SPA(nie) jest przereklamowane

Spanie. Sen. Chwila wolnego dla siebie. Stan, którego świeżo upieczeni rodzice doświadczają w ilości limitowanej. To trochę jak luksusowe czekoladki, które są drogie, więc nie jemy ich wszystkich i od razu, tylko częstujemy się nimi co jakiś czas, delektując się i ciesząc nasze podniebienie ich wyjątkowym smakiem.

Podobno są dzieci, które od urodzenia pięknie przesypiają dni, nie mówiąc już o nocach. Piszę podobno, bo u nas różnie bywa. I z góry uprzedzam, że nie chcę tu narzekać na naszą Małą, bo wiem, że mogło być gorzej i cieszę się, że i tak pomimo naszych worów pod oczami, udaje nam się czasem cieszyć snem częściej, niż rzadziej.

Gdy Mia się urodziła, już w szpitalu bardzo potrzebowała bliskości. Była malutka, drobniutka, wtulona we mnie lub w Tatę uspokajała się i zasypiała. I tak było niemal przez pierwsze 3 miesiące. Próby odłożenia do łóżeczka, na kanapę, do kołyski, na poduszkę kończyły się płaczem. Teraz, z perspektywy czasu i gdy jest już większą dziewczynką, wspominam te godziny na fotelu z Małą na ramieniu z rozrzewnieniem. Ile odcinków Grey’s Anatomy zdążyłam nadrobić w trakcie jej snu!

W okolicach 4 miesiąca, prawdopodobnie ze względu na skok rozwojowy, pewnej nocy budziła się w zasadzie co godzinę. I tak przez jakiś czas. Byliśmy chodzącym zombie. Kołysanie, tulenie, śpiewanie kołysanek potrafiło zadziałać, ale nie na długo. Aż pewnego razu po prostu zaczęła spać w łóżeczku. Odłożona, nie wybudzała się tak szybko, a obudzona witała mnie promiennym uśmiechem, co napawało mnie takim szczęściem, że śpiewałam sonaty na jej cześć. Moja dzidzia rośnie!

I w zasadzie, chociaż teraz miewamy noce, kiedy panna Mia postanawia obudzić się przed 2 rano, by znów położyć się spać o 5, to w ciągu dnia daje nam złapać trochę oddechu. Potrafi przespać ciurkiem 2, w porywach do 3 godzin. Jak długo będzie mi dane się tym cieszyć? Nie wiem, po prostu „chwilo trwaj!” a ja staram się korzystać z tego ile tylko mogę. I tak, na ten przykład, piszę właśnie notkę na bloga 😉

Jakiego patentu od początku używaliśmy do usypiania? Muzyki. Gdy byłam w ciąży, muzyka towarzyszyła mi cały czas. Rano, w drodze do pracy, w pracy, w domu i wieczorami. Gdy Mia była całkiem malutka, tańczyłam z nią na rękach do Michaela Buble. Ponieważ słuchałam go namiętnie jeszcze z brzuchem, dźwięki jego piosenek musiały być jej znane, bo słysząc pierwsze takty, uspokajała się. Maksymalnie tańczyłam do pięciu pierwszych utworów i już spała. Jej główka przytulona do mojej, rączki owinięte wokół szyi, uwielbiam to uczucie. To niewątpliwie jeden z najpiękniejszych widoków dla rodzica – śpiące dziecko.

Przy zmianie pieluch nuciłam i nadal nucę piosenki z bajek Disneya, intro z bajek z mojego jeszcze dzieciństwa. Nagrałam kiedyś moją siostrę, gdy śpiewała jej jeszcze do brzuszka i stał się to nasz co wieczorny rytuał, gdy przed spaniem słuchaliśmy tej kołysanki. Nagrany głos cioci uratował nas w szpitalu, gdy Mia zanosiła się płaczem i nic nie pomagało. Puszczone 40 razy z rzędu uspokoiło maleństwo.

Teraz, kiedy Mia ma już prawie pół roku, Michael Buble wciąż gra. Ostatnio doszła do tego Natalia Kukulska, Lenny Kravitz, Perfect czy Lady Pank, a nawet Mrozu z „Jak nie my, to kto”. Grunt, że działa 😉 W ciągu dnia słuchamy wspólnie bajek (to jeszcze moje dzieciństwo, ach!), na dźwięk piosenek z Kota w Butach, Mia prezentuje piękny uśmiech i już wiem, że jest OK.

