365 dni dookoła Mii :) / Around Mia in 365 days

Dzisiaj o 7 rano minął dokładnie rok, odkąd nasz mały bąbel pojawił się na świecie. Mia dokonała rzeczy niesamowitej – nie tylko wzbogaciła nas o dodatkowe emocje i uczucia, jakie w sobie posiadamy. Potrafiła wydobyć tak ogromne połacie cierpliwości, zrozumienia i miłości, o jakie siebie z Osobistym Połówkiem nie podejrzewaliśmy. Nigdy nie martwiliśmy się tak często i nie śmialiśmy na głos tak gęsto, jak przy Mii.

Gdy przypomnę sobie naszą podróż do szpitala, nerwowe oczekiwanie na skurcze, które nie wiedziałam jak bolą i czy dam im radę, a kiedy w końcu przyszły i próbowałam nie zwariować, w głowie przyświecała mi tylko jedna myśl – zaraz się spotkamy. Zaraz Cię przytulę, pocałuję i pęknę ze szczęścia.

Te 9 miesięcy to był jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Z niecierpliwością co tydzień zerkałam na aplikację w telefonie i na kolejne milion stron w internecie by przeczytać, co nowego u tej małej fasolki. Codziennie głaskałam brzuch, nawet wtedy, gdy go jeszcze nie było dobrze widać. Taki odruch, który mi został od momentu, kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą. Kupowałam fachowe książki, planowałam co kupić, kiedy to zrobić i jak urządzić nam nowy kąt w pokoju. Co wieczorne rytuały czytania bajek i baśni, słuchania muzyki i inne drobne momenty, które składają się teraz w piękną całość wspomnień i wzruszeń.

Pierwszego krzyku dziecka chyba nie sposób zapomnieć. Pomimo przeogromnego zmęczenia, znieczulenia i stresu, głos Mii sprawił, że łzy zaczęły lecieć mi po twarzy i nie potrafiłam przestać się uśmiechać. Pamiętam, jak położne opatuliły to małe ciałko w kocyk i położyły przy twarzy, bym mogła spojrzeć na to maleństwo. Małe, czarne oczęta wpatrujące się w dal i ten noseczek malutki, tak bardzo odziedziczony po mamusi. Miłość, czułość, troska, opieka, bezpieczeństwo… wszystko to nabrało dla nas nowego znaczenia, nowego wymiaru.

Uczymy się z Osobistym Połówkiem wyzbywać z siebie samolubstwo, egoizm, niepotrzebną złość i frustracje. Gryziemy w język i panujemy nad emocjami, które są negatywne. Codziennie zastanawiamy się, czy to co robimy, jest dobre i słuszne. Czy podejmujemy właściwe decyzje względem Mii i jej wychowywania. Wyznaczamy sobie nowe cele i plany, zmuszamy samych siebie by nie zalec leniwie na kanapie, ale zabrać Mię w świat.

Mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęściarą. Otoczona gronem fantastycznych osób, bliższych i dalszych, mogłam cieszyć się tym czasem w naprawdę niezapomniany sposób. Sesja fotografczna w 7 miesiącu z przyjaciółmi, codzienne rozmowy z dziewczynami w pracy (dziękuję, że nie nudziły Was moje wywody o samopoczuciu i każdym najmniejszym zachwycie nad brzuchem!) i genialne przyjęcie baby shower, jakie mogłabym sobie tylko wymarzyć. Taka otoczka sprawia, że ciężar brzucha jest troche lżejszy. Nie w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale pomaga przetrwać ten czas, kiedy bywa już naprawdę ciężko i ma się ochotę ten brzuch choć na chwile odstawić na bok.

Żeby nie było aż tak słodko, powinnam wspomnieć o tych kilometrach przemierzonych do toalety, bo Mia ukochała sobie wręcz uciskanie mi na pęcherz. No i w pewnym momencie na poważnie zaczęłam zastanawiać się, czy można dostać obrażeń wewnętrznych od nieustającego kopania przez dziecko. Miałam serdecznie dość spania na lewym boku, bo na prawym nie było najmniejszych szans, nawet gdybym chciała. Ha! O ile spałam, bo noce przestawały kojarzyć mi się ze snem, za to nadrabiałam książki, robiłam pranie i podziwiałam wschody słońca.

Nie zliczę, ile pieluch zdążyliśmy zużyć, chusteczek nawilżanych, kremów dla dziecka, ile razy robiłam pranie jej małych ubrań. Ile razy sprzątałam już po niej zabawki w pokoju i przeczytałam bajkę o uciekającym baranku.

