżej.

Wniosek? Dziecko w chuście powinno mieć pozycję kuczną, a nie siedzącą, opierającą się na połach chusty lub węźle.

2. Bo chcesz dać oparcie główce dziecka

Nosząc dziecko przodem do świata automatycznie eliminujemy możliwość dania dziecku podparcia pod główkę, co może przynieść poważne następstwa. Dlaczego to podparcie jest tak ważne?

Przerwa, jaka występuje między karkiem dziecka, a klatką piersiową osoby noszącej dziecko przodem powoduje, że główka dziecka leci do przodu. Jest to istotne w przypadku zarówno niemowląt, które nie potrafią jeszcze trzymać główki prosto, jak również  starszych dzieci, gdy zdarzy im się w nosidle czy w chuście zasnąć.  A skoro główka nie ma oparcia, to każdy krok rodzica powoduje, że główka dziecka podskakuje w rytm kroków nosiciela. Zapobiegnięcie  temu jest szczególnie ważne u najmłodszych dzieci, które mają obniżone napięcie mięśni szyi i grzbietu.

Wniosek? Przy noszeniu tyłem do świata, klatka piersiowa dorosłego działa niczym amortyzator dla główki dziecka. Wiązanie musi amortyzować wszystkie ruchy noszącego, nie przenosząc ich na wrażliwy kręgosłup dziecka.

3. Bo nie chcesz, by kręgosłup dziecka był nienaturalnie wypychany do przodu

Wyobraźcie sobie, że jedyne na co stać wasze ciało w tej chwili to przytulanie się i zwijanie w kłębek. Taki kłębek, by kręgosłup przyjął wygląd literki „C”. Pozycja wyprostowana stanowi dla was wyzwanie, bo wasz kręgosłup nie jest na to jeszcze gotowy. I nagle ktoś was sadza w sposób wymuszający pozycję niemal pionową. Czujecie to? Jak plecy i kręgosłup, niewygodnie prawda?

Niestety, nosząc dziecko przodem do świata, automatycznie wymuszamy na nim właśnie taką sytuację i takie odczucia. Pozycja przodem do świata jest przede wszystkim pozycją wyprostną – kręgosłup prostuje się, aktywność mięśniowa dziecka skierowana jest do tyłu. A to oznacza, że kręgosłup jest prosty a głowa wywiera nacisk na jego górny odcinek. Czyli dzieje się coś zupełnie odwrotnego od tego, jak powinno być: pozycja powinna być zbliżona do embrionalnej (zgięciowej).

Czyli kolejność zachowana w noszeniu powinna wyglądać tak:

źródło: internet

źródło: internet, blog Biegun Wschodni

 

4. Bo chcesz, by nóżki miały właściwe podparcie

W całym tym chustonoszeniu oprócz zadbania o kręgosłup dziecka, bardzo ważne jest zadbanie o pozycję najbardziej optymalną dla stawów biodrowych dziecka, czyli o zgięcie i odwiedzenie nóżek (pozycja zgięciowo-odwiedzeniowa). Jeśli nosimy przodem, jest to po prostu niemożliwe do wykonania.

Nóżki dziecka nie mają właściwego podparcia, na domiar złego, bezwładnie zwisają przez co uderzają w trakcie chodzenia o nogi noszącego.

Wniosek? Nosząc we właściwy sposób, czyli tyłem do świata w dobrze zamotanej chuście, dbamy o prawidłowy rozwój stawów biodrowych dziecka.

5. Bo nie chcesz, by do dziecka docierał nadmiar bodźców

Ile razy idąc ulicą, w tłumie, gdy jest za głośno, za jasno i czujecie się niepewnie, mieliście ochotę gdzieś się schować, w kogoś wtulić, ukryć się pod płaszczem swojego męża czy chłopaka? Pytanie czysto teoretyczne, ale o tyle dla was łatwe do wyobrażenia sobie, bo bodźce do was docierające są mniej lub bardziej wam znajome. Dla małego dziecka wszystko jest nowe. A to co nowe, może przerażać lub być tego przynajmniej o dużo za dużo jak na jeden spacer.

Dziecko noszone przodem do świata jest narażone na nadmiar bodźców dochodzących z otoczenia. Nie ma możliwości ukrycia się, wtulenia w rodzica, gdy tych wrażeń jest zbyt dużo lub gdy są one dla niego nieprzyjemne. To, co dla dziecka tak ważne- ciepło, bicie serca mamy lub taty, spokój jest nieosiągalne. Ogarnia go niepewność, niepokój co szybko przywołuje zmęczenie i senność. Najgorzej jest, gdy przebodźcowanego maluszka ciężko jest później wyciszyć i uspokoić.

Wniosek? Przytulajmy, nośmy przodem do siebie, nie do świata. Dajmy dziecku komfort poczucia bezpieczeństwa.

6. Bo chcesz zadbać też o siebie i swój kręgosłup

Drogie mamy, czy pamiętacie te wspaniałe chwile, kiedy brzuch ciążowy był już tak duży i ciężki, że ciągnął nas do przodu? My, by stać w miarę prosto, wypychałyśmy go do przodu, ale niedługo potem zaczynały nas boleć plecy. I doskonale wiedziałyśmy, dlaczego tak się dzieje. Bo zmienił nam się środek ciężkości.

Tak samo dzieje się przy noszeniu dziecka przodem do świata. Środek ciężkości dziecka jest przesunięty do przodu. I rodzic, by utrzymać równowagę, odgina się do tyłu, nadwyrężając mięśnie pleców i kręgosłup. Ponieważ dziecko jest w nieustabilizowanej pozycji, noszący raczej musi je podtrzymywać.

Wniosek? Trochę samolubstwa nie zaszkodzi. Nośmy nasze dzieci, dbając jednocześnie o siebie i nasz kręgosłup. Sam za siebie tego nie zrobi.

 

Ufff… no to skoro wiecie już, jak nie nosić dziecka w chuście i nosidłach oraz dlaczego, to istnieje spora szansa, że będziecie chcieli dowiedzieć się, jak robić to prawidłowo. I tutaj spieszę Wam z pomocą – jak internet szeroki i głęboki, z pewnością znajdziecie strony i blogi profesjonalnych doradczyń noszenia dzieci w chustach, na których dzielą się z czytelnikami swoją wiedzą i doświadczeniem. Lub najlepiej spotkać się z certyfikowaną doradczynią, która spędzi z Wami czas i pokaże, że to wiązanie to wcale nie jest taka czarna magia 🙂

img_1871

 

Zdjęcie główne i we wpisie dzięki uprzejmości moich fantastycznych koleżanek, doradczyń chustowych 🙂

 

(Visited 1 659 times, 1 visits today)

You Might Also Like