Co jeszcze? Suszarka! Ostatnio niezastąpiony nasz towarzysz przy usypianiu. Niestety, ale nasze plecy i kręgosłup mają limit czasowy i kilogramowy w noszeniu dziecka na rękach i tutaj suszarka ratuje mój mamorkowy i Tatusiowy tyłek. Jak to wygląda? Kiedy dziecko już zaczyna być zmęczone, ziewa. Jeden ziew to dla mnie znak, że czas zacząć szykować się do spania. Puszczamy bajkę lub piosenkę i zaczynamy się kołysać, śpiewać po cichu do uszka. Drugi ziew, to czas pójścia na górę. Odkładam do łóżeczka i teraz są dwa scenariusze: albo Mała pada i przykłada główkę do spania albo buntuje się. W tym drugim przypadku, wchodzi do akcji suszara. Pierwszy bieg, ciepło i lekki szum zaczynają ją uspokajać. I tak przez jakieś 15 min., aż zaśnie snem twardym.

Żeby nie zbankrutować na rachunkach i nie musieć wymieniać szybko suszarki, wzbogaciliśmy się o Szumisia. Czy działa? Okaże się. Na razie próbujemy oswoić Mię z nową maskotką, nie wzbudzać w niej skojarzeń, że Miś oznacza spanie i mordęgę związaną z usypianiem. Chodzi z nami na rękach, leży z nią cały czas w łóżeczku i szumi. Misia włączamy, gdy suszarka prawie uśpiła Małą i szumi jej do uszka jeszcze przez jakieś 20 min. Na razie daje radę.

Przed nami inne etapy, o których wiem z doświadczeń starszych koleżanek. Z tymi też damy sobie radę. Bo one miną, każdy etap mija i tego się trzymajmy.

spanie

(Visited 57 times, 1 visits today)

You Might Also Like

  • Coraz więcej przespanych nocy, Kochani i dobrych snów dla Małej Wam życzę 🙂
    ps: Pierwszy raz słyszę o Szumisiach 🙂 Super sprawa!

    • Dziękujemy! A Szumiś fajny jest, oswajania się z nim ciąg dalszy 🙂

  • Magdalena

    czytając pierwsze dwa miesiące bezsennych perypetii zastanawiałam się czy piszesz o sobie i małej czy może o moim małym gagatku 🙂 u nas było dokładnie tak samo. Maksiu spał tylko w chuście lub na rękach. Dopiero w okolicy 3 miesiąca stopniowo uczył się spać w łóżeczku, wózku, bujaczku. Teraz u nas sytuacja podobna do waszej. Więc trzymam kciuki za więcej przespanych chwil. Buziaczki od moich chłopaków :*

    • Magda, czyli że to szerzej zakrojona akcja naszych pociech z tym spaniem? 🙂 Na szczęście łóżeczko spotkało się w końcu aprobatą Małej i śpi w nim chętnie, tylko usypiać sama jeszcze nie chce. I pewnie jeszcze długo nie będzie. A zatem wciąż będzie o czym pisać 😉
      Oby i Wam sen był dany! Uściski :))

  • U nas przy Karolinie było ciężko. A to dlatego, że miała kolki. Jak ją brzuszek nie bolał to ładnie spała. Teraz trzeba ją wybudzać w nocy żeby się wysiusiała, bo śpi jak kamień. Błażej budził się tylko do jedzenia. Do teraz tak jest. Śpi popołudniu nawet 3 godziny. A jak będzie z maleństwem to okaże się w czerwcu. Może płakać i się budzić ile chce, byle urodziło się całe i zdrowe 🙂

    • Mia też miała przez jakiś czas problem z brzuszkiem, że też wtedy nie pomyśleliśmy o suszarce!
      Trzymamy kciuki za maleństwo 🙂

  • Pingback: Jestem najlepszą nieidealną mamą. Idealność jest nudna :) | MAMORKI.com()

  • Pingback: Na spokojny sen. Idealny prezent dla noworodka! - MAMORKI.com()

  • Pingback: Sen dziecka, czyli dajmy tym maluchom święty spokój()