Śmiało mogę powiedzieć, że przemierzyliśmy kilometry usypiając Mię na rękach w rytm Michael’a Bubble, Natalii Kukulskiej a ostatnio Backstreet Boys. Po drodze zdążyliśmy nauczyć się na pamięć bajkę grajkę „Kot w butach” i niemal wykończyć moją suszarkę do włosów, gdy nic innego już nie działało.

Nie imprezujemy, nie byliśmy od roku w kinie ani na kolacji we dwoje ale to wszystko znów przed nami. I będzie pięknie, bo poczujemy, jakbyśmy to robili pierwszy raz. Wrócimy do randkowania! Tymczasem nasze małe szczęście rośnie, jest zawsze uśmiechniętym i radosnym dzieckiem, które nawet nie zdaje sobie sprawy, ile świeżości, miłości i słońca wniosła nie tylko w nasze życie ale też dziadków, cioć i wujków.

Oby ten następny rok był jeszcze lepszy. I z przespanymi nocami. O więcej nie proszę 😉

Mijka urodziny

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Today at 7 am passed exactly a year since our little girl appeared in the world. Mia has done incredible things – not only enriched us with additional emotions and feelings that we have in ourselves. She was able to bring us huge tracts of patience, understanding and love, something which neither of us expected from each other. I never worried so often or laughed out loud as densely as with Mia.

When I think about our trip to the hospital ,waiting for cramps in nerves that I didn’t know of. How sore it would be, if I would be able to manage them and when it finally came I tried to not go crazy, guided me in my mind only one thought – we are about to meet each other. I’ll hug you, kiss you and explode with happiness.

These nine months were one of the best times of my life. Every week I was glancing at the app on my phone and another million pages on the Internet to read what ‚s new with this little bean. I was stroking my belly every day, even when it still was not well seen. A reflex, which stayed with me from the moment when I found out that I’m going to be a mum. I bought professional books, I planned what to buy, when to do it and how to design a baby corner in our room. Nightly ritual of reading fables and fairy tales, music, and other little moments that make up beautiful memories and emotions.

It’s not possible to forget the first cry of a child. Despite a huge fatigue, stress and anesthesia, the voice of Mia made the tears began to fill my face and I could not stop smiling. I remember how midwives bundled this little body up in a blanket and put it next to my face so I could look at this baby. Small, black sweet eyes gazing into the distance and the tiny nose, so inherited from mum. Love, affection, care, health, security…all this has taken on a new light, a new dimension.

Together with my husband we learn divest ourselves of selfishness, egoism, unnecessary anger and frustration. We hold our tongues and control emotions that are negative. Every day we wonder whether what we are doing is good and right. Do we make the right decisions in relation to Mia and her upbringing. We set ourselves new goals and plans, we force ourselves not to sit on the couch and be lazy, but show Mia the world.

I can confidently say that I am lucky. Surrounded by a bunch of fantastic people, near and far, I could enjoy this time in a truly memorable way. Photoshoot at 7 months of pregnancy with friends, everyday conversation with the girls at work (thank you for not being bored of my disquisitions about the well-being and admiration of every little thing going on inside my belly!) And brilliant baby shower, you could possibly desire. This circumstances makes the weight of the baby bump is a little lighter. Not in the literal sense of the word, but it helps to survive this time when it is already really hard and you’re tempted to set aside your stomach even for a moment.

To be sure it’s not too sweet, I should mention those paced kilometers to the toilet because Mia loved squeezing my bladder. Well, and at some point I began to seriously wonder if you can get internal injuries from relentless digging by a child. I was sick of sleeping on the left side, because on the right there was the slightest chance, even if I wanted to. Ha ! If I slept , because I ceased the nights to be associated with sleep. Instead I caught up on books , I did the laundry and admired the sunrise.

Not counting how many diapers, wet wipes, creams for your baby we already used , how many times we washed her small clothes. How many times have cleaned up after her toys in the room and read a story about fleeing lamb.

I can safely say that we crossed kilometers with Mia falling asleep on our hands to the rhythm of Michael Bubble, Natalia Kukulska and recently Backstreet Boys. Along the way, we were able to memorize musician fairy tale ” Puss in Boots ” and almost finished off my hairdryer, when nothing else has worked.

We do not party, we haven’t been to the cinema for a year or out for dinner in two years but it’s all in front of us again. And it will be beautiful, because I’ll feel like we did it for the first time. We will return to dating ! Meanwhile, our little happiness grows, she is always smiling and a happy child who does not even realize how much freshness, love and sunshine she has brought not only to our lives but also grandparents, aunts and uncles.

May next year will be even better. With a good old sleep through the nights. That’s all what I ask for! 😉

Mijka urodziny

(Visited 63 times, 1 visits today)

You Might Also Like